Święty Augustyn pisze tak: „Życie bowiem nasze w tym pielgrzymowaniu nie może trwać bez próby kuszenia, ponieważ postęp duchowy dokonuje się wśród pokus. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać. Nikt tez nie potrafi osiągnąć wieńca chwały bez uprzedniego zwycięstwa. Zwycięstwo zaś odnosi się przez walkę. A walczyć można jedynie wówczas, gdy się stanie w obliczu pokus i nieprzyjaciela. Uznaj, że to ty jesteś w Nim kuszony i że w Nim odnosisz zwycięstwo”. W Nim, czyli w Jezusie, który podjął te szatańskie pokusy i podjął je dla nas i za nas. I dał nam wzór jak mamy zwyciężać – przezwyciężając szatana, przeciwstawiając mu się radykalnie. Każde bowiem pójście za jego słowem, każde ustępstwo, zawsze zakończy się upadkiem człowieka.

Ewangelista Łukasz przedstawia nam kuszenie Pana Jezusa przez szatana. Wyodrębnione są trzy propozycje, trzy akty, trzy sytuacje, które mają za cel zniszczenie Jezusa, który, jeśliby poddał się „logice” szatana, to niechybnie zakończyłaby się ta rozmowa zwycięstwem szatana, czyli zła. Tak się jednak – jak wiemy – nie dzieje. Są zatem trzy pokusy:

Pierwsza pokusa: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem”.

Symbol zatrzymania się nad tym, co jest tymczasowe, doczesne, tu i teraz. Pokusie chleba trzeba przeciwstawić Jezusową prawdę, że nie samym chlebem żyje człowiek. Chleb jest potrzebny do życia, musimy go codziennie zdobywać, ale nie jest najwyższą wartością, za którą można sprzedać wszystkie inne wartości.

Obok siebie mieszkały dwie wdowy, każda z trojgiem dzieci. Jedna była bogata, przy tym straszna sknera, druga żyła w skrajnej nędzy. I oto w domu tej drugiej znowu zabrakło chleba i pieniędzy. Więc poszła biedna matka do sąsiadki z prośbą o kawałek chleba: „- Dla dzieci, nic dla mnie” – tłumaczyła nieśmiało. „- Sama nie mam” – odburknęła bogata. „Bóg mi świadkiem. A gdybym miała choć okruszynę, to niech ją w kamień przemieni”.

I tak biedna wdowa została odprawiona z niczym. Wkrótce potem bogata matka chciała dać dzieciom podwieczorek. Jakież jednak było jej zdziwienie, gdy w szafie zamiast chleba znalazła kamienie. Nie przypuszczała, że to wykrętne zaklęcie stanie się szybko rzeczywistością.

„-Nie szkodzi” – pomyślała. Dała dzieciom parę złotych i wysłała do piekarza po świeże bochenki. Dzieci wróciły po dobrej godzinie. Kosz był zbyt ciężki, nie mogły sobie poradzić, przystawały co krok. Nie wiedziały, że niosą kamienie. Nie wiedziała tego też matka, ale gdy zajrzała do kosza, ciarki przeszły jej po plecach. Nie było wyjścia. Poszła natychmiast do sklepu i nakupiła chleba, mleka, masła i mięsa. Skruszona zaniosła to wszystko sąsiadce: „-Okłamałam cię i – zgodnie z zaklęciem – każdy chleb zamienia mi się w kamień. Jeżeli Bóg nie cofnie tej kary, dzieci moje pomrą z głodu.

Bóg przyjął nawrócenie i kamienie stały się znowu chlebem. A ona nauczyła się odtąd dzielić chleb z tymi, którzy go nie mają[1].

Chleb jest potrzebny, ale nie można ulec niekończącej się pokusie, aby mieć go tylko dla siebie, gromadzić go w nieskończoność, ciągle jeszcze więcej, gdyż w pewnym momencie może stać się celem samy w sobie, celem dążeń i zabiegów człowieka przez całe jego życie. Smutne jest życie takiego człowieka, gdzie nie ma chwili, aby ucieszyć się czymś więcej niż same tylko dobra doczesne.

