W autobusie jadącym z Kairu do Palestyny przewodnik objaśniał grupie turystów ciekawe zwyczaje, panujące na Bliskim Wschodzie. Między innymi zauważył: „Przyzwyczailiście się oglądać stada owiec, których pilnuje pasterz, on zawsze idzie za nimi. W Palestynie zetkniecie się z zupełnie odmiennym obrazem: tu pasterz prowadzi owce, a stado postępuje za nim. Zwierzęta zdają się więc postępować tak, jakby znana im była Biblia”. „Owce moje słuchają głosu mojego. Znam je, a one idą za mną” (J 10, 27).

Gdy turyści dotarli do Palestyny, oczom ich przedstawił się obraz wręcz odmienny od tego, który zapowiadał przewodnik. Był to pierwszy obrazek z Ziemi Świętej. Stado szło wzdłuż drogi, a na końcu postępował człowiek. Przewodnik poczuł się tym zawstydzony i ze zdziwieniem spytał głośno przechodzącego mężczyznę: – Dlaczego idziesz za stadem, a nie przed nim? Opowiadałem właśnie gościom, że wschodni pasterz prowadzi swoje stado z przodu! – Całkiem słusznie! – odparł zapytany – W tym kraju pasterz zawsze wyprzedza owce. Ale ja nie jestem owczarzem, nie jestem pasterzem. Ja jestem rzeźnikiem (opowiadanie pt. „”Pasterz i rzeźnik”)

Jak bardzo zależy od tego, jak podejdziemy do naszych obowiązków? Jest zasadnicza różnica między pasterzem i najemnikiem. Różnica polega dotyczy zaangażowania. Pasterz, którego własnością są owce, zawsze będzie o nie dbał: nie dośpi, nie doje, odda cenne godziny swojego życia i nie będzie wyceniał żadnej z mijających minut i zniesie też wiele trudów. Najemnik zaś, w zależności od stawki godzinowej i profitów będzie się w mniejszym lub większym stopniu angażował w poleconą mu pracę. Znane jest zapewne powiedzenie, że z „najemnika nie będzie pracownika”. Najemnik bowiem„nie zna swoich owiec, nie chce im pomóc, nie kocha ich i nie troszczy się o nie (por. J 10, 12-13). Dobry Pasterz – troskliwy i sprawiedliwy obdarza swoje owce miłością bezwarunkową (por. J 10, 11). Miłość zatem jest tym, co ich różni. Nie można pokochać za pieniądze. Jest to zawsze oszukiwanie siebie i drugiej osoby.   

Bóg nie umieścił człowieka na zlodowaciałej planecie. Bóg oddał ludzi w ręce ludzi. Powierzył ich trosce innych ludzi. Dlatego też człowiek poszukuje przez całe swoje życie, świadomie lub mniej świadomie, drugiego człowieka. Poszukuje i tęskni za miłością, ciepłem serca i zaciszem domowym (Phil Bosmans). W naszym życiu poznajemy ludzi przez bycie z nimi. Poznajemy w ten sposób także i siebie, podejmując każdego dnia liczne decyzje, co do naszego zawodowego, jak i prywatnego życia. Oddajemy się całym sercem temu co kochamy i lubimy robić. Sami zapewne doświadczyliście tego, że jeśli coś zastaje nam narzucone, wtedy najczęściej się ociągamy i lenimy w wykonaniu najmniejszej nawet pracy. Minimum zaangażowania, ale maksimum efektywności w którym jest bardzo wiele bylejakości. Właśnie w tym znaczeniu z „najemnika nie da się zrobić dobrego pracownika”, bo wykonuje on polecenia tylko zewnętrznie, ale jego serce jest całe z „kamienia” i twarde jak skała. 

Jezus uczy nas, że wszystko co robimy powinno być przeniknięte nasza dobrocią serca. Wielkie rzeczy powstały tylko tam, gdzie ludzie wkładali dużo swojej pracy i energii, ale też i własnego dobrego serca. Matka Teresa mówiła, że nie będziemy rozliczani z tego, ile zrobiliśmy, ale raczej ile włożyliśmy serca w daną rzecz czy sprawę. Dlatego tak bardzo Jezusowi zależało na jakości naszego wrażliwego serca. A czy serce Boga może być niewrażliwe?

