Przywitaliśmy Nowy Rok 2019. Pożegnaliśmy bezpowrotnie 2018. Kolejne 365 dni naszego życia umownie zamknęliśmy w liczbie 2018. Pożegnanie starego roku jest pewnego rodzaju rozrachunkiem, oceną tego, co już było i nie wróci. Cygańskie przysłowie mówi: „Przychodzi czas, kiedy zima zapyta nas, co zrobiliśmy przez całe lato“. Tak przeważnie się dzieje w dniu 31 grudnia każdego roku, kiedy wracamy pamięcią do tego, co już było. Mamy świadomość tego, że życie umyka nam z minuty na minutę, a czas który przeżywaliśmy każdym uderzeniem naszego serca bywał różny. Były wzloty i upadki, była radość, ale i smutek.

To wszystko było osadzone i wydarzyło się w konkretnym czasie. Sami to przeżywaliśmy w swoim domu i naszych najbliższych, przyjaciół i kolegów. Żyliśmy też ich życiem, bo jest czas rodzenia się i umierania; czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono; czas zabijania i czas leczenia; czas burzenia i czas budowania; czas płaczu i czas uśmiechu; czas zawodzenia i czas pląsów; czas rzucania kamieniami i czas ich zbierania; czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymania się od nich; czas szukania i tracenia; czas zachowania i wyrzucania; czas rozdzierania i czas zszywania; czas wzajemnego unikania się i czas mówienia; czas miłowania i czas nienawiści; czas wojny i czas pokoju.

Znane słowa z Księgi Koheleta (3, 1-8), zwłaszcza jej ostatnie słowa są aktualne dla nas, którzy ciągle jesteśmy bombardowani informacjami o wojnie na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie, Korei Północnej, która co już próbuje swoich sił z wyprodukowaniem i wykorzystaniem bomby atomowej, ale też i innych, wielu częściach świata, gdzie broń jest obecna w na ulicach, w szkołach i domach. Nie można czuć się bezpiecznie w kinie, sklepie, czy u fryzjera. Tak samo w metrze, autobusie czy tramwaju. Co już ktoś kogoś napadł, ograbił, a nawet zabił. Katastrofy statków, samolotów, pociągów i wypadki drogowe są naszą codziennością.

I znowu powiemy, że takie jest nasze życie. To życie obserwujemy na ekranach naszych TV, oglądamy i czytamy na ekranach monitorów komputerów, tabletów, komórek. Słuchamy o tym w radio, czytamy w gazetach czy innych nośnikach elektronicznych.

I powiem  szczerze, że im więcej oglądam tych scen, tym gorzej się czuję. W moje serce wkrada się automatycznie lęk o siebie, o najbliższych, o losy całego świata. Bo ludzie – na szczęście nie wszyscy – zapominają o jednej podstawowej wartości, która powinna istnieć niezależnie od czasu, bez względu na to, czy jest poniedziałek, środa, piątek czy niedziela; czy jest to styczeń, maj, czerwiec, sierpień, czy grudzień; czy jest to rok 16, 1016, czy też ten 2016, który jest teraz przed nami. Zapominamy dziś jako ludzie, że jest wartość, która niezależnie od czasu, jaki przeżywamy, nadaje mu, czyli naszemu życiu, konkretny sens.

O jaką wartość tu chodzi? Wpierw krótki wiersz….

„Czas jest:
Za wolny dla czekających,
Zbyt gwałtowny dla lękających się,
Zbyt długi dla cierpiących,
Zbyt krótki dla tych, którzy się weselą,
Ale dla tych, którzy kochają,
Czas jest wiecznością (Henry Von Dyke).

No właśnie, tak jest, to miłość jest wartością, która bez względu na czas i okoliczności powinna przesiąkać nasze codzienne życie, tzn. chronić nas przed niebezpieczeństwami tych dni, które są przed nami – tym razem w 2019 roku.

Każdy z nas trochę inaczej patrzy ma uciekający czas. Z innej perspektywy widzimy nieraz te same minuty, które pchają nas nieustannie ku przyszłości. Jak to kiedyś, ktoś ładnie ktoś napisał: „Aby zrozumieć wartość jednej tysięcznej sekundy, zapytaj biegacza, który zdobył srebrny medal na olimpiadzie. Aby zrozumieć wartość sekundy, zapytaj osobę, która przeżyła wypadek. Aby zrozumieć wartość jednej minuty, zapytaj tego, który spóźnił się na autobus. Aby zrozumieć wartość godziny, zapytaj zakochanych, którzy czekają na spotkanie. Aby zrozumieć wartość jednego dnia, zapytaj dziecko, które idzie po raz pierwszy do szkoły. Aby zrozumieć wartość tygodnia, zapytaj robotnika zarabiającego z tygodnia na tydzień, a który ma czwórkę lub więcej dzieci do wykarmienia. Aby zrozumieć wartość miesiąca, zapytaj matkę, która urodziła wcześniaka. Aby zrozumieć wartość jednego roku, zapytaj studenta, który nie zdał egzaminu końcowego…”.

Spoglądając wciąż z optymizmem w przyszłość, wyciągając wnioski z tego, co za nami, chciałbym Wam wszystkim życzyć, aby miłość Chrystusa była dla Was źródłem miłości i pokoju. Niech Waszemu życiu przyświeca gwiazda wiary i nadziei, która pomoże w najtrudniejszych chwilach życia.

Dziękując Bogu za miniony rok 2018, z optymizmem patrząc na Nowy Rok 2019, oddajmy się w opiekę Kobiety, która troskę miała „wyrytą na twarzy“, Matki Bożej Rodzicielki, która wzięła w opiekę swego Syna, Jezusa Chrystusa.

Szanujmy się nawzajem i ucieszmy każdym z nadchodzących 365 dni w 2019 roku, bo każdy z tych dni może uczynić nas lepszym i może sprawić, że wniesie w nasze życie coś wartościowego dla naszego czasu na tej ziemi, dla naszego życia. Tego życzę z całego serca dzisiaj, na początku tego nowego 2019 roku, oby dobrego dla nas wszystkich.