Kroczymy za Nim każdego dnia…

Uzdrowienie dwóch niewidomych

Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić?

Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Opowiadanie pt. „O ojcu, który czyta gazetę” 

– Tatusiu! Ojciec wsadził akurat nos w płachtę dziennika, więc odburknął tylko od niechcenia, nie odwracając się od lektury: – Co znowu? – Czyja, kiedy będę duży, muszę też czytać gazety? -Naturalnie! Dlaczego tatusiu?

Ale ojciec nie dosłyszał już tego pytania; bo trafił na interesujący passus o sporcie.- Dlaczego? Chciałbym wiedzieć! – Hm? Dlaczego? Co dlaczego? – Dlaczego, kiedy będę duży, muszę też czytać gazety? – Jak się jest dorosłym to zrozumiale, że czyta się gazety. Trzeba być na bieżąco:- Co znaczy: na bieżąco? – O nieba, ty brzdącu, to znaczy mniej więcej tyle, co orientować się. Rozumiesz? – Nie! – To porozmawiamy o tym kiedy indziej: Teraz pozwól mi wreszcie doczytać do końca!

– A dlaczego, tatusiu, nie możesz czytać, kiedy ze mną rozmawiasz? – Bo to mi przeszkadza. Rozmowa zawsze przeszkadza. Zapamiętaj sobie, że w ogóle powinno się jak najmniej mówić. A nasz nauczyciel mówi bardzo dużo. – Nie nudź! W końcu jest po to nauczycielem; aby mówił. Ale dzieci powinny być cicho! Zrozumiano? – Tak, ale kiedy całą godzinę nie otworzę ust, to nauczyciel też nie jest wcale zadowolony.

– Dosyć tego! Pozwól mi w końcu czytać! Jeżeli dalej będziesz mnie tak ogłupiał tymi swoimi pytaniami, to znajdę się wkrótce w domu wariatów. – A czy tam też musisz czytać gazety? – Nie, nie! Tam nie ma żadnych gazet! – O, to fajno – ucieszył się synek – kiedy cię odwiedzę, będę mógł z tobą porozmawiać i nie będzie ci to wreszcie przeszkadzać.

Refleksja

Kroczyć ścieżkami Boga nie jest łatwe. Z każdym krokiem bowiem, czyha na nas niebezpieczeństwo popełnienia błędu, pomyłki, czy grzechu, które w całości zbiorą w końcu swoją konsekwencję oderwania nas od Tego, który jest naszą drogą, prawdą i życiem. Każdy z nas obiera ścieżkę inaczej i próbuje realizować Boży plan oraz własne powołanie jak najlepiej potrafi. Kroczyć to naśladować, stąd warto wczytywać się, obserwować, widzieć tak, jak widzi Bóg…

Jezus uczy nas, że będzie tak jak chcemy, jeśli będzie w nas ogromna wiara. Tylko przebywając z Bogiem jesteśmy w stanie przejąć jakby Jego logikę w której „pływając” uczymy się jak żyć i akceptujemy każdy plan, który On nam przynosi. Aby tak się stało, musimy odczytywać znaki Boga nie z gazety, telewizora, czy internetu, ale z codziennych sytuacji życiowych, których każdego dnia wciąż nam brakuje…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy kroczenie za Jezusem jest łatwe?
2. Jak najlepiej realizować swoje zamiary i plany?
3. Jak odczytujesz znaki dane Ci od Boga?

I tak na koniec…

Nie ten umiera co właśnie umiera. Lecz ten, co żyjąc w martwej kroczy chwale (Jacek Kaczmarski)