Stare, wschodnie opowiadanie przekazuje taką historię. Pewnego dnia rolnik o imieniu Jan orał pole. Natrafił nagle w ziemi na żelazne koło, do którego było przytwierdzone coś ciężkiego. Przełożył przez koło linę, zaprzągł woła i wyciągnął z ziemi wykonany z brązu dzwon. Wydobycie dzwonu poszło wyjątkowo lekko, był on większy i cięższy niż inne dzwony. 

Ludzie przybiegli i dziwili się. Nikt nie potrafił wyjaśnić, skąd tu się wziął. To musi być cud – uważali. Przynieśli narzędzia i zrobili drewnianą dzwonnicę dla owego dzwonu. Dwanaście razy w roku, w każde wielkie święto dzwon dzwonił. Słyszano go we wszystkich wioskach w promieniu kilku kilometrów. 

Kto usłyszał ten dzwon, ten stawał się lepszym człowiekiem. Kto miał zmartwienie, zapominał o nim, kto był sam, nie odczuwał samotności. Dla chorych cierpienie stawało się lżejsze, smutni odzyskiwali odwagę. Biedni czuli się bogaci, a bogaci przypominali sobie o biednych i pomagali im. Taką moc miał ten dzwon. 

Wielki i groźny car, który rządził krajem, usłyszał o tym dzwonie. To nie jest dzwon dla chłopów – powiedział. Zabiorę go do siebie. Wziął ze sobą żołnierzy i załadował ów dzwon na wóz. Jednak woły nie mogły ruszyć z miejsca. Kazał zaprzęgać dodatkowe, jednak i to nie pomogło. Zdenerwowany kazał rozbić dzwon na tysiąc kawałków. Skoro nie chce dzwonić dla cara, to już nigdy nie będzie dla nikogo dzwonił. 

Skorupy rozbitego dzwonu pokryły całe pole. A wielki i groźny car ze swymi ludźmi odjechał. Następnego ranka Jan wyszedł w pole. Chciał zaorać kawałki dzwonu w ziemi, z której pochodziły. Spodziewał się, że znajdzie tysiąc skorup z rozbitego dzwonu. 

Ale co znalazł? Pole było usiane tysiącem małych dzwoneczków, idealnie podobnych do siebie. Jan zaczął je zbierać i rozdawał ludziom w wiosce i sąsiednich miejscowościach. Teraz dopiero zapanowała radość wśród ludzi. Każdy został obdarowany takim samym darem. Powróciła radość i zadowolenie[1].

Dziś w Kościele obchodzimy Uroczystość Zesłania Ducha św., czyli wspominamy wydarzenie, opisane przez Dzieje Apostolskie, które miało miejsce po zmartwychwstaniu Jezusa, kiedy to na zebranych w wieczerniku Apostołów i Matkę Jezusa – Maryję zstąpił Duch święty. Dary, które otrzymują przy tej okazji to dar przemawiania w wielu językach, ale także dary duchowe, tzw. charyzmaty (Dzieje Apostolskie 2, 1-11). Miało to miejsce tuż przed Wniebowstąpieniem Jezusa. Może dziś warto zatrzymać się nad pojęciem słowa „charyzmat/y”, które są obecne w Kościele i są takimi darami Ducha św., które są nam pomocne w naszym chrześcijańskim życiu wiarą. 

Zesłanie Ducha świętego to początek Kościoła. I tak, jak przy budowie Wieży Babel, gdzie zostały pomieszane języki i ludzie nie potrafili już ze sobą rozmawiać, bo się nie rozumieli, tak przy zesłaniu Ducha św. następuje proces odwrotny, bo Apostołowie, mimo, że przemawiali w wielu językach, to jednak potrafili ze sobą rozmawiać, ale przede wszystkim rozumieli się dokładnie, bo wspólnym mianownikiem, który ten język jednoczył i scalał, był języki miłości, serdeczności, otwarcia i akceptacji. W chwili zesłania Ducha św., ludzkość odzyskała to, co straciła budując symbolicznie Wieżę Babel, która ich poróżniła, bo chcieli być tacy, jak Bóg. Po zesłaniu Ducha św. następuje „zjednoczenie w Duchu świętym”. Mimo, że słowa brzmią odmiennie, ale język miłości jest tylko jeden.  

Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu, pewien rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał. Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem pokazał mu kiść dorodnych winogron.

– Bracie furtianie, czy wiesz, komu chcę podarować tę kiść winogron, najpiękniejszą z całej mojej winnicy? – zapytał. – Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych. – Nie. Tobie! – Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. – Naprawdę chcesz mi ją dać? – Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi, kiedy cięo to prosiłem. Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiłą ci trochę radości. Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiało przyjemność także rolnikowi. Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek. Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść. 

W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł: – A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości? – Wziął kiść i zaniósł ją opatowi. Opat był uszczęśliwiony. Ale nagle przypomniał sobie, że w klasztorze jest stary, chory zakonnik i pomyślał: „Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej”. I tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Jednak nie pozostała długo w celi chorego brata, który posłał ją bratu kucharzowi, pocącemu się cały dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi (aby i jemu sprawić trochę radości), który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś innemu. Wreszcie, wędrując od zakonnika do zakonnika, kiść winogron powróciła do furtiana (aby dać mu trochę radości). Tak zamknął się ten krąg. Krąg radości. Nie czekaj, aż rozpocznie kto inny.
To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości.

Często wystarczy mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać. Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie: to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie, wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas (Krąg radości, Bruno Ferrero).[2]

Moment przekazania tych darów przypomina to opowiadanie, w którym te małe dzwoneczki jakby ogniki nad głowami Apostołów rozpalają się, tak dzwoneczki dzwonią, nadają to światło czy dźwięk naszemu życiu, które – jeśli jest przeżyte bez miłości – nie ma ono wielkiej wartości. Tam, gdzie egoizm bierze górę, tam nie ma już miejsca na miłość do Boga, siebie i zwłaszcza drugiego człowieka. Egoizm i pycha zamykają nas na działanie Ducha św. 

Wracając do charyzmatów i działaniu Darów Ducha świętego warto może przypomnieć sobie czym są one – te dary – dla nas wierzących. Ks. Dr Stanisław Wronka bardzo pięknie opisał te dary i myślę, że warto wczytaj się w jego słowa:

Dar mądrości (hebr. hohma, gr. sofia, łac. sapientia) pozwala dostrzegać Boga i widzieć wszystko w Jego świetle, Jego oczami. Mądrość Boża przeciwstawia się mądrości czysto ludzkiej, ograniczonej do horyzontu doczesnego, do ludzkich tylko kryteriów i dążeń. Dzięki temu darowi człowiek ma spójną wizję świata i życia, w której wszystko ma swoje miejsce i czas, nie gubi ostatecznego powołania i przeznaczenia w Bogu.

Dar rozumu (hebr. bina, gr. synesis, łac. intellectus) umożliwia zrozumieć Boga i człowieka, rzeczy i wydarzenia, pojąć ich istotę i znaczenie, a nie tylko ślizgać się po powierzchni, zatrzymywać się na pozorach. Dzięki rozumowi człowiek poznaje rzeczywistość taką, jaka jest, ma wgląd w jej tajemnicę, rozumie jej złożone mechanizmy, powiązania przyczynowo-skutkowe, jej dobre i złe strony.

Dar rady (hebr. eca, gr. bule, łac. consilium) pomaga dokonywać słusznego wyboru w sytuacjach skomplikowanych i niejasnych, rozróżniać, co jest rzeczywistym dobrem, a co złem, co jest większym dobrem, a co mniejszym dla siebie i dla innych. Dzięki temu darowi człowiek nie gubi się w szczegółach, nie waha się bez końca, ale umie podejmować mądre, jednoznaczne decyzje w sprawach wielkich i małych, tak by sensownie przeżywać swoje życie i uczestniczyć coraz bardziej w wiecznym życiu Boga.

