Babe Ruth to jedna z najbarwniejszych postaci baseballu wszechczasów, a zarazem jeden z najsłynniejszych sportowców Ameryki. Pewnej mroźnej grudniowej nocy 1946 roku słowa Jezusa: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” – nabrały dlań szczególnego znaczenia. Wyjaśnił to w swoim artykule: „Chociaż oddaliłem się trochę od Kościoła, miałem swój własny ołtarz – wielkie okno w moim nowojorskim mieszkaniu, z którego widać było światła tego miasta. Często klękałem przy tym oknie, by się modlić. Pokornie prosiłem Boga o pomoc… i modliłem się o to, bym sprostał Jego oczekiwaniom wobec mnie”. 

Owej grudniowej nocy Babe leżał ciężko chory w nowojorskim szpitalu. Był przy nim Paul Carey, jeden z jego najbliższych i najdawniejszych przyjaciół, który w pewnym momencie zwrócił się do niego ze słowami: – Jutro mają cię operować. Nie wydaje ci się, że dobrze by było wezwać księdza?

Babe dostrzegł troskę w oczach przyjaciela i po raz pierwszy w życiu pomyślał, że śmierć może go wyeliminować z gry. Być może królestwo niebieskie było już dlań blisko. Zrozumiał, że musi potraktować poważnie słowa Jezusa: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. Popatrzył Careyowi w oczy i powiedział: – Dobrze, Paul. Lepiej wezwij księdza.

Tamtej nocy Babe Ruth z pomocą kapłana długo rozmawiał z Chrystusem. Na koniec gruntownie się wyspowiadał. Niczego nie pominął. „Po wyjściu księdza – ciągnął swą opowieść – pomyślałem sobie, jakie to wspaniałe uczucie: być wolnym od lęku i zmartwienia. Mogłem po prostu powierzyć je Bogu” (autor nieznany)[1].

W czasie Wielkiego Postu, który rozpoczynamy dzisiaj w Środę Popielcową, mamy przygotowywać się do Świąt Wielkanocnych, które poprowadzą nas i ukażą nam śmierć oraz krzyż Jezusa, ale zawsze musimy też pamiętać o Zmartwychwstaniu, bez którego ten krzyż symbolizowałby jedynie dwie belki na którym zawisło ciało Jezusa. Tam, gdzie jest śmierć, tam też jest i nadzieja lepszego jutra. Aby usunąć w sobie lęk i zmartwienia, które są pośrednio pochodną śmierci, potrzeba nam zwłaszcza teraz, w czasie tych 40 dni, pokuty i nawrócenia.    

Pewien pastor prowadził zajęcia z Nowego Testamentu podczas letniego kursu biblijnego. Odkrył, że jedno ze słów zostało przetłumaczone jako czyńcie pokutę, podczas gdy w innej wersji oddano je jako nawracajcie się. Spytał dzieci, czy wiedzą, jaka jest różnica między jednym, a drugim. Po krótkiej chwili milczenia odezwała się jedna z dziewczynek: „- Czy to nie tak, że Judasz chciał odpokutować i się powiesił, a Piotr żałował za grzechy i gorzko zapłakał?”. Odprawianie pokuty to działanie na zewnątrz, zaś nawrócenie rodzi się w głębi serca[2].

W duchowości katolickiej nawrócenie jest „procesem podjęcia świadomej decyzji zerwania z grzechem i zwrócenia się do Boga oraz zawierzenia Jego miłości. Dokonuje się ono we wnętrzu człowieka. Wyrazem nawrócenia jest jego pozytywna postawa, działanie, wartościowanie i myślenie”[3]. To bardzo ważne stwierdzenie, bo tylko w pozytywnym patrzeniu na świat i potem wyrażenie tego poprzez działanie wpływa na nasze pozytywne myślenie i widzenie rzeczywistości w około nas, dając zdrowie duszy i ciała. Poświęcaniu czasu złu nie jest dobre nie tylko dla nas, ale także wobec ludzi, którzy są wokół nas. „Ponura twarz” człowieka wyraża wiele, tak samo jak oczy, w których, jeśli nie ma blasku, radości i uśmiechu, wtedy zieją chłodem, zimnem, a nawet śmiercią. 

