Znany angielski dziennikarz przeprowadził wiele mówiący nam wszystkim test. Kupił kilogramowy bochenek chleba i stanął z nim na ruchliwych skrzyżowaniach ulic wielkich miast świata. Przechodniom oferował chleb za jedną godzinę pracy. Co osiągnął? W niemieckim mieście Hamburg został wyśmiany. W amerykańskim Nowym Jorku zabrany przez policję. W afrykańskiej stolicy Nigerii wiele osób było gotowych pracować trzy godziny. W indyjskim Delhi szybko zgromadziły się setki osób. Wszyscy jak jeden mąż chcieli pracować cały dzień.

Znaczną część naszego życia przeznaczamy na pracę. Mniej lub bardziej wygodną pracę. Za nią otrzymujemy wynagrodzenie, a za nie zaś możemy kupić potrzebne nam produkty żywnościowe, w tym min. chleb, który dla nas jest nie tylko pokarmem, ale i symbolem życia. Tak jak mówimy, że „nie mamy co do garnka włożyć”, tak też mówimy często, że „pracuję na chleb”, albo „dziś zarobiłem na chleb”, czyli tym samym oświadczamy, że uda mi się dziś przeżyć godnie kolejny dzień mojego życia. Przez chleb powszedni rozumiemy przeważnie o doczesnym chlebie, a więc to, co zaspakaja nasz fizyczny głód.

Podobnie sytuacja miała miejsce z ludźmi, którzy byli uczestnikami cudu rozmnożenia chleba. Dla nich Chrystus był tym, który daje pokarm, ale przede wszystkim ten doczesny, który zaspakaja głód, który charakteryzuje się burczeniem brzucha, bólu, który może doprowadzić do śmierci fizycznej każdego człowieka. Nie ma tu wyjątków. Ci ludzie chcieli obwołać Chrystusa królem, bo uważali, że byłoby dobrze mieć takiego władcę, który zapewni im pokarm, a trym samym życie doczesne. Otrzymaliby jedzenie, aby nie pomarli z głodu, aby mogli nadal żyć.

Jaka jest reakcja Jezusa? Jak reaguje na ludzkie myślenie? Pan Jezus – pamiętamy to z zeszłego tygodnia – usunął się na górę. Daje tym ludziom jednoznaczny znak, że te plany jakie mają, Jego samego w ogóle nie interesują. Daje znak, że to nie jest najważniejsze i że ten chleb, na który oni łatwą ręką liczą, nie jest najważniejszy. Daje im tym samym znak, że jest inny pokarm, który daje nie to życie doczesne, ale życie pełne, czyli wieczne. Czytamy dziś w Ewangelii św. Jana: „Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne”.

Faktycznie tak jest, że jeśli ludzie zatrzymają się na poziomie zdobywania tylko środków, aby ten chleb powszedni mieć, to życie takiego człowieka nie daje mu do końca satysfakcji. Sami dobrze wiemy, że schemat dnia: „praca – sen – praca -sen”… jest dobry, ale na jakiś czas, bo w pewnym momencie przychodzi wypalenie, pustka i zmęczenie. Nie tylko to fizyczne, ale i duchowe. Przeważnie wtedy zadajemy sobie pytanie: „I po co to wszystko?” Czegoś nam brakuje w tym doczesnym życiu, bo chcemy czegoś więcej. Tę pustkę może wypełnić tylko Bóg, który mówi człowiekowi: „Jam jest chleb życia”.

Klęska głodu nastała we Francji. Anna Austriaczka spotkała na schodach zamku Wincentego a Paulo. Szyję królowej zdobił drogocenny naszyjnik z kamieni szlachetnych. Apostoł ubogich spojrzał na klejnot: – Wasza królewska mość, czy może wasza wysokość sprawić, aby kamienie zamieniły się w chleb? Królowa w lot pojęła intencję Świętego, zdjęła naszyjnik z szyi i podała go Wincentemu. Cud zamiany kamienia w chleb dokonał się w ciągu godziny.

