Znakiem krzyża świętego rozpoczęliśmy dzisiejszą Uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Znakiem tym wyrażamy naszą wiarę i miłość do Trzech Osób Bożych: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Całe nasze życie to chodzenie przed obliczem Pana. Kiedy rano wstajemy uświadamiamy sobie, że wszelkie nasze poczynania dzieją się pod wnikliwym okiem Boga Wszechmogącego, a kiedy idziemy spać dziękujemy Mu za wszelkie dobro, które uczyniliśmy wsparci Jego codzienną łaską… Znak krzyża obecny jest w naszym życiu na co dzień. Odkrywamy tę Tajemnicę przeżywając kolejne dni swego życia…

Dawno, dawno temu, na szczycie góry rosły sobie trzy młode drzewka, snując marzenia o przyszłości. – Ja, powiedziało pierwsze drzewko – chciałbym zostać kołyską. Nowo narodzone dzieciątko leżałoby sobie we mnie wygodnie, a ja podtrzymywałbym to nowe życie. – Ja -odezwało się drugie drzewko, patrząc tęsknie na niepozorny strumyczek zdążający ku wielkiej rzece – chciałbym zostać wielkim statkiem i rozwozić potrzebne ludziom towary po całym świecie. Trzecie drzewko powiodło wzrokiem po dolinie i powiedziało: – A ja nie chcę być niczym. Chcę zostać tutaj i urosnąć tak wysoko, żeby ludzie, patrząc na mnie, wznosili oczy do nieba i przypominali sobie o Bogu, który ich kocha.

Minęły lata i małe drzewka wyrosły na wielkie, potężne drzewa. Wreszcie przyszedł dzień, kiedy na szczycie góry pojawili się drwale, aby rozpocząć wyrąb. Kiedy ścinali pierwsze drzewo, jeden z nich powiedział: „Zrobimy z niego żłób”. Drzewo zamachało gałęziami w niemym proteście -nie miało ochoty zostać korytem do karmienia zwierząt. Miało o wiele większe aspiracje. Ale drwale i tak zrobili z niego żłób i sprzedali właścicielowi gospody w miasteczku o nazwie Betlejem. A kiedy narodził się Pan całej ziemi, złożono go w tym żłobie. Wtedy pierwsze drzewo zrozumiało, że podtrzymuje życie będące największym skarbem świata.

Ścinając drugie drzewo, drwale powiedzieli: „Zrobimy z niego łódź rybacką” i sprzedali ją człowiekowi imieniem Szymon Piotr. A kiedy Pan całej ziemi potrzebował miejsca, z którego mógłby przemówić do naciskających nań tłumów, wsiadł do tej małej łódki, aby głosić Dobrą Nowinę. I nagle drugie drzewo zrozumiało, że wiezie najcenniejszy skarb – Króla nieba i ziemi.

Następnie drwale podeszli do trzeciego drzewa i powiedzieli: „Rzymianie dają dziś dobrą cenę za drewniane belki na krzyże. Potniemy to drzewo na belki”. Drzewo protestowało tak mocno, że jego liście zaczęły spadać na ziemię, ale i tak zostało ścięte i przerobione na belki.

Pewnego piątkowego poranka drzewo zadrżało całe, gdyż jego belki podniesiono ze stosu drewna i włożono na ramiona mężczyzny. Kiedy żołnierze przybijali dłonie skazańca, drzewo trzęsło się całe ze wstydu i upokorzenia. Jednak kiedy zaświtał niedzielny poranek, ziemia u stóp krzyża zadrżała z radości. Wtedy drzewo zrozumiało, że został na nim ukrzyżowany Pan całej ziemi, ale Boża miłość odmieniła wszystko. A krzyż zrobiony z trzeciego drzewa wciąż stoi na wzgórzu, aby ludzie wznosili oczy ku niebu i przypominali sobie o Bogu, który ich kocha. To już koniec tej prostej opowieści. Czy zauważyliście, że w przypadku każdego drzewa ceną wejścia do chwały Boże było ścięcie?

