Milczenie nad grobem…

Wielka Sobota

W Wielką Sobotę Kościół powstrzymuje się od sprawowania Ofiary Mszy świętej. W tym dniu Kościół milczy.

Opowiadanie pt. „O pogrzebie cesarskim”

Telewizja umożliwiła milionom ludzi „uczestnictwo” w pogrzebie ostatniej cesarzowej austriackiej, Zyty, zmarłej w Szwajcarii 14 marca 1989 roku. Pogrzeb miała iście cesarski: z pompą, ale i z tym starym, wzruszającym rytuałem, co przypomina równość wszystkich ludzi wobec śmierci.

Gdy kondukt pogrzebowy dotarł do kościoła kapucynów (miejsca wiecznego spoczynku monarchów austriackich); brama świątyni była – o dziwo – zamknięta. W kościele zakonnicy – jak panny mądre – z zapalonymi świecami w rękach; przed kościołem ciało nieboszczki na barkach byłych poddanych, rodzina i nieprzebrane tłumy.

Mistrz ceremonii uderza srebrną laską trzy razy w próg kościoła. Z drugiej strony pada pytanie: Kto żąda wejścia? W odpowiedzi usłyszeliśmy całą litanię najrozmaitszych i najdziwniejszych tytułów, jakimi była obdarzona zmarła staruszka. Gwardian jednak skonstatował krótko: Nie znam jej.

Wówczas mistrz próbuje po raz drugi; tym razem na to samo pytanie zakonnika odpowiedział: Zyta; Jej Cesarska Mość, Cesarzowa i Królowa. Ale i ten esencjonalny skrót nic nie dał, bo pytający odparł: Nie znamy jej.

Dopiero za trzecim podejściem – gdy ceremoniarz orzekł, że wejścia żąda Zyta, człowiek śmiertelny i grzeszny – z tamtej strony padły słowa: Niech wejdzie do środka. I dopiero wówczas otwarły się podwoje kościoła.

Refleksja

Cisza nad grobem bliskiej osoby to moment, kiedy miotają nami nasze emocje. Oto ten, który był, teraz leży w grobie i go nie mas. Pozostają wspomnienia, sytuacje, radość, smutek, żal i uśmiech, bezradność walczy z nadzieją, że to przecież nie koniec. Burza myśli, burza słów i burza emocji, to wszystko przechodzi przez nasze serce, umysł i całe ciało. Niezgoda z takim stasnem rzeczy miesza się z akceptacją własnej bezradności wobec obecnego stanu rzeczy. Wtedy musi w nas być wiara, nadzieja i miłość, bo tylko one tłumaczą to, co dzieja się na naszych oczach…

Jezus wie o tym, że śmierć, to wsłuchiwanie się w ciszę i pustkę, która nas otacza. To, że Jezus odszedł jest ból, które przerasta nasze ludzkie myślenie.  Nie ma za to rozczarowania,  ale jest oczekania za upragnionym życiem. W każdym z nas jest zawsze pragnienie życia. Nawet jeśli jesteśmy na dnie śmiertelnej pustki egzystencjalnej, to jest w nas i musi być wiara, nadzieja i miłość, które podtrzymują nasze kruche ciała. Tylko poprzez wiarę potrafimy nadać sens bezsensowi. Tylko poprzez nadzieję nadajemy sens przyszłości. Tylko poprzez miłość nadajemy sens wszystkimu, co nas otacza…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego jest w nas smutek po odejściu bliskich?
2. Dlaczego nie zgadzamy się na śmierć?
3. Dlaczego przez pryzmat miłości nadajemy sens naszemu życiu?

I tak na koniec…

Każdy jest przekonany, że jego śmierć będzie końcem świata. Nie wierzy, że będzie to koniec tylko i wyłącznie jego świata…  (Janusz Leon Wiśniewski)