Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie (Mt 4,12-23)

„Co znaczy nawrócić się? Nawrócić się to nie tylko odwrócić się od złego, paskudnego świata, by schować się przy Panu Bogu. Nawrócić się to zwrócić się do Pana Boga po to, aby z Nim i poprzez Niego odnaleźć cały świat. Poprzez Pana Boga, wiarę w Chrystusa i Ewangelię popatrzeć na całego życie i samego siebie, na wszystko co nas drażni, męczy, denerwuje i wydaje się być złem. Nawrócić się to spojrzeć poprzez Chrystusa na własne przyjaźnie i ziemskie miłości. Popatrzeć poprzez na człowieka wrogiego sobie jak na tego, którego mam nawrócić, zmienić, przekształcić. Popatrzeć na siebie jak na kamień do obróbki, który Bóg wziął w swoje ręce i łamie go, szlifuje, choć nieraz wyślizguje się z Bożych dłoni, toczy się ulicą, rynsztokiem, wpada w błoto, ale
Bóg znów bierze go w swoje ręce, znów łamie i dalej szlifuje” (ks. Jan Twardowski, Przed spowiedzią świętą, „W drodze” 3/204)

Nawrócić się to popatrzeć na siebie jak na kamień do obróbki. Wszyscy jesteśmy kamieniami do obróbki, które Pan Bóg bierze w swoje ręce. Święty Mateusz przypomina nam dzisiaj, że nawracać się do Chrystusa to znaczy nawracać się do Jego Ewangelii, na niej opierać swoje życie. Królestwo niebieskie, którego nadejście Pan Jezus zapowiada jest Królestwem Ewangelii, jest budowane w oparciu o Ewangelię, jest Królowaniem Ewangelii w ludzkich sercach. Nie ma autentycznego, szczerego nawrócenia bez Ewangelii.

Czasami chcemy nawracać się po swojemu, nawracać się według własnej recepty na porządne życie. Nie zastanawiamy się nad tym czego chce od nas w tym momencie Jezus. Jeszcze gorzej jak zaczynamy nawracać innych własnym metodami, które często zawodzą w eksperymentowaniu na samym sobie. Bardzo często wygląda to bowiem tak, ze zaczynamy szukać „dziury w całym”, nic się wtedy nie podoba. Zauważcie, że – jak to zauważył doskonale – Henry Thoreau: „Ten, kto chce znaleźć błędy, znajdzie je nawet w raju”.

Anselm Griin dodaje: „Są ludzie, którzy znajdują włos w każdej zupie. Nawet w niebie natrafiają na błędy, nawet tam mają coś do wytknięcia. Skąd bierze się taka postawa? Z pewnością z niezadowolenia z samych siebie. Ponieważ ci ludzie nie są w zgodzie z sobą, nic nie jest w stanie ich zadowolić; a kiedy inni coś chwalą lub podziwiają, wówczas rośnie w nich zazdrość i muszą zniszczyć dobro, które ktoś inny ceni lub z niego korzysta. Nie ma takiej rzeczy, która mogłaby ich zadowolić; ani Bóg, ani człowiek, ani niebo, ani piekło, ani raj, ani dzień powszedni. Muszą znaleźć błędy w każdej rzeczy, z jaką się zetkną. Z takimi ludźmi nie da się dobrze żyć, z powodu nieustannej chęci deprecjonowania wszystkiego i wszystkich wokół siebie. Szerzą więc dookoła atmosferę niezadowolenia, kaprysów, goryczy i niezgody, złego słowa o drugim człowieku. Robią tak, bo ich umysł nie przeszedł przez „Filtry Sokratesa”. Czym one są?

W starożytnej Grecji (469 – 399 pne.), Sokrates był uważany za człowieka, który posiada wielka mądrość i ogromny szacunek dla wiedzy. Pewnego dnia znajomy spotkał wielkiego filozofa i powiedział:

– Sokratesie, wiesz czego właśnie dowiedziałem się o Twoim uczniu?
– Zaczekaj chwilę – odpowiedział Sokrates – zanim powiesz mi o tym, o czym chcesz mi powiedzieć, chciałbym poddać Cię malej próbie. Taki potrójny filtr, przez który przepuścimy Twoją informację.
– Potrójny filtr?
– Właśnie – kontynuował filozof – nim powiesz mi o moim uczniu, sprawdźmy tę informację pod trzema katami. Pierwszy filtr to PRAWDA. Czy jesteś całkowicie pewien, że to o czym chcesz mi powiedzieć jest prawdą?
– Nie – odpowiedział znajomy – właściwie ja tylko dowiedziałem się o tym od kogoś i…
– W porządku – przerwał mu Sokrates – więc tak naprawdę nie wiesz, czy to jest prawda czy nie. Teraz drugi filtr – filtr DOBRA. Czy chcesz mi powiedzieć o tym uczniu coś dobrego?
– Nie, wręcz przeciwnie…
– W takim razie – odparł uczony – chcesz mi powiedzieć coś złego o nim, ale nie jesteś pewien czy jest to prawda. Został jeszcze ostatni filtr: filtr POŻYTECZNOŚCI. Czy to co chcesz mi powiedzieć jest dla mnie pożyteczne?
– Nie, właściwie to nie…
– A więc – skonkludował Sokrates – Jeśli to, o czym chcesz mi powiedzieć nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani nawet przydatne dla mnie, to po co o tym w ogóle mówić?

To wyjaśnia, dlaczego Sokrates był wielkim filozofem i cieszył się tak dużym szacunkiem…

Według Ojców Pustyni w znalezieniu spokoju wewnętrznego nie pomaga wydawanie sądów o innych. Jeśli przestaniemy innych potępiać, wyjdzie to wszystkim na dobre.
Pewien brat zapytał Abbę Poimena: „Ca mam czynić, ojcze, kiedy przygnębia mnie smutek? Starzec odparł: „Nie traktuj nikogo jak zero, nie potępiaj ani nie spotwarzaj innych, a Pan udzieli Ci, swego pokoju”.

Ocenianie ludzi nie przyniesie nam spokoju, gdyż potępiając innych, czujemy podświadomie, że nam samym daleko od ideału. Dlatego rezygnując z oceniania i wydawania sądów, osiągniemy spokój duszy i pozostajemy w zgodzie z samym sobą. Pozwalamy innym być takimi, jacy są, i sami pozostaniemy sobą.

Pewnego razu jakiś brat zapytał pewnego patriarchę: „Dlaczego właściwie tak często osądzam moich braci?” Ten mu odparł: „Ponieważ nie znasz samego siebie. Kto bowiem zna siebie, nie widzi błędów swego brata”.

„W niczym człowiek nie jest podobny bogom, jak wtedy, kiedy czyni dobro swemu bliźniemu”. Słowa te wypowiedział przed Chrystusem rzymski filozof i mówca, Cycero. Doszedł do przekonania – poza żydowską tradycją – ze miłość bliźniego prowadzi człowieka do bliskości Boga. Człowiek, który czyni dobro, odkrywa w drugim pierwiastek jego Bożej godności i w ten sposób sam spotyka się z Bożą istotą, która jest w nim samym. Będąc dobrym pozna, że tkwi w nim Boża miłość, w której ma swój udział. Na tym właśnie polega największa godność człowieka. Uczmy się jej i odkrywajmy ją przez całe nasze życie.

Mt 4, 12-23

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło».

Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie».

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim.

A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.