Olbrzymie zainteresowanie wywołała na całym świecie książka doktora Raymonda Mood’ego – „Life after life”. Ludzi bardzo interesuje problem „Życia po życiu”. Dlaczego? Cała bowiem ludzka egzystencja jest skierowana ku przyszłości. Z nią wiążą się wszystkie tęsknoty, marzenia i plany. W każdej niemal sytuacji rodzi się stłumione pytanie: co będzie potem, jakie perspektywy zawierają się w tym, czego jeszcze w tej chwili nie można powiedzieć ani odgadnąć. Czy po śmierci można się jeszcze czegoś spodziewać? Wszelka nadzieja w obliczu śmierci zda się być szaleństwem. Tylko człowiek jest zdolny do takiego szaleństwa. Tylko człowiek potrafi żyć nadzieją sięgającą poza granice śmierci.

Nadzieja, która skierowana jest na coś, co nie zależy tylko od niego samego. Książka Moode’ego w swej wymowie potwierdza prawdę, że człowiek nie potrafi zrozumieć swego przeznaczenia otwartego na świat, jak tylko w łączności z życiem poza grobowym. Tylko Chrystus zagwarantował dał nam obietnicę, że kto w Niego wierzy, choćby i umarł, żyć będzie…

Dzisiejsza Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego kieruje naszą uwagę ku przyszłości. Niebo bowiem, dokąd odszedł Chrystus, jest rzeczywistością, w której mamy się spotkać z Bogiem po naszym ziemskim życiu. Człowiek jako istota rozumna, dość często myśli o przyszłości. Wytycza sobie bliższe i dalsze cele, sporządza plany realizacji zamierzonych prac, planuje urlop i wakacje. Bywamy sfrustrowani, gdy życie nam te plany niekiedy pokrzyżuje, skomplikuje, pogmatwa, zmieni na to, co nie po naszej myśli… Zatracamy wtedy nasze ideały i nasze marzenia…

Czy warto wierzyć w to, o czym się marzy? Czy warto posiadać jakieś ideały? Poświecić się dla nich? Kiedyś dwudziestopięcioletni mężczyzna odpowiedział na pytanie po chwili namysłu: – Różne ideały stawiano przed nami, jedne okazywały się zwykłymi kłamstwami, inne – tworem chorobliwej wyobraźni. Walka o pokój, o zbudowanie socjalizmu – okazały się czczymi frazesami. Wpajano w nas od najmłodszych lat… uczyliśmy się, uczyliśmy -kłamstwa, obłudy, uczyliśmy się nie okazywać swego oblicza, bo cień podejrzenia o „nieprawomyślność – zwichnąć mógł karierę życiową, przekreślić plany na przyszłość. Nie wiem, jakie mogą być ideały, w które można wierzyć… Ale czy można żyć nie wiedząc po co?

Pojawia się zatem pytanie o sens naszego życia tu na ziemi, aby osiągnąć niebo. Gdzie indziej, w Ewangelii św. Mateusza (25,34) czytamy: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata”. Weźcie te Królestwo żyjąc godnie tu na ziemi. Wymowna ilustracja tej prawdy jest opis śmierci papieża Innocentego III, wielce zasłużonego dla Kościoła. Oto do umierającego przychodzi sw. Franciszek z Asyżu. Widzi papieża w agonii trawionego lękiem przed zbliżająca się śmiercią, wiec pyta: „Ojcze Św., powiedz co uczyniłeś w swoim życiu?” – „Wysoko podniosłem autorytet Kościoła – odpowiada papież”. -„To mało – mówi Franciszek – coś jeszcze uczynił?” -„Organizowałem krucjaty, starałem sie odbić grób Chrystusa z rąk mahometan” – „To mało, a co poza tym zrobiłeś?” – „Budowałem kościoły, sprowadzałem zakonników”. – „I to jeszcze mało, co więcej uczyniłeś?” Po zmęczonej twarzy papieża spływał pot – „Dom mój był zawsze otwarty. Każdy biedny, chory, samotny, wszyscy potrzebujący pomocy mogli przyjść i jeść z mojego stołu. – „To dużo, to bardzo dużo – zawołał św. Franciszek. Ojcze! nie lękaj się śmierci. Bóg czeka Cię ze swoją nagrodą”. „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Dzisiejsza uroczystość Wniebowstąpienia Chrystusa wzywa nas do zawierzenia przyszłości, którą jest sam Bóg, ale już tu na ziemi. Jezus wstępując do nieba, otworzył przed nami bramę przyszłości, przyszłości ostatecznej, wiecznej. Do tego domu jesteśmy ostatecznie jednak powołani tu na ziemi. Mamy to potwierdzać naszym codziennym życiem. Jak? W jednym z kościołów zniszczonych w czasie wojny znaleziono w ruinach krzyż, na którym znajdował się wizerunek Chrystusa bez rąk. Ksiądz Proboszcz, odnowił krzyż, ale pozostawił Zbawiciela bez rąk. Pod krzyżem umieścił napis: „Nie mam własnych rąk, aby czynić dobro. Czekam na wasze ręce”. To jest nasze zadanie jako chrześcijan tu na ziemi.

Phil Bosmans, w książeczce pt: „Być człowiekiem”, pisze: „Możesz być najuboższym, najsłabszym i najgrzeszniejszym spośród ludzi, ale jeśli masz miłość, możesz żyć. Możesz być przygnębiony zawodem, niepowodzeniem, chorobą, jeśli masz miłość, możesz się ostać. Możesz nie posiadać nawet wielkiego domu, tylko skromny dach nad głową, jeśli masz miłość – wszędzie jesteś u siebie. Możesz nie mieć żadnej posiadłości, ani konta w banku, jeśli masz miłość, jesteś bardzo bogaty. Jeśli w tobie jest miłość – masz serce, masz Boga, dotykasz nieba… Módlmy się w czasie tej Mszy Św., aby zadanie, który obdarzył nas Bóg tu na ziemi, zostało przez nas „odrobione” dobrze i przede wszystkim z miłością.

J 17, 1-11a

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, rzekł:

«Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.

Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie wpierw, zanim świat powstał.

Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś.

Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie».