Nie przyjąć zaproszenia…

Przypowieść o uczcie królewskiej

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu:  «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę”.

Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?”. Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Opowiadanie pt. „O znakach prawdy”

Jednym z największych bestsellerów lat osiemdziesiątych była powieść włoskiego autora Umberta Eco pt. „Imię róży”. Pierwsze jej słowa wzięte są z czwartej Ewangelii. Pierwszy akapit jest gorącą zachętą do modlitewnego odczytywania znaków świata:

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Było ono na początku u Boga i powinnością bogobojnego mnicha jest powtarzać dzień po dniu, jednostajnie i z pokorą, ów jedyny i niezmienny fakt, z którego dobyć można niezbitą prawdę.

Ale videmus nunc per speculum et in aenigmate (teraz widzimy poprzez symbol i zagadkę), a prawda, nim staniemy z nią twarzą w twarz, wprzódy pokazuje się nam po kawałeczku (jakże nieczytelnym) w błędach tego świata. Winniśmy zatem odczytywać z mozołem jej wierne znaki również tam, gdzie jawią się nam jako niejasne i podsunięte przez wolę, prawie bez reszty oddaną złu.

Refleksja

Zawsze jesteśmy zapraszani do stołu, który jest dla nas specjalnie zastawiony przez Pana. Możemy tym zaproszeniem wzgardzić, odmówić, czy zlekceważyć. Nie powinniśmy być jednak wtedy zdziwieni, że za konkretną decyzją, idą konkretne konsekwencje. Przecież nie będziemy zapraszani w nieskończoność. To my musimy wysłać sygnał, że chcemy nadal współpracować i nadal wspólnie działać…

Jezus zachęca, abyśmy zawsze byli gotowi podjęcia się uczestnictwa w Jego uczcie. Aby tak było, musimy być wciąż przygotowani i gotowi do tego spotkania. Praca nad sobą i otwartość serca są podstawowymi elementami tego przygotowania. Bez nich nie ma możliwości na spotkanie. Dwie strony powinny pragnąć tego samego. Każde zamknięcie serca i nieufność niszczą naszą relacją z drugim człowiekiem…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego nie wolno kimś wzgardzać ?
2. Dlaczego współpraca jest tak ważna?
3. Dlaczego praca i otwartość są gwarantem porozumienia?

I tak na koniec…

Wie los, że rośnie ma wzgarda dla niego,
Im więcej pragnie wyrządzić mi złego
(William Shakespeare, Antoniusz i Kleopatra)