Nauczyliśmy się żyć z automatycznymi sekretarkami jako częścią współczesnego i nowoczesnego życia. Co by się stało gdyby Bóg zainstalował sobie automatyczną sekretarkę? Wyobraź sobie chcesz złożyć modlitwę przed Bogiem i nagle słyszysz: Dziękuję za kontakt. Spośród wymienionych opcji, wybierz jedną: Prośby – naciśnij numer 1, Podziękowania – numer 2, Zażalenia – 3, Inne pytania – numer 4.

Co by było gdyby Bóg był zajęty i użył jednej ze znanych nam wymówek: „Wszystkie anioły są obecnie bardzo zajęte, proszę zostań na lini, Twoja sprawa zostanie rozpatrzona w kolejności dzwonienia.”Czy możesz sobie wyobrazić poniższe odpowiedzi kiedy chcesz złożyć modlitwę przed Bogiem? Jeśli chcesz rozmawiać z aniołem Gabrielem, naciśnij numer 1 z aniołem Michałem, naciśnij 2 z każdym innym aniołem, nacisnij 3 „Jeśli chcesz, usłyszeć śpiew Króla Dawida, naciśnij numer 6″”Aby dowiedzieć się czy jest tu ktoś z Twojej rodziny, wpisz datę jej/jego śmierci i słuchaj listy, która bedzię wyczytana.””Po rezerwacje w Domu Ojca, wybierz litery: J-A-N, pozniej wykręć: 3-1-6.””Po odpowiedź na nieustające pytania, o dinozaurach, wieku ziemi, gdzie jest Arka Noego itp, poczekaj aż dołączysz do Nas.”Nasz rejestr komputerowy wskazuje, że już raz do nas dzwoniłeś, więc rozłącz się natychmiast.”Nasze biuro jest czynne codziennie od 9:00 do 16:00, oprócz sobót i niedziel. Zadzwoń ponownie w poniedziałek.”

Dobrze, że nie możesz dzwonić do Boga zbyt często! Wystarczy, że zadzwonisz raz, a Bóg Cię usłyszy. Dzięki Jezusowi nigdy nie usłyszysz zajętego sygnału. Bóg odbiera każdy telefon osobiscie. Zadzwonisz i Bóg odpowiada, prosisz o pomoc i On ci powie: „Jestem z Tobą”. Dlaczego? (opowiadanie znalezione na Fb)

Jesteśmy własnością Jezusa. Często może buntujemy się wobec takiego „niezręcznego” sformułowania, które kojarzy nam się z jakimś zniewoleniem. I faktycznie, takie stwierdzenie wobec drugiego człowieka ma uzasadnienie. Jeśli jednak zastosujemy to stwierdzenie wobec Boga, że jako ludzie, jesteśmy Jego własnością, to oznacza, że On chce dla nas zbawienia. Wartość każdego z nas jest w Jego oczach bezcenna. 

Bóg posiada zatem dary bezcenne, człowiek zaś ubiega się i biega za wartościami, które nie mają wartości. Nasze życie to ciągłe branie i dawanie. Coś dajemy, aby potem otrzymać więcej. Tylko autentyczne i szczere bycie z drugim człowiekiem pozwala nam na to, abyśmy wciąż poznawali swoje słabości i bolączki. Każdy nasz grzech wobec drugiej osoby, kiedy wyjdzie w świat, będzie ranił tych, którzy są wśród nas codziennie obecni.

Jezus wiedział, że swoją autentycznością porywał tłumy. Wielu z nich przychodziło tylko dla cudów, które wykonywał, ale byli i tacy, którzy przede wszystkim wierzyli Jego słowu. Gdy ono się pojawiało, zmieniało się życie niejednego człowieka. Przemądrzalcze zachowanie nigdy nie było dobre, gdyż oddalało ludzi od siebie. Tymczasem dobry pasterz to ten, który potrafi wsłuchiwać się w swoje owce i znaleźć konkretny środek, który udzieli im konkretnej pomocy.

