Znanych i anonimowych, dawnych i współczesnych świętych uroczyście świętuje 1 listopada Kościół katolicki. Uroczystość Wszystkich Świętych zdecydowanie różni się od Dnia Zadusznego (Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych) przypadającego na 2 listopada. Uroczystość przypadająca na 1 listopada wyraża powszechne powołanie do świętości. Wskazuje na hojność Pana Boga i pogłębia nadzieję, że wszelkie rozstanie nie jest ostateczne, bo wszyscy są zaproszeni do domu Ojca. Razem jednak Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny przypominają, prawdę o wspólnocie Kościoła, obejmującej świętych w niebie, pokutujących w czyśćcu i żyjących jeszcze na ziemi. Wśród tych trzech stanów Kościoła dokonuje się, poprzez modlitwę, pamięć czy ofiarę, ciągła wymiana dóbr duchowych. W tej łączności (komunii) wyraża się świętych obcowanie.

Święci są tylko pośrednikami – oni zanoszą nasze prośby przed tron Boży, oni orędują za nami, w naszych intencjach, ale nie oni udzielają nam łask! To Bóg w swoim miłosierdziu udziela nam łask. To ważne byśmy na równi z Panem Bogiem nie postawili świętych ludzi, czyniąc ich tym samym swoistymi bożkami odpowiedzialnymi za konkretne dziedziny naszego życia czy też sprawy, które człowieka nurtują lub niepokoją. Święci są tylko orędownikami, przekazicielami naszych potrzeb, są ekspertami przedkładającymi nasze sprawy Ojcu Niebieskiemu.[1]

Pewien mały święty wiele lat żył szczęśliwie i bogobojnie. Aż tu pewnego dnia, kiedy zabierał się do zmywania naczyń, przyszedł do niego anioł śmierci i nieśmiało zakomunikował:- Bóg mnie przysłał z poleceniem, że już czas na ciebie. Święty wskazał na stertę brudnych garnków i odparł z pokorą: – Nie można by jeszcze z tym poczekać?

Ta sama historia powtórzyła się rok później, kiedy nasz mały święty plewił zachwaszczony do potęgi klasztorny ogród. I znowu wskazał na czekającą go robotę. Dokładnie za rok anioł zjawił się znowu. Święty pracował w szpitalu, pielęgnował ciężko chorych. Akurat, kiedy chciał podać łyk wody konającemu, stanął przed nim znajomy już anioł śmierci. Tym razem nie powiedział ani słowa. Wskazał tylko na łóżko na sali i zniknął.

W nocy poczuł się mały święty okropnie zmęczony i stary. Miał już wszystkiego dosyć. Chciał umierać: żeby tak teraz przyszedł anioł i wprowadził mnie do raju. Ledwie to pomyślał, u wezgłowia łóżka stanął anioł. Mówił całkiem spokojnie: – Czemu się lękasz, przecież jesteś w raju już od wielu, wielu lat…

Święci – kim byli? Kim są święci? Odpowiedz przybliży nam może mały Krzysio, w tym wieku, co to o wszystko się pyta, któregoś dnia wszedł z mamą do kościoła. Najbardziej zaciekawiły go kolorowe witraże, przedstawiające różnych świętych.- Mamo, a co to jest – malec zadał „sakramentalne” pytanie.- To jest święty, święty Marcin! – odpowiedziała matka. Dziecko zapamiętało sobie dobrze odpowiedź i przeżycie światła w ciemnym kościele. Parę dni później pyta ksiądz na religii: kto z was potrafi mi powiedzieć, co to jest święty? Krzysio miał odpowiedź na poczekaniu:- Święty to taki człowiek, przez którego świeci słońce!

Święci byli ludźmi podobni do nas: mężczyźni kobiety, dzieci. Pochodzili z różnych krajów, różnej narodowości, żyli w czasach różnych, wypełniając swoje życiowe powołanie. Jak? Wypełniając proste zadania, które są związane z zwykłą codziennością i drobnymi sprawami. Jak drobnymi?

Święty Franciszek Salezy (1567-1622), założyciel wizytek; przez swe pisma ascetyczne (przede wszystkim przez niezapomnianą Filoteę) szerzył zasady życia wewnętrznego i dążenia do doskonałości dla ludzi świeckich. Nic dziwnego, że był też rozchwytywanym kierownikiem duchowym.

Pewnego razu przyszła do niego jakaś pobożna dama z wielkim pytaniem, co ma robić, aby zostać świętą. Spodziewała się jakichś długich poważnych rozważań, precyzyjnych wskazówek, nadzwyczajnych ćwiczeń ascetycznych. A tymczasem święty powiedział jej bezceremonialnie: – Niech pani uważa, aby na przyszłość ciszej zamykać drzwi!

Drobne codzienne sprawy i systematyczne wykonywanie codziennych obowiązków. Nie znamy dokładnej liczby ile takich wielkich ludzi znajduje się na oficjalnej liście Kościoła Chrystusowego. To nie wszyscy, bo żyło i nadal żyje na świecie miliony anonimowych świętych i błogosławionych, których zasługi nie zostały dostrzeżone i rozpoznane, nie mniej ci ludzie są w oczach  Bożych – święci.

Bardzo często za świętych uważa się ludzi, którzy już nie żyją. Dlatego też i dzisiejszy dzień, Uroczystość Wszystkich Świętych jest często pojmowana jako święto zmarłych. Tymczasem, gdy Nowy Testament mówi o świętych, oznacza to chrześcijan. To słowo: „chrześcijanie” pojawia się w Piśmie Świętym tylko raz, w Dziejach Apostolskich. Nazwa przyszła z zewnątrz, u początku Kościoła, który powstawał w Azji Mniejszej: „W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami” (Ap 11, 26). Z tego wynika, że sami chrześcijanie nazywali siebie wcześniej po prosu „uczniami”, a w domyśle: uczniami Chrystusa. Najczęściej jednak nazwę, której używa Apostoł Paweł w odniesieniu do wyznawców Chrystusa, jest imię „święty”. Tak rozpoczyna swój List do Filipian: „Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa Jezusa do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie, wraz z biskupami i diakonami” (Flp 1,1). A zatem Apostoł nie myśli w związku ze świętością najpierw o hierarchii, ale o wszystkich wiernych i to tych, którzy… żyją! Dopiero później mówi o chrześcijanach inaczej. Nie bez powodu, kiedy widać, że wielu z nich tej świętości po prostu brakuje.

Każdy święty żył w określonym czasie, epoce. Był i jest świętym swojego czasu, ale zarazem wszystkich czasów. Jakie cechy można uznać za charakterystyczne dla świętości tamtych i naszych dni? Przede wszystkim te, które niesie ze sobą zwykła codzienność. Świętość bowiem związana jest z „szarzyzną dnia codziennego”. Nie jest to świętość związana z cudami, chwałą i zaszczytami, lecz świętość przeżywania codziennych dni – cichych, sumiennych, spokojnych, wiernych, życzliwych, pełnych miłości, oddania, szacunku, braterstwa, przyjaźni, roztropności, mądrości. Świętość jest związana z codziennością, naszą codziennością, bo świętość odnosi się również do nas.

Bardzo często słysząc słowo „świętość” reagujemy uśmiechem, mówiąc, ze to nie dla mnie, bo ja złoty nie jestem. To mnie nie interesuje, bo to za wysokie progi. Za Martinem Gutlem należy zadać pytanie: „Po co czcić świętych, skoro nikt nie chce żyć tak jak oni?” To nieprawda, że do świętości zostali powołani tylko nieliczni, tylko niektórzy z nas. W Starym Testamencie czytamy: „Bądźcie więc święci, bo Ja jestem święty” (Kpł 11, 45). Pan Jezus mówi: „Bądźcie wiec wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski!” (Kazanie na Górze), „albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie”, powie święty Paweł (1 Tes 4,3). Zaś św. Piotr mówi: „W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał” (1 P1,15).

Skoro świętość jest naszym powołaniem, to co w takim razie mamy czynić, aby być świętymi? Odpowiedź jest w dzisiejszej Ewangelii. Usłyszeliśmy 8 błogosławieństw Chrystusa. Wtedy, gdy będziemy tak postępować za Jego wskazaniami: gdy będziemy ubodzy w duchu, cisi, łagodni, miłosierni, gdy będziemy dążyć do sprawiedliwości, starać się o czystość naszego serca, wprowadzać pokój w środowisku w którym przyszło nam żyć, a nawet znosząc prześladowania dla Chrystusa. Tymczasem my chcemy, w takim codziennym życiu tak trochę świętości i trochę światowości.

Do kaplicy misyjnej przyszedł świeżo ochrzczony Cejlończyk. W przedsionku zwrócił uwagę na figurę – św. Michał Archanioł deptał głowę smoka. Mężczyzna zaczął głaskać figurę Świętego. Dotykał ręką czoła, oczu, ust i wypowiadał przy tym tajemnicze zaklęcia. Potem przyszła kolej na smoka. – Co ty robisz? – zapytał katecheta. – Wiesz przecież, że ten smok to szatan.- Wiem, ale chcę sobie zdobyć względy u jednego i drugiego

Każdy z nas powinien dążyć do świętości, bo ona wyznacza nam drogę naszego człowieczeństwa. Bo jak śpiewa dziecięcy zespół Arka Noego: „taki duży, taki mały może świętym być; taki gruby, taki chudy może świętym być; taki ja i taki ty może świętym być; gdy kocha Boga, życia mu nie szkoda i kocha bliźniego, jak siebie samego.

Mt 5, 1-12a

Błogosławieni ubodzy duchem

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».

—————————————————

[1] http://www.niedziela.pl/artykul/108623/nd/1-listopada—swieto-swietych