Jezus zachęca nas, abyśmy przy stole posilali nasze ciała, ale także i naszego ducha. Nasza wiara, nadzieja i miłość, jeśli ukształtowane są przy stole Jezusa, wtedy mają moc przemiany oblicza tego świata i każdego człowieka, który na niej mieszka. On sam pokazywał swoim uczniom jak należy codziennie działać. Nie samym chlebem żyje człowiek.

Pewnego zimowego przedpołudnia do sądu przyprowadzono staruszka trzęsącego się z zimna. Przyłapana go na kradzieży chleba w miejscowym sklepie. Zmusił go do tego głód. Mądry i sumienny sędzia musiał się i w tym wypadku kierować prawem, co nie zna wyjątku. Dlatego też skazał staruszka na karę pieniężną 10 dolarów. Zaraz jednak sięgnął do portfela i zapłacił za oskarżonego.

Następnie zwrócił się do obecnych na sali i ukarał każdego grzywną w wysokości 50 centów. Umotywował to tym, iż wszyscy obywatele ponoszą winę za to, że ktoś w ich mieście musi kraść, aby nie umrzeć z głodu. Karę wyegzekwował natychmiast woźny. Oskarżony nie chciał wierzyć własnym oczom, gdy strażnik sprawiedliwości wręczał mu pokaźną sumę pieniędzy.

Na tym polega różnica między wolnością a przywiązaniem do rzeczy materialnych. Zawsze będziemy cierpieć, jeśli jest w nas minimum przywiązania do osób, rzeczy materialnych, czy też pozycji społecznej. Strach przed ich utratą zawsze będzie odbierał nam radość życia. Brak wolności zawsze będzie powodował napięcie w nas samych, które potem w różnych formach będziemy przerzucali na innych ludzi. Wolność daje poczucie wewnętrznego pokoju, a jej brak – zniewolenie.

Pewien zamożny przedsiębiorca był miłośnikiem sztuki. Kupował cenne obrazy i rzeźby, których z pewnością pozazdrościłby mu sam król. Kolekcja bogacza liczyła sobie setki wspaniałych dzieł. Jaki jednak byłby z nich pożytek, gdyby zamknąć je w sejfie? Jeśli człowiek posiada coś pięknego, pragnie mieć możliwość podziwiania tej rzeczy o każdej porze, bez podejmowania specjalnego wysiłku. Przedsiębiorcy nie chciało się za każdym razem wystukiwać kodu dostępu do skarbca, więc rozmieścił wszystkie dzieła w swoim domu. Były na widoku. Każdy gość mógł je zobaczyć. Podczas zabawy sylwestrowej zorganizowanej przez bogacza, jeden z jego przyjaciół przystanął przy wyjątkowo cennym obrazie. Ów obraz wisiał nad kominkiem w pokoju gościnnym.

Wywiązała się między nimi spontaniczna rozmowa: – Dlaczego trzymasz drogi obraz w takim miejscu? – zapytał gospodarza. – Ktoś mógłby go łatwo ukraść. – Nie ma potrzeby chować go do szafy na strychu – odparł przedsiębiorca z rozbrajającym uśmiechem na twarzy. – Dzięki temu każdy mój gość może cieszyć się jego pięknem. Ono się nie wyczerpie z tego powodu, że ktoś będzie nań patrzył. A gdyby obraz został skradziony… – wzruszył ramionami – no cóż, nie to jest najważniejsze. – A co takiego? – Liczy się przyjemność obcowania ze sztuką. Noszę ją w sercu i nikt nie jest w stanie jej ukraść. – Niestety – zauważył przyjaciel – jeśli stracisz płótno, stracisz również radość z jego podziwiania. – Świat jest wielki i wspaniały. Jest jeszcze wiele innych dzieł, o których nawet mi się nie śniło. Znajdę na to miejsce coś równie pięknego. – Ale stracisz ten obraz – upierał się rozmówca. – Jak już mówiłem, sam obraz nie jest najważniejszy. To tylko przedmiot. Znaczenie ma radość w sercu. Tego nie można ukraść. To może wydawać się dziwne, ale nie odczuwam potrzeby ukrywania przed światem nawet swoich najcenniejszych skarbów.

