Wielu współczesnych Jezusowi ludzi słuchało Jego przemówień. Czynili to z chęcią i wewnętrzną radością. Jak mówi perykopa ewangeliczna: „Wielkie tłumy zbierały się koło Niego”, by usłyszeć choćby kilka Jego słów, by nim nakarmić swoje umysły i serca i by przy ich pomocy rozwiązać trudne problemy swego życia.

Dlaczego Jezusa tak chętnie słuchano? Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego, że Jezus mówił bardzo obrazowo, w przypowieściach. Nawet tę najtrudniejszą prawdę, nieraz niezrozumiałą dla wszystkich, wyjaśniał przez przypowieść i w ten sposób czynił ją zrozumiałą, powiedzielibyśmy dziś : ”jasną jak słońce ”.

Przypowieść o siewcy i ziarnie, które pada na różne rodzaje gleby, ma za cel wyjaśnić nam, jak wielką rolę odgrywa w naszym życiu Sowo Boże. Z tym właśnie Słowem Bożym, obecnym w świecie i działającym spotykamy się ”dziś ” najpełniej w liturgii Kościoła. Szczytem wszystkich form obecności Słowa Bożego i Jego działania w naszym świecie jest właśnie Msza św. Aby zjednoczyć się w eucharystycznej ofierze i uczcie z tym Wcielonym Słowem, trzeba Je najpierw dobrze zrozumieć, otworzyć się na Nie i przylgnąć doń przez wiarę.

Nizależnie od tego, czy Słowo Boże słyszymy w czasie Mszy św., to raz po raz pochylamy się nad stronicami Biblii, by bliżej zapoznać się z tym Słowem, by uczynić je drogowskazem naszego życia, znakiem, który prowadzi nas sta1e do poznania prawdy o Bogu.

Słuchając słów ewange1ii spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: jak powinno wyglądać nasze spotkanie ze Słowem Bożym? Nasza reakcja na nie powinna być co najmniej trojaka.

1. Przede wszystkim powinniśmy zapalić się do słuchania Słowa Bożego. To jest pierwsze i zasadnicze nasze zadanie. Powinniśmy szeroko otworzyć nasze serce, by Słowo Boże zapadło w nie głęboko. Nie ma na świecie innej nauki, która by była tak prosta i tak zrozumiała, tak jasna i jednoznaczna jak nauka Jezusa. Jezus Chrystus na poparcie wie1kości i prawdziwości swej nauki przytacza jedno zdanie: nauka moja nie jest moja, a1e tego, który mnie posłał ( J 14,24 ).

A zatem wartość i znaczenie swojej nauki opierał Jezus Chrystus o autorytet samego Boga. Jakby chciał powiedzieć: to są boskie, nie 1udzkie słowa. Biblia, skąd te słowa pochodzą, jest boską, a nie ludzką księgą.

Myśląc o tym wszystkim moglibyśmy sobie postawić pytanie: kto był szczęśliwszy, czy ci którzy kiedyś słuchali stów Jezusa, czy my dziś, którzy te słowa odczytujemy z perspektywy 21-tu wieków ?

Oczywiście można się sprzeczać, dowodzić różnych racji ”za i przeciw”. ale wydaje się jedna, że my. Dlaczego ?

Ci ludzie – czasów Jezusa – mog1i Go słuchać w jednym miejscu, w małej grupie, chwytać Jego mowy w urywkach. Mieli jednak trudności (tak mniemam) w uchwyceniu pełnej treści dobrej nowiny głoszonej przez Jezusa.

A my dziś rozrzuceni po całym g1obie ziemskim, mamy do dyspozycji całe Pismo św., możemy je czytać codziennie, w każdej chwili konfrontować jego treść z naszym życiem. Chodzi tylko o jedno: byśmy zechcieli otworzyć się na tę treść, byśmy zechcieli zapalić się do słuchania tego Bożego Słowa. To jest pierwsze i zasadnicze nasze zadanie. A drugie ?

2. Drugi warunek to przyjęcie tego Słowa. Przyjęcie bez dyskusji, ponieważ ono pochodzi z ust najwyższej Prawdy od Boga, dlatego też, nie zawiera błędu.

