Uzdrowić za wszelką cenę…

Uzdrowienie opętanego i chorych

Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu». Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy».

Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.

Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».

Opowiadanie pt. „W sam raz”

Podróżny, który wielu cierpień doznał w życiu i był ze swego losu niezadowolony, przybył o zmierzchu do pewnego miasta. Zmęczony drogą znalazł przygodny zajazd, aby w nim przenocować. W nocy miał dziwny sen…

Znalazł się w ogromnej sali, w której było bardzo wiele krzyży. Usłyszał głos: „Wybierz sobie krzyż, który ci najbardziej odpowiada.”

Podróżny zaczął wybierać. Jeden wydał mu się za długi. Drugi nie był wprawdzie wielki, ale za to ciężki. Trzeci krzyż miał ostre krawędzie, które wrzynały mu się w barki. Podszedł do krzyży, które błyszczały jak złoto. Ciężar ich był rzeczywiście ciężarem złota.

Długie poszukiwanie dało wreszcie skutek. Znalazł krzyż, który wydał mu się najbardziej odpowiedni i wielkością i ciężarem. Wybrał ten krzyż, ale gdy uważnie spojrzał na niego, poznał, że to ten sam, który dotąd nosił.

Po przebudzeniu zrozumiał, że Bóg nigdy nie daje człowiekowi większego ciężaru krzyża ponad ten, który on sam może unieść.Odtąd nie narzekał już na ciężkie brzemię swoich cierpień.

Refleksja

Tak bardzo często narzekamy na krzyż, który mamy dźwigać. Niejednokrotnie jest to krzyż, który faktycznie przekracza nasze ludzkie siły. Częściej jednak narzekamy dla samego narzekania. Do niczego to nie prowadzi, tylko psuje nasze wewnętrzne samopoczucie. Przy okazji inne osoby w około nas czują napięcie z którym nie jest łatwo im się pogodzić. Życie z nami i w około nas staje się niemożliwe…

Jezus wiedział, że nasze uzdrowienie jest możliwe tylko wtedy, gdy staniemy w prawdzie przed sobą i innymi ludźmi. Spójność tego co my widzimy, ale i widzą inni ludzie jest potrzebne, aby nastał wewnętrzny pokój, ale i ten zewnętrzny, który buduje naszą wspólnotę. Nasze uzdrowienie jest możliwe jeśli damy do nas przystęp Jezusowi, który leczy nasze rany i niedoskonałości. Któż ich nie ma? Dlatego potrzeba nam kogoś, kto pomoże i to bezinteresownie. Jezus otwiera ku nam swoje dłonie. Wystarczy złapać się za jedno ramię krzyża…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego narzekamy na nasz codzienny krzyż?
2. Kiedy możliwe jest nasze uzdrowienie?
3. Jak uleczyć nasze rany i niedoskonałości?

I tak na koniec…

Jeżeli oczekujesz pomocy lekarza, musisz ukazać ranę (Anicjusz Manliusz Sewerynus Boecjusz, O pocieszeniu, jakie daje filozofia)