Każdy z nas przypomina jedno z takich drzew. Przychodząc na ten świat mamy swoje marzenia, plany, które chcemy realizować. A potem z biegiem lat okazuje się, że trochę burzy się nam ta wizja szczęścia, którą sobie przygotowaliśmy, gdzieś tam… w głowie. Pojawiają się trudności, problemy, kłopoty, zmiana planów, spojrzenia na samo życie… Wszystko się zmienia: nawet zasady, które dotychczas dla nas były tak święte… Odkrywanie życia jest trudne do zrozumienia. Plany Pana Boga stają się wtedy jeszcze bardziej nie do przeniknięcia. Okazują się często inne od tych, które mamy w naszej głowie. Bóg ma inne plany, których my nie rozumiemy, których nie jesteśmy w stanie pojąć. Przypomina to, o czym mówię anegdota wyczytana w którejś z książek księdza Wojtowicza…

Otóż dwóch mnichów przez całe swoje długie, zakonne życie wiodło uczone dysputy teologiczne na temat rzeczywistości Trójcy Świętej. Po wielu latach doszli w końcu do jakiegoś uczonego i zawiłego konsensusu i rozwiązania owej tajemnicy. Widząc jednak, że zbliżają się już do końca życia zawarli między sobą układ-umowę, że ten który pierwszy umrze i osiągnie życie wieczne, a co za tym idzie pozna rzeczywiście tajemnicę Trójcy Świętej wyśle drugiemu krótki telegram z jednym tylko słowem. Jeśli ta rzeczywistość przedstawia się tak jak oni sobie to wymyślili, to telegram będzie zawierał jedno słowo: „totaliter” – co znaczy „całkowicie, dokładnie tak”. Jeśli jednak rzeczywistość ta jest inna niż ich uczona teoria, to telegram będzie zawierał również jedno słowo: „aliter” – co znaczy „różnie, inaczej”. W końcu jeden z nich umarł i po jakimś czasie ten drugi otrzymuje telegram, ale z czterema słowami: „straciliśmy czas – totaliter aliter”, to znaczy „całkowicie inaczej”…

Tajemnica Trójcy Świętej, tajemnica Trój-Jedynego Boga, Ojca i Syna I Ducha Świętego, tajemnica wobec której rozum ludzki zawiesza swoje sądy. Tajemnica, która nie zaprzecza rozumowi, ale która go przekracza. Na nic największe teorie filozoficzne, na nic najbardziej wyszukane „metafizyki” i najbardziej finezyjne definicje, Jeden Bóg … Trzy Osoby, ale nie trzech bogów…? Tajemnica Trójcy Świętej, którą ciężko pojąć ludzkiemu rozumowi…. Wciąż zbliżamy się tylko i dotykamy śladów Bożej obecności. Każdy obraz dotyka prawdy, ale nie odsłania jej w , całości. Na tym polega Tajemnica… Każdy z nas do niej zbliża się „swoim sposobem”. Tak też zbliżał się małymi krokami słynny rosyjski malarz:

Andriej Rublow, namalował przepiękną ikonę Trójcy Przenajświętszej. Przedstawia ona trzy Boskie Osoby, siedzące przy stole, na którym są talerze napełnione żywnością. Przy pierwszym spojrzeniu na ten obraz rzuca się w oczy puste miejsce na froncie stołu. To miejsce jest zaproszeniem w gościnę obcych i nieznajomych. Krąg miłości, jaka łączy osoby Trójcy Świętej, nie jest zamknięty. Do tego kręgu jest zaproszony każdy. Zaproszenie do włączenia się w życie Trójcy Świętej jest zaproszeniem do włączenia się w krąg Bożej miłości. Bóg zaprasza nas, abyśmy zasiedli przy tym stole. Chce dzielić z nami swoje życie. „Bóg nas tak umiłował, że Syna swego nam dał”. Tajemnica Trójcy Świętej jest zaproszeniem do udziału w życiu Bożym, które nie ma końca i jest najpełniejszą miłością.

A więc w imię Boże zaczynamy każdy dzień i go kończymy. Ten znak krzyża czynimy w ramach liturgii i poza nią, od wczesnego dzieciństwa, aż do naszej starości. Kończąc nasze życie chcielibyśmy mieć tyle siły i mocy, żeby własną ręką uczynić ten znak żegnając się z tym światem. Realizujmy zatem nasze plany ze świadomością obecności Boga Trój-Jedynego w codziennym naszym życiu. Żyjmy tak jak te drzewa z opowieści, mając swoje plany, mając swoje marzenia, aspiracje, ambicje, ale pamiętajmy przede wszystkim o jednym: bądźmy otwarci na to co daje nam Bóg w swej nieskończonej miłości dzień w dzień. Może bowiem się okazać, że to co my planujemy jest niczym wobec planów Boga względem nas. To bowiem pokaże czas….

J 3, 16-18

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.