Pewien uczeń zapytał swojego mistrza: „Jak można tego dokonać, by skłonić dwóch nieprzejednanych nieprzyjaciół do współpracy?”. Mistrz odpowiedział mu: „Ucz się od zwykłego garnka. Jego cienkie dno nie jest w stanie pojednać ognia i wody, ale nakłania je do owocnej współpracy. A przy tym nie miesza się w sprzeczne sprawy obu przeciwników” wodzie pozwala wciąż być wodą, a i ogień zawsze płonie jak ogień”.

Bardzo podobnie jest między wiarą i rozumem. Zapewne niejednokrotnie nie jeden z nas złapał się na tym, że jedno „ni jak” pasuje do drugiego. Wiara mówi jedno, fakty temu zaprzeczają – życie sobie, a wiara sobie.

Tego doświadczył również Tomasz – jeden z 12 Apostołów, zwany Didymos – wielki nieobecny na spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym. On słyszy świadectwo swoich przyjaciół, zdanie, które go zaskakuje: „Widzieliśmy Pana” – zdanie, które mówi o doświadczeniu obecności – realnej, fizycznej spotkania Jezusa z uczniami.

Reakcja Tomasza była bardzo ludzka, logiczna i poukładana. Słyszymy z Jego ust słowa: „Jeśli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”.

Te wymagania, które stawia Tomasz są nie tyle wymaganiami w stosunku do swoich przyjaciół – świadków spotkania z Jezusem, czyli Apostołów, ale raczej wymaganiami skierowanymi do Pana Jezusa. Stanowisko dość radykalne, ale u podstaw tej śmiałej wypowiedzi leży lęk, zagubienie, niepewność siebie, a przede wszystkim własnej wiary. Tomasz podobnie jak inni apostołowie odczuwał wciąż uczucie zawodu nad takim końcem: ukrzyżowaniem Jezusa. Metodą empirycznego doświadczenia chce ponownie nabrać wiary w Jezusa, które były przyczyną jego śmierci. Tomasz przypomina wielu naukowców, którzy w sposób eksperymentalny usiłują udowodnić coś, co dla trzeźwo myślącego człowieka jest po prostu absurdem lub też chcą podważyć moralną oczywistość prawd, które do naszych czasów wyznawała ludzkość.

„Są dwie drogi życia – wierzyć we wszystko lub wątpić we wszystko. Obie sytuacje zwalniają z myślenia” (Alfred Korzybski)

Świadectwo Apostołów nie przekonało Tomasza, chociaż znał ich i można przypuszczać, że miał do niech „pełne” zaufanie. Przecież spędzili ze sobą wiele czasu, każdy każdego bardzo dobrze znał. Nieufność Tomasza posiada jednak – można tak powiedzieć – swój pozytywny wymiar. Tomasz traktował kwestię Zmartwychwstania Jezusa bardzo poważnie, na serio, był w nią cały zaangażowany. Zmartwychwstanie Jezusa było dla niego nie tylko kwestią uwierzenia w cud, ale raczej traktował sam fakt zmartwychwstania  bardzo osobiście. Od tego zależała przecież kwestia: Jak miał dalej żyć? Komu poświęcić swoje życie? Komu ma powierzyć to życie teraz…?

Tomasz traktuje wiadomość przekazaną przez Apostołów o Zmartwychwstaniu Jezusa bardzo serio. Zrozumiał bardzo dobrze, iż jego życie nabrałoby zupełnie innego znaczenia, ale przede wszystkim pełnego sensu, gdyby jednak Jezus żył, gdyby Jezus Zmartwychwstał. Stąd też Chrystus traktuje nieufność Tomasza nie tylko z wielkim miłosierdziem, ale także bardzo na serio. Spełnia dosłownie wszystkie „warunki”, jakie Tomasz mu postawił, aby uwierzyć w Tajemnicę Jego Zmartwychwstania. Podstawą jednak było to, że Tomasz potraktował sprawę zmartwychwstania Jezusa, może z niewielką wiarą, ale za to bardzo na serio.

A jak jest w naszym codziennym życiu?

Może tak, jak w pewnej wiosce, w której od dłuższego czasu nie padał deszcz: W pewnej wiosce od dłuższego czasu nie padał już deszcz. Rolnicy byli bardzo zmartwieni, ponieważ na polach nic nie rosło, a to co zdążyło wyrosnąć zaczęło usychać. Zacząć zagrażać im głód. Udali się więc z prośbą o pomoc do proboszcza. Ten wysłuchał ich i obiecał, że odprawi Msze świętą z prośbą o deszcz. Ale zaznaczył stanowczo, że mają być obecni wszyscy mieszkańcy wioski. Następnego dnia o godzinie ósmej rano wszyscy zebrali się w kościele. Zaczęła się Msza i przyszedł czas na kazanie. Proboszcz wszedł na ambonę, popatrzył na zebranych swoim wzrokiem i rzekł: – Bracia i siostry wasza wiara jest skandaliczna. Zebraliśmy się tu, aby błagać Boga o deszcz po tak długim okresie suszy. I co widzę? Anie jeden z was, nie odważył się zabrać ze sobą… parasola.

„Bóg może uczynić w naszym kierunku tysiąc kroków, ale ten jeden w Jego kierunku – ten musimy zrobić sami” (Karl Rahner)

Wtedy wiara i rozum się nawzajem uzupełniają. Prośmy dla nas każdego dnia o Miłosierdzie Boga (dziś obchodzimy Niedzielę Miłosierdzia Bożego), o to, aby Jego Zmartwychwstanie dało nam moc w przezwyciężeniu przeciwności w czasie załamania się naszej wiary, która powinna być podstawą naszego funkcjonowania w realnym świecie.

J 20,19-31
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam.

Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam!

Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój!

Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.