Dar męstwa (hebr. gewura, gr. ischys, łac. fortitudo) daje duchową siłę do odważnego wyznawania swoich przekonań i zgodnego z nimi postępowania, nie lękając się zagrożeń i przykrych konsekwencji. Dzięki niemu człowiek może przezwyciężać wewnętrzne opory i zewnętrzne prześladowania aż do oddania życia w imię najwyższych wartości, w imię Chrystusa, tak jak On oddał życie za nas. Może przeciwstawiać się złu, nie uciekając się do prze-mocy, i trwać do końca w dobrym, nie poddając się zmęczeniu i znużeniu.

Dar umiejętności (hebr. daat, gr. gnosis, łac. scientia) to szczegółowa wiedza, która umożliwia wprowadzać w czyn podstawowe prawdy wiary i zasady moralne, posługiwać się dostępnymi środkami, by osiągać wytyczone sobie cele na drodze do Boga. Dzięki temu darowi człowiek jest praktyczny i skuteczny w działaniu, radzi sobie w konkretnych sprawach, umie je wykorzystać dla prawdziwego dobra.

Dar pobożności (gr. eusebeia, łac. pietas) pomaga człowiekowi nawiązać relację z Bogiem i wyrażać ją w aktach kultu, ćwiczeniach duchownych i w dobrych uczynkach. Dzięki pobożności całe życie człowieka jest przeżywane w komunii z Bogiem i staje się pieśnią na Jego chwałę, osiągając w ten sposób szczyty świętości.

Dar bojaźni Bożej (hebr. jirat Elohim, gr. fobos Theu, łac. timor Dei) nie oznacza niewolniczego strachu przed Bogiem, ale szacunek, respekt, posłuszeństwo wobec Niego, lęk, by Go nie utracić, gdyż jest najwyższą Wartością i Bogactwem, Osobą godną miłości ponad wszystko i tylko w komunii z Nim człowiek może znaleźć prawdziwy pokój i spełnienie[3].

Co wiemy o Duchu świętym i o tym jak działa Jego miłość? Niech zobrazuje to opowiadanie. Pewnego dnia człowiek postanowił: „Chcę wiedzieć wszystko, i jeśli okaże się to konieczne, objadę cały świat”. Jak powiedział, tak też uczynił. Udał się w podróż dookoła świata. Od największych profesorów nauczył się geografii, historii i wszelkiej możliwej wiedzy. Odkrył technikę, zafascynowała go matematyka, zainteresował się informatyką. Nagrał na wideo, na dyskietki i na płyty kompaktowe wszystko, czego się nauczył i co odkrył. Powrócił do domu zadowolony i szczęśliwy. Mówił: „Teraz wiem wszystko”.

Kilka dni później odwiedził bardzo znaną osobistość, znaną na całym świecie ze swojej nadzwyczajnej mądrością Chciał porównać swoją wiedzę z wiedzą mędrca. Ciągnęli losy o to, który z nich dwóch będzie zadawał pytanie jako pierwszy. Los naznaczył mędrca, który zwrócił się do człowieka z pytaniem: „Co wiesz o miłości?” Człowiek wyruszył w drogę bez jednego słowa. Do tej pory przemierza świat (Co wiesz o miłości?, Bruno Ferrero)

Ks. Jerzy Popiełuszko powiedział: Mamy wypowiadać prawdę, gdy inni milczą. Wyrażać miłość i szacunek, gdy inni sieją nienawiść. Zamilknąć, gdy inni mówią. Modlić się, gdy inni przeklinają. Przebaczać, gdy inni nie potrafią. Pomóc, gdy inni nie chcą tego czynić. Cieszyć się życiem, gdy inni je lekceważą”. Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień swojej miłości.

J 15, 26-27; 16, 12-15

Świadectwo Ducha świętego

15, 26 Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. 27 Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

16, 12 Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. 13 Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. 14 On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. 15 Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi. 


[1] http://blogmedia24.pl/node/67914

[2] https://adonai.pl/opowiadania/milosc/?id=14

[3] [3] https://kanoniczki.pl/siedem-darow-ducha-swietego/