Miłosierdzie, nie ofiara…

Powołanie Mateusza

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim.

Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?

On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Opowiadanie pt. „Błogosławieństwo miłosierdzia”

Pewien proboszcz zapisał w testamencie wszystkie swoje dobra doczesne Kościołowi. Po jego śmierci siostra zmarłego zażądała dla siebie całego spadku.

Biskup poproszony o rozsądzenie sporu polecił wszystko oddać siostrze zmarłego kapłana i dodał: – Kościół nigdy nie traci, kiedy zyskuje miłosierdzie.

Refleksja

Samo składanie ofiary nie czyni z nas dobrych ludzi. Jest to tylko zewnętrzny akt, który ma jakby „udokumentować” sam fakt, że zdeklarowaliśmy się, że czynienie dobra jest najwyższą wartością. Dlatego same uczynki miłosierdzia względem innych ludzi to podstawa naszej egzystencji. Tylko wtedy jesteśmy świadkami, którzy swoim zaangażowaniem dają świadectwo, że nie tylko wiara, ale też i uczynki są motorem naszego działania…

Jezus wciąż mówił o tym, że nasze zachowanie wynika z postawy serca. Tylko jeśli serce jest życzliwie i pełne miłosierdzia, wtedy owoce bądą pełne. Jeśli wszystko co robimy będzie robione tylko pod „publikę” wtedy wcześniej czy później będzie to zdemaskowane, a my sami zrozumiemy błąd jaki dotychczas popełnialiśmy. Nie jest zatem ważne ile dajemy, ale przede wszystkim ile włożyliśmy w to serca. A to wie tylko Bóg. Ocena człowieka nie zawsze jest w tym względzie sprawiedliwa…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego bardziej miłosierdzie niż ofiara?
2. Jak codziennie stawać się coraz lepszym człowiekiem?
3. Dlaczego nie jest zatem ważne ile dajemy, ale przede wszystkim ile włożyliśmy w to coś naszego serca?

I tak na koniec…

Mówię o miłosierdziu. Niekiedy najzupełniej nieoczekiwanie i zdradliwie wciska się ono w najmniejsze szczeliny (Michaił Afanasjewicz Bułhakow)