Św. Augustyn twierdzi, że Biblia nie zawiera błędu bo jej autorem jest sam Bóg. A jeś1l czasem coś na błąd wygląda, to albo przepisywacz źle przepisał, albo tłumacz źle przetłumaczył, albo wreszcie ja źle zrozumiałem, ale pod żadnym względem w Niej błędu być nie może.

Faryzeusze, którzy po swojemu interpretowali teksty Bib1ii, wyciągali z niej często błędne wnioski. Chrystus wie1e razy wyrzucał im takie rozumowanie Biblii, twierdząc: ”Jesteście w błędzie nie rozumiejąc Pisma”.

Do Pisma św. trzeba podchodzić ze skruszonym i upokorzonym sercem, wtedy ono na pewno zaowocuje. Posłużę się tutaj jednym przykładem. Stary Testament miał przykazanie miłości bliźniego, ale niestety pod słowem ” bliźni ” rozumiano tylko swoich najbliższych, członków rodziny, szczepu, pokolenia czy narodu. I kiedy myślano o miłości bliźniego, myślano tylko o swoich najbliższych.

Chrystus przychodzi i zmienia taką interpretację tego przykazania. Mówi, że mamy miłować wszystkich ludzi, bez wzg1ędu na rasę, pochodzenie czy życiową pozycję człowieka. Mamy miłować przyjaciół i nieprzyjaciół. Słuchając tych słów Chrystusa mimo woli wewnętrznie nie potrafimy się na nie zgodzić.

A jednak trzeba miłować nieprzyjaciół, bo tak rozkazał Chrystus. Taka jest Jego interpretacja Biblii i nad nią nie ma dyskusji. Nasze rozumienie Pisma św. musi być Chrystusowym rozumieniem, bo to jest najlepsza i jedyna interpretacja Biblii. Ona daje nam największą wartość, bo wzbogaca posiadaną przez nas treść Bożej prawdy.

3. Trzecie nasze zadanie to : nieustanna refleksja nad Pismem św. Nie wystarczy tylko otworzyć swoje serce na głos mówiącego Boga, nie wystarczy przyjąć Słowo Boże, trzeba jeszcze nad nim nieustannie rozmyślać, trzeba zgodnie z tą treścią żyć na co dzień. Tak rozumując pisał św. Hieronin do swojego ucznia Nepocjana: ” Niech wschodzące słońce zastanie cię przy czytaniu Bib1ii, a wieczorem niech zmęczona głowa opadnie na święte stronice ”. I tenże sam święty mówił do matrony rzymskiej Lety, udzielając jej rad na temat wychowania córki: „Niech córka twoja bardziej od jedwabi umiłuje kodeksy święte”.

Miłość do kodeksów świętych to nieustanna ref1eksja nad treścią Pisma św. To czytanie tej księgi nie ty1ko po wierzchu, ale do ”dna ”. To nie tylko składanie wiersza do wiersza, a1e wydobywanie treści istniejącej między wierszami, między zdaniami, między całymi rozdziałami. Jeśli tak będziemy czytać Pismo św. to niewątp1iwie zaowocuje ono w nas i przyniesie, jak mówi ewangelia, plon nie ty1ko trzydziesty, czy sześćdziesiąty, ale nawet plon stokrotny. A przecież o takie plony nam chodzi, również i w naszym życiu wewnętrznym.

Na zakończenie podziękujmy Boskiemu Zbawcy za lekcję, jaką nam daje w ewangelii i zechciejmy się zastanowić nie ty1e nad ziemią, na którą pada ziarno, ile nad samym ziarnem, które użyźnia glebę naszego serca. Zechciejmy przemyśleć każde Słowo Boże, i uczynić je naszym codziennym pokarmem, ubogacającym nas i wszystko w około nas.

  • tekst ten i komentarz do Ewangelii Mt 13, 1-23 znaleziony został w moich notatkach ze studiów z lat 1997-2000. Bardzo chętnie poznam jego autora. A puki co, daje na stronę ku refleksji.  

Mt 13, 1-23

Przypowieść o siewcy. Cel przypowieści. Wyjaśnienie przypowieści i siewcy


Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.  Kto ma uszy, niechaj słucha».

Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich?». On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie zrozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”.

Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło zobaczyć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.

Posiane na miejsca skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.  Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».