Czy ludzie zachowują się jak żółwie? Dążymy do osiągnięcia wysokiego standardu życiowego. Dom i samochód, to przedmioty, bez których życie staje się niemożliwe…

Wraz ze Środą Popielcową rozpoczęliśmy nowy okres w roku liturgicznym: Wielki Post. Weszliśmy w czas czterdziestodniowego przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Czas czterdziestodniowego spojrzenia na Chrystusa, który cierpi i niesie krzyż naszego zbawienia. Czas czterdziestodniowego spojrzenia na nasze życie, by przyjąć je w cierpliwości i wierze, ale przede wszystkim nawróceniu. I wreszcie: czas czterdziestodniowego oczekiwania na ten jedyny i niepowtarzalny poranek: Poranek Wielkanocny, poranek nowego stworzenia i chwały Pana.

Wielki Post, w roku liturgicznym, jest okresem, w który nieodłącznie wpisane jest rozmyślanie o tym, jak Pan Jezus za nas cierpiał, o jego śmierci na krzyżu, o złożeniu do grobu. Przeżywamy kolejny raz ostatnie chwile Jego życia, tu na ziemi, które zaczynają się w Wieczerniku. Dziś będziemy zgłębiać właśnie temat Wieczernika, czyli Służby, Eucharystii i Nowego Przykazania /Mandatum Novum/.

Służba

Po zgromadzeniu się Apostołów, Jezus zdjął wierzchnią szatę, przepasał się prześcieradłem i ukląkł przed uczniami, obmywając im nogi. W ten sposób daje znak, że przyszedł na ziemię, aby służyć, uniżając się, schylając do nóg swoich uczniów. Nie mieściło się to w głowie Szymona Piotra, aby Mistrz mógł się aż tak uniżyć. Jedynie od niewolnika można było oczekiwać takiej posługi, człowiek wolny nigdy tak nie postępował. A co dopiero Mistrz. Owszem, w Izraelu należało do dobrego tonu podać misę z wodą podróżnemu, aby umył sobie nogi po podróży, ale przepasywać się i myć komuś nogi? To przechodziło wszelkie wyobrażenia Piotra, który nie mógł pogodzić się z takim stanem rzeczy

Trudna jest szkoła Jezusa, który stawia uczniów w niekonwencjonalnych sytuacjach. Zmienia On ich sposób myślenia, wartościowania, postrzegania wielu spraw, wymaga od nich wyrzeczeń. Mistrz z Nazaretu nie tylko poucza, ale daje przykład postępowania i wyjaśnia wiele wątpliwości. Także i umycie nóg Apostołom jest takim przykładem.

Ostatnie dni życia Chrystus pragnie spędzić w atmosferze przyjaźni. My, przy stole spotykamy się, aby coś zjeść, porozmawiać, podzielić się doświadczeniami dnia, wreszcie także po to, by miło spędzić czas. Mówimy wówczas o wspólnocie stołu. Również Jezus zatroszczył się w sposób szczególny o spotkanie ze swoimi uczniami w Wieczerniku. Czytamy: „I posłał dwóch spośród swoich uczniów, dał im polecenie przygotowania gospody, w której mógłby wraz z nimi spożyć Paschę, spożyć posiłek”.

Według wizji Katarzyny Emmerich Wieczernik znajdował się w starym, mocnym budynku, który pamiętał czasy Dawida. Opisuje go w następujący sposób: „Główny budynek, właściwy wieczernik, zbudowany był w podłużny czworobok, otoczony w koło niższym od niego krużgankiem, który można było połączyć w jedną całość ze środkową wysoką salą; cały bowiem budynek nie ma właściwie ścian, tylko wspiera się na kolumnach i filarach ale odstępy między kolumnami zasłonięte są zwykle ruchomymi ścianami.”

W tym miejscu, w gronie swych najbliższych Jezus spożywał obrzędową wieczerzę paschalną. I mimo tego, że zapewne było to spotkanie, które obfitowało w jedzenie, rozmowy – najprawdopodobniej odbywało się w poważnej atmosferze, ponieważ rozgrywały się tam wielkie sprawy. To właśnie tam, w Wieczerniku Pan Jezus pożegnał się z apostołami, dał im ostanie testamentalne zlecenie, tam też objawił im swoje najważniejsze „nowe” przykazanie /mandatum novum/, tam przepowiedział zdradę Judasza, a także trzykrotne zaparcie się Piotra. To właśnie tam zostały ustanowione sakramenty (Eucharystia), tu uczniom powierzył głoszenie Ewangelii. W wieczerniku też, po raz pierwszy, Zbawiciel nazwał ich swoimi przyjaciółmi.

Eucharystia

Po umyciu nóg i ukazaniu, jak powinna wyglądać służba, nastąpiło ustanowienie Eucharystii. «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». A potem kielich: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,26-28).

Eucharystia jest dla nas jakby testamentem, który przekazał nam Pan Jezus. Testamentem stale aktualnym, z którego wciąż możemy czerpać, w którym zawsze możemy coś dla siebie odnaleźć.