„Nie trzeba być katolikiem, żeby zrozumieć! Z wiekiem stajemy się mądrzejsi i powoli zdajemy sobie sprawę, że: Zegarek za $3000 oznacza ten sam czas co zegarek za $30. – Portfel za $300 zmieści taką samą kwotę co portfel za $30. Samotność w domu o pow. 70 m2 jest taka sama w domu o pow. 300 m2. Mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumiesz, że Twoje wewnętrzne szczęście nie pochodzi z materialnych rzeczy świata. Nieważne czy podróżujesz pierwszą klasą czy ekonomią; nieważna jest klasa i stawka, jeśli samolot spadnie. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że kiedy masz przyjaciół, braci i siostry, z którymi można porozmawiać, śmiać się i śpiewać, to prawdziwe jest szczęście.

5 niekwestionowanych faktów szczęścia:

  1. Nie kształć swoich dzieci, aby były bogate, kształć je, aby były szczęśliwe, aby mogły dostrzegać wartość rzeczy, a nie ich cenę.
  2. Jedz jedzenie jakby to było lekarstwo, inaczej trzeba będzie brać leki jakby to było jedzenie.
  3. Osoba, która cię kocha, nigdy cię nie opuści. Nawet jeśli jest 100 powodów, żeby zrezygnować, znajdzie powód, by zostać.
  4. Istnieje duża różnica między byciem z człowiekiem a byciem człowiekiem. Źle, że niewielu to rozumie.
  5. Byłeś kochany, gdy się urodziłeś i będziesz kochany po śmierci. Co pomiędzy nimi zależy już od ciebie.

Najlepszymi lekarzami na świecie są: promienie słoneczne, odpoczynek, ćwiczenia, dieta, pewność siebie i… przyjaciele. Zachowaj je we wszystkich etapach życia i ciesz się zdrowym życiem.

Ciężko jest człowiekowi: nie prosi o narodziny, nie może żyć i nie chce umrzeć! Najlepszym prezentem, jaki możesz komuś podarować jest Twój czas. Postaraj się, aby był podarowany rodzinie lub przyjacielowi.

Módlmy się codziennie o chleb, który zaspakaja nasze codzienne potrzeby dające nam życie, moc, energie, bo zarówno wzmacnia nasze ciała, ale przede wszystkim odnawia naszego ducha. Wszystko, co posiadamy na tej ziemi, bez względu jak długo to mamy przy sobie, na końcu naszej wędrówki stracimy. Nie jesteśmy w stanie tego zabrać ze sobą. To pozostanie tutaj, a my pójdziemy jeszcze dalej, gdzie rzeczy materialne nie będą nam potrzebne. W ostatnią podróż wybierzmy się przede wszystkim z tym, co mamy w naszym umyśle, czyli wspomnienia dobrych wydarzeń, ale i z tym, co mamy w naszym sercu – miłość do innych ludzi i ich wobec nas. Wszystko inne pozostanie na tej ziemi, gdzie „mól i rdza wszystko pochłonie”.

Dlatego potrzeba nam zawsze reflektować nad zachowaniem proporcji między tym, co materialne i duchowe. Jezus zachęca nas do tego dla naszego szczęścia tutaj na ziemi w perspektywie życia wiecznego. O tym przypomina nam każda Eucharystia, w której uczestniczymy. Warto o tym pamiętać za każdym razem, kiedy wybieramy się do kościoła.

J 6, 24-35

Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?»

W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec».

Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?»

Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».

Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”».

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».

Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!»

Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».