Druga pokusa: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chce. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”.

Pokusie panowania i władzy trzeba przeciwstawić zależność człowieka od Boga. Tak naprawdę to nie szatanowi, ani też człowiekowi, tylko samemu Bogu należy się ukłon, gdyż to On stworzył świat, niebo, ziemię, a w niej umiejscowił człowieka na „swój obraz i podobieństwo”.

Do rabina przyszedł w gościnę słynny uczony. Po grzecznościowych komplementach gość wyrzucił z siebie swoje żale: „- Przeczytałem już masę ksiąg, studiuje już szmat czasu, lecz nie spotkałem jeszcze nigdy Pana Boga”. „- Widocznie jeszcze niedostatecznie zginasz swój grzbiet” – odparł spokojnie rabin[2].

Ustawienie jasnej zależności człowieka od Boga niszczy pychę, która potrafi zrobić wyrwę w sercu człowieka, której nic nie jest w stanie „naprawić”, tylko sam Bóg.

Trzecia pokusa: „Jeśli jesteś Synem Bożym” – mówi szatan.

Pokusie pychy i rozgłosu należy przeciwstawić pokorę, bo tylko ona potrafi dać czysty obraz tego, kim on jest. Kto szuka poklasku, próżnej chwały dla siebie, bardzo często wprowadza w swoje otoczenie zamęt i niepokój.

Znanemu profesorowi religioznawstwa pewien człowiek przyniósł grubą książkę i powiedział: „- Tutaj przedstawiłem całościowo nową religię przyszłości, wszystko tu uwzględniłem”. Profesor, który był człowiekiem wierzącym, przekartkował dzieło z uwaga, a potem zauważył: „- A jednak czegoś tu brakuje”. Autor zaklinał się, że o wszystkim pomyślał i wszystko przewidział. Wówczas religioznawca odparł: „- Brakuje tu jednego: za te poglądy musi się pan dać ukrzyżować, a potem zmartwychwstać”.

Scena kuszenia Pana Jezusa ukazuje nam taktykę działania złego – szatana. Do jego „natury” należy nieustanny sprzeciw Bogu. „Adversarius” jego imię, czyli ten, który sprzeciwia się, prowokuje, sprawdza na złą drogę, prowokuje, podważa to, co jest i żyje w harmonii. Dlatego jest nazywany „anty-chrystem”, bo działa przeciw Chrystusowi. „Anty” – i w historii, i w życiu każdego człowieka.

A zatem to on: 1. kusi do grzechu; 2. łudzi pozorami dobra; 3. przeszkadza w nawróceniu. To trzy bardzo ważne elementy działania szatana, który zawsze będzie zwodził i działał przeciw Bogu i człowiekowi. Będzie robił wszystko, aby tego człowieka zniszczyć, czyli odebrać mu wolność.

Idąc za ks. Aleksandrem Niewęgłowskim: „W trzech kuszeniach zbiegły się wszystkie pokusy świata, które chciały i chcą zniewolić wszystkich ludzi. W obietnicach szatana zawarte są najgłębsze pokłady ludzkiej natury: zmysłowość, chciwość, pycha. Oto motor wszelkich szaleństw kolejnych pokoleń: wygodnie żyć, chcieć panować, wymuszać na Bogu, aby spełniał ludzkie życzenia”.

Wielki Inkwizytor u Dostojewskiego powie: „Te trzy pokusy przewodzą całej historii i ukazują trzy obrazy, do których ograniczają się wszelkie nierozwiązane historycznie przeciwieństwa ludzkiej natury na całej powierzchni ziemi”.

Trzy kuszenia. Trzy bramy prowadzące w świat niewoli i zła. Jezus wystawiony na te pokusy odsłania, iż zło tkwi wokół nas i w nas. Jednak należy się z nim ciągle walczyć. Nie jednak szatana metodą, czyli pozorów, ale konkretnym czynem. Odejście od Boga zawsze zakończy się porażką człowieka.

Gdy Bóg chciał stworzyć ryby przemówił do morza. – Gdy Bóg chciał stworzyć drzewa przemówił do ziemi. – Ale gdy Bóg chciał stworzyć człowieka zwrócił się do Siebie. Wtedy Bóg powiedział „Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo”. – Jeśli wyjmiesz rybę z wody zdechnie, a kiedy usuniesz drzewo z ziemi ono również obumrze. Podobnie, gdy człowiek jest odłączony od Boga umiera. Bóg jest naszym naturalnym środowiskiem zostaliśmy stworzeni do życia w jego obecności. Musimy być z Nim połączeni, bo tylko w Nim istnieje życie.

Pozostańmy w kontakcie z Bogiem, pamiętajmy, że woda bez ryb jest zawsze wodą, ale ryby bez wody to nic. Ziemia bez drzewa to wciąż ziemia, ale drzewo bez gleby to nic. Bóg bez człowieka jest nadal Bogiem, ale człowiek bez Boga jest niczym.

Szatan to taki terrorysta. Jego nieustannym zadaniem jest straszenie, paraliżowaniu, wprowadzanie lęku, dlatego działa poprzez fasady, ułudę, pozory i kłamstwo. To są fasady potęgi i niezależności finansowej; fasady potęgi panowania; fasady potęgi pychy i rozgłosu. Kiedy człowiek wpadnie w taką logikę szatana, niechybnie kończy taką rozpoczętą drogę wielkim upadkiem. Mamy tego przykłady każdego dnia. Sięgając do czasów Jezusa pamiętamy, że Judasz idąc za pieniądzem zatracił samego siebie i skończył wisząc na drzewie, a ci, którzy chcieli panować, np. Sanhedryn i Uczeni w Piśmie przerażeni uciekali przed ludźmi. Tak kończy zło. Można je poznać po owocach.

Szatan jednak w tej walce jest nieustępliwy. Czytamy na końcu dzisiejszego fragmentu Ewangelii św. Łukasza (4, 1-13): „Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego, aż do czasu”. No właśnie, aż do czasu…

Czas 40 dniu pokuty i postu jest czasem przyglądania się sobie samemu, ale nie w lusterku, czy ładnie wyglądam na zewnątrz. Jest czasem wniknięcia w samego siebie, we własne życie takie, jakie ono jest. Bez pudrowania i wygładzania, usprawiedliwiania i upiększania. Przed Bogiem mamy być tacy, jacy jesteśmy. Bez ściemniania i podmalowywania faktów i tego, co zrobiliśmy złego. Jest realnym wejściem w siebie samego. Przyglądnięciem się temu, co w naszym życiu jest dobre, ale przede wszystkim temu, co jest do poprawki. Módlmy się zatem w tym czasie za nas samych, aby nie był to czas „pozorów prawdy”, ale autentyczna przemiana naszego serca, bo tam wszystko się zaczyna.

Ktoś, kiedyś powiedział bardzo mocno: „Człowiek jest tyle wart, ile jest warta dobroć jego serca, którą dzieli się z innymi. Dlatego jedni nie są warci złamanego grosza, a drudzy są po prostu bezcenni”. Jan Maria Vianney, francuski duchowny, święty Kościoła katolickiego (1786-1859) powiedział: „Przeciw pokusie są konieczne absolutnie trzy rzeczy: modlitwa, aby nas oświecić; sakramenty, aby nas umocnić, i czujność, aby nas ustrzec”[3]. Posłuchajmy jego słów u progu tego Wielkiego Postu, który niech będzie dla nas czasem wyciszenia, modlitwy, postu oraz przygotowaniem do Świąt Wielkanocnych w czasie których będziemy wspominać mękę i śmierć Jezusa Chrystusa, ale także Jego zmartwychwstanie!

[1] Kazimierz Wójtowicz CR, Glosarium, O dwóch wdowach i chlebie, s. 635.

[2] Kazimierz Wójtowicz CR, Glosarium, O zginaniu grzbietu, s. 236.

[3] Marta Żurawiecka, Z księdzem Twardowskim 2014, Wyd. Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2013, s. 205.

Łk 4, 1-13

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem».

Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”».

Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje».

Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».

Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”».

Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».

Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu.