Budować dobrze i starannie…

Łudzenie samego siebie. Dobra lub zła budowa

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.

Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.

Opowiadanie pt. „Dwa domki”

Mały domek, położony u podnóża wzgórza, był zrobiony cały z soli. W domku tym żyli: mężczyzna z soli i kobieta z cukru. Bywały dni, w których się kochali, i bywały dni, w których się nie cierpieli.

Jednego dnia pokłócili się niesamowicie.

Mężczyzna chwycił gruby kij z soli i wyrzucił kobietę. Krzyczał jak opętany: – Idź i zbuduj sobie dom z cegły! Kobieta odeszła płacząc, ale niezbyt mocno, ponieważ jej cukrowe policzki mogłyby się rozpłynąć.

Zbudowała sobie domek z cegieł niedaleko od domku z soli. Był to bardzo wdzięczny domek, z ukwieconymi balkonami, kamiennym kominem – ale kobieta była smutna. Myślała dniem i nocą o mężczyźnie z soli.

Pewnego dnia zdecydowała się. Poszła do słonego domku i zapukała do drzwi. Poprosiła człowieka o odrobinę soli do zupy. Mężczyzna złapał swój gruby kij z soli i przegonił kobietę: – Idź stąd natychmiast, bo będzie z tobą źle!

Kobieta wróciła do swego domku płacząc, ale nie za wiele, żeby nie rozpuścić swoich policzków z cukru. Niebo, wielkie i litościwe, obserwowało całe to zajście, wzruszyło się i też zaczęło płakać.

Zaczął padać deszcz. Deszcz ulewny. Mały domek z soli zaczął się rozpuszczać. Mężczyzna szybciutko pobiegł do domku z cegieł.

Zapukał w okno: – Pozwól mi wejść, proszę, albo ten deszcz całego mnie rozpuści. – Ha, ha! Skończyło się święto! – triumfowała kobieta. – Ty odmówiłeś mi odrobiny soli, teraz radź sobie sam! Ale mężczyźnie udało się delikatnymi, uprzejmymi słowami wzruszyć kobietę, która zlitowała się i otwarła drzwi.

Rzucili się w ramiona jedno drugiemu i ucałowali się długim, słodko-słonym pocałunkiem. A ponieważ człowiek z soli był mocno przemoczony, przykleił się do kobiety z cukru. Trzeba było sporo czasu na wyschnięcie i odzyskanie swobody.

Od tamtego czasu człowiek z soli ma usta z cukru, a kobieta z cukru ma usta słone. I więcej już się nie kłócą.

Refleksja

Trzeba budować swoje życie na dobrym i mocnym fundamencie. Jest to fundament miłości Boga, siebie i bliźniego. Pomocne nam w tym jest również umiejętne traktowanie wszystkich rzeczy, które są nam pomocą do realizacji naszych celów. Są one narzędziem do bycia blisko z Bogiem, ludźmi i samym sobą. Każdy nasz wzrost to krok do bycia szczęśliwym…

Jezus zachęca nas do wsłuchiwania się w to, co On mówi. Wypełnianie Jego woli jest gwarantem naszego szczęścia. Jezus jest zatem fundamentem naszego życia, które jeśli wypełnione jest wiarą, nadzieją i miłością, wtedy przynosi owoc stukrotny. Rozwijanie naszych talentów to nasz wkład w to, co daje Bóg. Wsłuchiwanie się w to, czego od nas oczekuje jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale przywilejem…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego warto budować na mocnym fundamencie?
2. Jak budować, aby być szczęśliwym?
3. Dlaczego warto rozwijać swoje talenty?

I tak na koniec…

Praw­da jest niez­niszczal­nym fun­da­men­tem fun­da­men­tu wszel­kich fun­da­mentów, i nie trze­ba jej bro­nić i udo­wad­niać jej istnienia (Janet Frame)