William Jennigs Bryan napisał: „Czy kiedykolwiek zauważyliście, do czego jest zdolna pestka arbuza? Jest w stanie wyciągnąć z ziemi i przepuścić przez siebie składniki ważące dwieście tysięcy razy tyle, co ona sama! Gdy potraficie mi powiedzieć, w jaki sposób to robi i jak potem wytwarza z nich kolory zewnętrznej powierzchni nie do podrobienia przez sztukę, a wewnątrz formuje cienką białą warstewkę, zaś pod nią czerwony miąższ gęsto przetykany czarnymi pestkami, z których każda a zdolność przepuszczenia dwieście tysięcy razy tyle, ile sama waży…Kiedy zdołacie wytłumaczyć mi tajemnicę zwykłego arbuza, będziecie mogli prosić mnie o wyjaśnienie tajemnicy Boga Trój jedynego”.

Tajemnica Trójcy Świętej, Tajemnica Trój-Jedynego Boga, Ojca i Syna i Ducha Świętego, Tajemnica wobec której rozum ludzki zawiesza swoje sądy. Tajemnica, która nie zaprzecza rozumowi, ale która go przekracza. Na nic największe teorie filozoficzne, na nic najbardziej wyszukane „metafizyki” i najbardziej finezyjne definicje, Jeden Bóg … Trzy Osoby, ale nie trzech bogów…? Tajemnica Trójcy Świętej, którą ciężko pojąć ludzkiemu rozumowi…. Wciąż zbliżamy się tylko i dotykamy śladów Bożej obecności. Każdy obraz dotyka prawdy, ale nie odsłania jej w całości. Na tym polega Tajemnica… Każdy z nas do niej zbliża się „swoim sposobem” na tym świecie. Jak on jest, to wiemy…

Jest takie opowiadanie, autora nieznanego, pt. „Nas trzech, was trzech…” Kiedy statek biskupa zatrzymał się na jeden dzień u wybrzeży odludnej wyspy, biskup postanowił spędzić go jak najpożyteczniej. Przechadzając się po brzegu, napotkał trzech rybaków naprawiających sieci. W łamanej angielszczyźnie opowiedzieli mu, jak to przed wiekami ich lud został schrystianizowany przez misjonarzy.
– My chrześcijanie! – twierdzili dumnie, wskazując jeden na drugiego.
Biskup był zbudowany. Zapytał, czy znają Modlitwę Pańską? Okazało się, że nigdy o niej nie słyszeli. Fakt ten wstrząsnął biskupem. Jak ci mężczyźni mogli podawać się za chrześcijan, skoro nie znali czegoś tak podstawowego jak Modlitwa Pańska?
– Jakimi więc słowami się modlicie? – zapytał.
– My wznosimy oczy do nieba. My mówimy: „Nas trzech, was trzech, zmiłuj się nad nami”.

Biskup był przerażony prymitywnym, heretyckim wręcz charakterem ich modlitwy. Spędził więc cały dzień, ucząc ich właściwego wypowiadania słów Modlitwy Pańskiej. Rybacy nie byli zbyt błyskotliwymi uczniami, ale dawali z siebie wszystko, toteż przed odjazdem biskup z satysfakcją usłyszał, jak odmawiają ją absolutnie bezbłędnie.
Minęło kilka miesięcy i statek biskupa znowu zawinął w pobliże wyspy. Przemierzając pokład w rytm odmawianych modlitw wieczornych, biskup nie bez przyjemności przypomniał sobie, że oto na jednej z tych odległych wysp żyje trzech mężczyzn, którzy dzięki jego cierpliwej posłudze duszpasterskiej modlą się jak należy. Zatopiony w myślach powiódł wzrokiem po wodzie i zauważył smugę światła płynącą z kierunku wyspy. Światło zbliżało się do statku i zadziwiony biskup zobaczył trzech mężczyzn Idących ku niemu po wodzie. Kapitan zatrzymał statek i wszyscy marynarze wychylili się za burtę, by ujrzeć ten niecodzienny widok.

Gdy pojawili się już w zasięgu słuchu, biskup rozpoznał swoich trzech znajomych rybaków.
– Biskup – krzyczeli – my szczęśliwi, że ciebie widzimy. My usłyszeli twój statek i przybiegli szybko szybko ciebie zobaczyć.
– Czego więc ode mnie chcecie? – zapytał oszołomiony i przerażony biskup.
– O biskup – zawołali rybacy – my bardzo smutni. My zapomnieli piękna modlitwa. My mówimy: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się Imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje” i my nie pamiętamy dalej. My prosimy, ty nas naucz jeszcze raz.
– Wracajcie do domu, dobrzy ludzie – odparł pokornie biskup – a kiedy się modlicie, mówcie: „Nas trzech, was trzech, zmiłuj się nad nami!”. A Jeśli przypomnicie sobie o mnie, poproście o zmiłowanie także dla waszego biskupa.

Każdy człowiek ma inne spojrzenie na życie. Trzy osoby mogą patrzeć na to samo drzewo. Jedna z nich ujrzy ileś tam metrów sześciennych cennego drewna wartego jakąś tam sumę pieniędzy. Inna zobaczy w nim wiele opału, dzięki któremu można ogrzać rodzinę w zimie. Trzecia – arcydzieło Stwórcy, dane ludziom jako wyraz Bożej miłości i trwałej siły. Jego wartość wykracza daleko poza tę mierzoną pieniędzmi czy wydajnością opałową. To, dla czego żyjemy, określa, co widzimy w życiu, i nadaje większą ostrość naszemu wewnętrznemu spojrzeniu…

Tak więc w imię Boże zaczynamy każdy dzień i go kończymy. Ten znak krzyża czynimy w ramach liturgii i poza nią, od wczesnego dzieciństwa, aż do naszej starości. Kończąc nasze życie chcielibyśmy mieć tyle siły i mocy, żeby własną ręką uczynić ten znak żegnając się z tym światem. Realizujmy zatem nasze plany ze świadomością obecności Boga Trój-Jedynego w codziennym naszym życiu. Żyjmy mając swoje plany, mając swoje marzenia, aspiracje, ambicje, ale pamiętajmy przede wszystkim o jednym: bądźmy otwarci na to co daje nam Bóg w swej nieskończonej miłości dzień w dzień. Może bowiem się okazać, że to co my planujemy jest niczym wobec planów Boga względem nas. To bowiem pokaże czas….

J 16,12-15

Jezus powiedział swoim uczniom: ”Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.