Znaki są wszędzie…

Nowe żądanie znaku

Nadeszli faryzeusze i zaczęli rozprawiać z Nim, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: Czemu to plemię domaga się znaku?

Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu. I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Opowiadanie pt. „Nić życia”

Zdarzenie miało miejsce w 1887 r. w małym miasteczku angielskim. Po wielu miesiącach pracy zakończono tam budowę wielkiego komina fabrycznego. Ostatni robotnik zszedł już z drewnianego rusztowania. Wszyscy mieszkańcy zebrali się, aby uczcić zakończenie budowy, a przede wszystkim po to, aby zobaczyć, jak runie ogrodzenie rusztowania.

Zaledwie runęły szalunki, wśród ogólnego śmiechu i krzyków na samym szczycie komina… ukazał się oczom zebranych robotnik, który wewnątrz wykończył właśnie ostatnie prace murarskie. Ogólne przerażenie… Ileż to dni trzeba będzie wznosić nowe rusztowanie, a do tej pory ten tam na szczycie umrze z zimna, pragnienia i głodu.

Jego stara matka rozpacza… ale nagle wybiega z tłumu, daje znaki synowi i woła: „John, zdejmij skarpety!”

Wszyscy patrzą na nią ze współczuciem: biedna kobieta straciła chyba rozum. Ona jednak nalega. Nie chcąc jej robić przykrości syn zdejmuje skarpety. Wtedy ona woła: „Pociągnij za koniec wełny!”

Syn posłuchał i za chwilę trzymał w ręku duży kłębek wełny. „A teraz spuść jeden koniec nitki, a resztę trzymaj mocno.”

Do nitki wełnianej przymocowano nić lnianą. Chłopiec ciągnąc nić wełny przyciągnął do siebie nić lnianą, do niej przywiązano sznurek, do sznurka gruby sznur, a do sznura linę. Johnowi pozostało już tylko porządnie umocować linę i zejść wśród radosnych okrzyków tłumu.

Rzucić Bogu wełnianą nić życia…

Refleksja

Czekamy na znaki od Pana Boga, a tymczasem są one obecne wszędzie. Przede wszystkim te małe wydarzenia codzienności przynoszą tych znaków wiele. My niestety ich nie zauważamy, bo jesteśmy zabiegani w przestrzeni obowiązków i licznych zadań, które stawiamy sobie na pierwszym miejscu i to każdego dnia. Wstając z naszego łóżka zamiast być wdzięcznym Bogu za kolejny dzień, od razu planujemy w naszej głowie, co i jak trzeba zrobić. Warto mieć świadomość tego, że wszystko co będzie się dziś działo w ciągu dnia, ma swój konkretny cel w naszym życiu. Każdy dzień jest nam dany, ale również zadany.

Jezus wskazywał znaki obecności Ojca poprzez codzienną rozmowę, ale też i przede wszystkim bycie z ludźmi. Stawał się znakiem dla tych, którzy potrzebowali Jego obecności na co dzień. Odkrywanie obecności Boga w naszym życiu jest niemożliwe, jeśli nie zbliżymy się do Jezusa, który jest dla nas kierunkowskazem nadającym kierunek i sens dla każdego dnia…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego trzeba wierzyć, że każde wydarzenie ma swój cel?
2. Dlaczego mamy być znakiem dla innych ludzi?
3. W jaki sposób odkrywać wolę Boga w codzienności?

I tak na koniec…

Czysta uczciwość, to podejrzana cecha, często bywa znakiem braku wyobraźni (Virginia Woolf)