Każdy „powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny” (Ernest Hemingway). Powinniśmy zawsze znać naszą wartość, która w oczach Boga jest bezcenna, a w oczach ludzi przeliczana jest na wartość przydatności, usłużności, wykorzystania, środków materialnych, czyli bogactwa i pieniędzy. Wartość człowieczeństwa dziś przeliczana jest na to, czy mamy tzw. kontakty i to najlepiej, jeśli są to bogaci lub wpływowi ludzie, na pieniądze czy też od tego, ile wyprodukujemy za cenę naszego życia. Kiedyś było nawet takie powiedzenie, że „jesteś tyle wart, ile zrobiłeś i wyprodukowałeś”, czy kim jesteś, a nie, że w ogóle jesteś ze względu na swoją godność dziecka Boga, który został stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga. 

Silnik gigantycznego statku zepsuł się i nikt nie był w stanie go naprawić. Natychmiast więc wezwali samolotem inżyniera mechanika z ponad 40-letnim doświadczeniem. Mechanik sprawdził silnik bardzo dokładnie, od góry do dołu. Po obejrzeniu wszystkiego, inżynier rozładował torbę i wyciągnął mały młotek. W strategiczny punkt trafiał bez problemów. Wkrótce silnik ponownie się uruchomił, a tym samym został naprawiony!

Mechanik/inżynier powiedział, że całkowite oszacowanie naprawy ogromnego statku, wynosi: $20 000. – Jak o możliwe?!” – powiedział właściciel armator. – Prawie nic nie zrobiłeś. Podaj nam szczegółową wycenę! Odpowiedź jest prosta: Uderzenie młotkiem: $2. Wiesz, gdzie uderzyć: $19 998. – Jeśli wykonuję pracę w 30 minut, to dlatego, że spędziłem 20 lat, ucząc się, jak to zrobić w 30 minut. Jesteś mi winien za lata, a nie minuty. Znaczenie podkreślenia swojej wiedzy i doświadczenia, ponieważ są one wynikiem wielu zmagań, doświadczeń, zmartwień, nieprzespanych nocy, a nawet łez.„Nigdy nie „sprzedawaj się za małe pieniądze”. Twoje godziny pracy kosztują wiele dni Twojego życia”. 

Jesteśmy pracownikami na niwie Pańskiej, a nie najemnikami. Nasze zaangażowanie w to, co robimy powinno wynikać z naszej wolności, bo Bóg dał nam wolną wolę i możemy robić, co tylko chcemy. Musimy jednak pamiętać zawsze o naszej odpowiedzialności za nasze czyny. „Miłość i odpowiedzialność”, jak pisał ówczesny Karol Wojtyła, a nasz Wielki Papież, Jan Paweł II. Jesteśmy odpowiedzialni ze względu na otrzymaną od Boga miłość, wobec siebie, drugiej osoby, ale także i dobro, które tworzymy wokół nas. Pamiętajmy o tym za każdym razem, kiedy będziemy wybierać dla siebie rolę najemnika albo lepiej pracownika na „niwie Pana”.  

Może warto też mieć w pamięci te słowa: „Człowieku! Przyszedłeś nagi. I tak samo odejdziesz nagi. Przyszedłeś bezbronny i słaby. Odchodząc, znowu będziesz tak słaby i bezbronny. Przyszedłeś bez pieniędzy i materialnych rzeczy. Też odejdziesz bez pieniędzy… Twój pierwszy prysznic był, jak ktoś cię umył. W Twoim ostatnim, jakaś osoba Cię umyje. Taki jest człowiek! Skąd więc tyle dumy, tyle złości, tyle zazdrości, tyle nienawiści, urazy, tyle egoizmu…? Mamy ograniczony czas na Ziemi i marnujemy go tak bezsensownie (Przyjaciele Jezusa), a tymczasem jesteśmy wybrańcami Pana, bo „zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy”.

J 10, 11-18

Jezus powiedział:

«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».