Jest takie opowiadanie Pierra Lefevra pt.: „Dwa testamenty”, które daje świetnie obrazuje wartość i znaczenie tego testamentu. „Zdarzyło się to przed kilku laty we Frankfurcie. Zmarł bardzo bogaty człowiek. Nie miał żadnych bliskich krewnych. Każdy pytał zaciekawiony: „Kto odziedziczy jego majątek?” Człowiek ten zostawił dwa testamenty. Pierwszy miał być otworzony natychmiast po jego śmierci, drugi dopiero po pogrzebie. W pierwszym testamencie było napisane: „Chcę być pochowany o godz. 4.00 rano”. Ta szczególna prośba została spełniona i tylko pięciu żałobników stało przy trumnie. Wtedy, zgodnie z wolą zmarłego, otworzono drugi testament, który brzmiał następująco: „Chcę, aby mój cały majątek został równo rozdzielony miedzy tych, którzy byli obecni na moim pogrzebie”.

Tych pięciu prawdziwych przyjaciół miało niesamowite szczęście, ale my mamy go jeszcze więcej. Jak to możliwe?

My również spotykamy się w każdą niedzielę przy stole z powodu testamentu Jezusa, który prosił nas: „Czyńcie to na moją pamiątkę”. Wielu ludzi nie przywiązuje do niego wagi, nie uczestnicząc w niedzielnej Eucharystii. Ale wiemy, że w czasie rozpamiętywania Jezusowego aktu miłości otrzymujemy znacznie więcej niż jakieś tam ziemskie dobra. W czasie Mszy św. otrzymujemy bowiem światło i moc, które prowadzą nas do wieczności.

Pan Jezus w swoim Testamencie zostawił nam także nowe przykazie – przykazanie miłości, otwartości na drugiego człowieka, przyjmowania go takim jakim jest, bez uprzedzeń i nienawiści. Miłujcie swego bliźniego tak, jak ja – mówi Jezus – tak, jak ja was umiłowałem (Mt 22, 37-40)

Żółwie i nowe przykazanie

Byłem kiedyś w Palmiarni w Gliwicach, gdzie przyglądałem się żółwiom. Każdy z pewnością widział w swoim życiu to zwierzę, a niejeden nawet miał okazję go dotknąć. Jedni zachwycają się przydatnością jego pancerza, który jest swoistym „domem”, schronieniem, do którego nie trzeba wracać na noc, gdyż ma się go zawsze „pod ręką” . Inni natomiast ubolewają nad niedolą biedaka, który cały „dobytek” dźwiga na własnych plecach, a do własnego mieszkania nie może nikogo zaprosić.

 

Czy ludzie zachowują się jak żółwie? Może nie w dosłownym znaczeniu, ale na pewno znajdą się pewne podobieństwa. Dążymy do osiągnięcia wysokiego standardu życiowego. Dom i samochód, to przedmioty, bez których życie staje się niemożliwe. Wiele czasu i pieniędzy poświęcamy na urządzenie własnego „gniazdka”, którego pilnie strzegą płoty, alarmy,” groźne psy”. Wydaje się, że do pełni szczęścia już niewiele nam brakuje, powoli stajemy się samowystarczalni.

Mówi się, że człowiek jest istotą społeczną, potrzebuje relacji z ludźmi, kontaktów z rówieśnikami, trochę wspólnej zabawy. Tymczasem coraz częściej spotyka się ludzi, którzy nie wykazują żadnej ochoty do życia towarzyskiego, dla których spełnienie marzeń stanowi własny pokój, w którym można samemu posłuchać muzyki, pograć na komputerze i pooglądać telewizję.

Wiele mówi się dziś o środkach społecznego komunikowania, które maja zbliżyć ludzi do siebie, a jednak ludzie wciąż nie mogą się z sobą dogadać. Miłość bliźniego, odkrywanie przykazania miłości, to także umiejętność komunikowania się z drugą osobą Dzięki telewizji właściwie już wszystko przeżyliśmy: śmierć drogiej nam osoby, nauczyliśmy się pływać, gotować, śmiać, płakać, wzruszać, kochać, jeździć na rowerze, podróżować. Ale gdy przychodzi szara codzienność i los postawi nas przed trudnymi sytuacjami, wyborami – to mimo całej naszej telewizyjnej wiedzy – nie wiemy jak się zachować. I zaczynają się dramaty, bo często zostajemy sami z naszymi problemami.

Nasze talenty giną często w otchłani pobożnych życzeń, marzeń, których nigdy nie realizujemy. Dobro, które wykonujemy zamiast się mnożyć poprzez wspólne przedsięwzięcia, rozpływa się często w lawinie miernoty i kiczu. Wspierajmy na wzajem nasze pomysły i dążenia, bo dobro dzielone wspólnie podwaja swój zasięg. Przykazanie o miłości do drugiego człowieka przypomina nam, że nigdy nie jesteśmy sami, ludzie są wokół nas.

Nie jest dobrze, gdy przeżywamy naszą wiarę, nasze życie jedynie w sposób indywidualny – każdy sobie, w swoim własnym „domu-pancerzu”, jak ten żółw. Nie kolekcjonujmy jedynie rzeczy, dóbr doczesnych, zajmijmy się gromadzeniem skarbów, których mól ani rdza nie zniszczą. Zaangażujmy się w pomoc sąsiedzką czy charytatywną, odwiedźmy tych , którzy potrzebują naszej obecności, dobrego słowa, zaangażujmy się w pomoc, choćby skromną, na rzecz uboższych – jakże to cenne i potrzebne. Niewielkim nakładem sił można osiągnąć naprawdę wiele. A gdyby ktoś zapytał: po co to wszystko? Nie bójcie się, odpowiedzcie, że dla… Jezusa.