Stara perska bajka opowiada o człowieku, którego jedynym pragnieniem było: posiadać złoto, całe możliwe do zdobycia złoto. Ta obsesja zżerała mu umysł i serce. Nie potrafił myśleć o czymkolwiek innym ani pragnąć czegoś, co nie było złotem. Przechadzając się ulicami miasta, dostrzegał jedynie wystawy złotników, nie widząc wielu innych wspaniałych rzeczy. Nie zauważał ludzi, nie spoglądał na błękitne niebo ani nie czuł cudownego zapachu kwiatów.

Pewnego dnia nie wytrzymał: wpadł do sklepu jubilerskiego i zaczął napełniać kieszenie złotymi pierścionkami, naszyjnikami i bransoletami. Oczywiście, gdy wychodził ze sklepu, został aresztowany. A zdumieni jego czynem policjanci zapytali: „- Jak mógł pan sądzić, że to się panu uda?”. W sklepie było mnóstwo ludzi. „- Naprawdę?” – odparł zaskoczony. „- Nie zauważyłem. Widziałem tylko złoto”.

„Mają oczy, a nie widzą”, mówi Pismo święte. Dzisiaj można powiedzieć to samo o bardzo wielu osobach. Są one oślepione blaskiem błyszczących przedmiotów, natrętnie i codziennie reklamowanych, tak jakby były wahadełkiem hipnotyzera.

Kiedyś pewien nauczyciel namalował na dużej białej kartce czarną plamkę i pokazał to uczniom. „- Co widzicie?” – zapytał. „- Czarną plamę” – odpowiedzieli chórem. „-Wszyscy zobaczyliście malutką czarną plamkę,” – zasmucił się nauczyciel – „a nikt nie zauważył dużej białej kartki”.

W Talmudzie, księdze zawierającej mądrości żydowskich nauczycieli pierwszych pięciu wieków, jest napisane: „W świecie, który nadejdzie, każdy z nas będzie musiał opowiedzieć o tych wszystkich pięknych rzeczach, jakie Bóg umieścił na ziemi, a jakich nie chcieliśmy dostrzegać”.

Życie jest serią chwil: prawdziwy sukces polega na tym, by w pełni przeżyć je wszystkie.

Nie ryzykuj niedostrzeżenia wielkiej białej karty, rozglądając się za czarną plamką[4].

Wielki Post jest takim czasem, abyśmy spoglądnęli poza tą czarną plamę i zobaczyli, że jest też biała kartka, którą możemy wypełnić swoim życiem we współpracy z Jezusem, który jest właśnie „drogą, prawdą i życiem”. Wyjście poza widzenie jednego tylko czarnego punktu to sprawa ważna, bo może nasza codzienność nie kręci się wokół czegoś, co przeważnie niszczy nam nasze prywatne, rodzinne, ale też i społeczne życie. Jest takim właśnie „czarnym punktem, plamką”, która przysłania resztę.  Dlatego potrzebny jest nam czas nawrócenia, który zmieni nasz ponury wyraz twarzy, a pojawi się wiara, nadzieja i miłość. 

Mt 6, 1-6. 16-18

Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie».


[1] https://adonai.pl/opowiadania/duchowe/?id=191

[2] Nawracajcie się, a nie – czyńcie pokutę, autor nieznany, https://adonai.pl/opowiadania/duchowe/?id=218

[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Nawrócenie

[4] Mają oczy, a nie widzą, Bruno Ferrero, https://adonai.pl/opowiadania/zycie/?id=138

(fot. Ersi Marina Samara / flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0)