W pewnym szpitalu w pewnej sali, leżało dwóch pacjentów. Jeden z nich miał sparaliżowane nogi i leżał pod ścianą drugi zaś zdrowszy miał łóżko pod oknem. Sąsiad bardzo mu zazdrościł ze może spoglądać na zewnątrz. Ten zdrowszy zatem codziennie opowiadał mu, co ciekawego dzieje się za oknem – że dzieci bawią się w piaskownicy, jakiś pan jedzie na rowerze, a tam z daleka dwoje ludzi idę trzymając się za ręce… Nagle piłka wpada do stawu, ptaki zrywają się do lotu a nad tym wszystkim rozpościera się cudowne błękitne niebo…

Pacjent przy ścianie z zachwytem słuchał co ma do powiedzenia jego kolega który godzinami snuł opowieści. Pragnął tak jak on choć raz zobaczyć to wszystko. I tak mijały dni… Aż pewnej nocy pacjent spod okna źle się poczuł. Nie mógł dosięgnąć alarmu. Błagał o pomoc stawał się coraz słabszy. Jednak pacjent spod ściany nie pomógł mu, spokojnie patrzył jak jego kolega umiera. Nazajutrz lekarze zabrali ciało.

Pacjent spod ściany poprosił o przeniesienie pod okno. Ucieszony resztkami sił wspiął się na parapet powoli wyciągając ręce. Otworzył oczy… spojrzał… za oknem była… ściana.

….czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wiele mamy
…póki tego nie stracimy… [1]

Ludzie czasów Jezusa, a zwłaszcza Uczeni w Piśmie i Faryzeusze nie docenili tego, Kogo mieli przy sobie. Przez 3 lata nieustannie walczyli z Tym, który przyszedł do ich nie po to, aby znieść Prawo, ale żeby je wypełnić. Nie zrozumieli nauki, którą głosił, bo nie chcieli jej zrozumieć. Byli uparci w tym, żeby było tak, jak było, żeby po prostu od siebie nie wymagać. Traktowali Jezusa jak niebezpieczeństwo, które trzeba zwalczyć tylko dlatego, że nie chcieli zacząć od siebie wymagać. Woleli żyć w świecie przepisów, które nie pomagały im żyć, ale ich zniewalały. Zwłaszcza ich serca i umysł były jak kamienie: twarde i niewzruszone do tego stopnia, że chcieli Go za każdym razem pochwycić na słowie, aby Go zabić. Wjazd do Jerozolimy to początek tego, co miało się wykonać, aby się wypełniło Pismo. 

Wpierw Jednak Jezus spędza czas ze swoimi uczniami i posila się w czasie Paschy, gdzie ustanawia Eucharystię. I mimo tak doniosłej chwili pojawiają się tam także sprawy płytkie i przyziemne. Przy tym wspólnym stole dzieją się sprawy wielkie, a przy okazji poznajemy też zdrajcę, który wyda Jezusa za srebrniki, ale jest też spór o sprawy przyziemne, bo jest też spór o pierwszeństwo. Piotr otrzymuje zapowiedź prymatu, ale też i zapowiedź upadku, bo zdrada zawsze jest upadkiem każdego człowieka. Myślenie ludzkie nie zostało usunięte z umysłów apostołów, stąd nauka Jezusa wydaje się, że „poszła w las”. 

Apostołowie nie mają świadomości, że te trzy lata przy Jezusie są najpiękniejszymi latami w ich życiu. Doświadczają obecności Boga na ziemi, tymczasem oni spoglądają na dobra ziemskie, którymi przesiąkli przez wiele lat, jeszcze przed pójściem za Jezusem. To „stare” wciąż w nich jest, a to „nowe” jeszcze nie urosło. Zrozumieją swój błąd, kiedy po ludzku będzie już za późno, bo w momencie, kiedy Jezus będzie wisiał z rozłożonymi rękami na krzyżu. Kiedy odda ostanie tchnienie, ten świat się skończy dla apostołów i zrozumieją, jak byli głupi i naiwni, jak niewiele zrozumiali z nauki, która była dana im bezpośrednio. Nie mieli w sobie cierpliwości, która potrzebna jest każdemu człowiekowi, aby zrozumieć, co mówi do nas Pan. 

Pewien człowiek postanowił wykopać studnię. Nie znajdując śladu wody po wkopaniu się na dwadzieścia metrów, zaprzestał i poszukał innego miejsca. Tym razem szukał jeszcze głębiej, ale niczego nie znalazł. Wybrał więc trzecie miejsce i kopal głębiej, ale bezskutecznie. Zupełnie zniechęcony, zarzucił przedsięwzięcie. 

Całkowita głębokość wszystkich trzech studni osiągnęła sto metrów. Gdyby miał cierpliwość dojść choćby do połowy takiego wykopu, ale w jednym tylko miejscu, znalazłby wodę. 

Tak jest i z ludźmi, którzy nie mają dosyć cierpliwości. Aby osiągnąć skutek, należy oddać się postanowieniom całym sercem, nigdy nie wątpiąc, że będzie to skuteczne[2].

Tej cierpliwości zabrakło apostołom, którzy chcieli wszystko od razu, a przy okazji nie rozumieli tego, co mówił do nich ich Mistrz. Byli zajęci sprawami ziemskimi, a nie tymi, które są w niebie. Ich umysł był jakby na uwięzi, zamknięty na wartości wyższe, niż te przyziemne. Niezrozumienie wynikało z ich lenistwa duchowego, które potem przełożyło się na styl życia odbiegającego od ideału „bożej miłości”. Walka o władzę, chęć zasiadania w pierwszych rzędach, aby ich chwalono, pycha zdobywania zaszczytów i ziemskich dóbr, zaślepiała tych najbliższych Jezusowi, których On osobiście przecież sobie wybrał. To potwierdzenie tylko, że samo wybranie przez Jezusa nie daje gwarancji, że jesteśmy już doskonali. Musimy chcieć tej przemiany, bo bez tego niemożliwy jest cud zmiany dotychczasowego życia. 

Pewnego razu Bóg postanowił wysłać na Ziemię swojego anioła, aby ten sprawił cud ludziom. Spośród całych zastępów wybrał jednego i powiedział mu, co ma uczynić. Anioł był bardzo dumny z tego, że to właśnie jemu Bóg zlecił tę misję. Obiecał Panu, że sprawi się najlepiej jak potrafi.

Kiedy dotarł na ziemię, wszedł do baru leżącego przy jednej z głównych ulic miasta. Siedziała w nim grupka łudzi. Mężczyzna w szarym garniturze, w wieku około czterdziestki, który opuścił rodzinę dla innej kobiety i od dziesięciu lat nie widział ani swej żony, ani córki. Kobieta ta zostawiła go po ośmiu latach, ale on nie miał odwagi wrócić do domu po tym wszystkim, co się stało. W barze był też starszy pan z kijem bilardowym w ręku, który głośno odgrażał się wszystkim, że jest najlepszy i nikt z nim nie wygra w bilard. Obok niego piła kawę przy stoliku młoda dziewczyna, która przyjechała z prowincji do wielkiego miasta, by pracować w nocnym klubie jako striptizerka. Miała zamiar pozostać tu przez dwa albo trzy miesiące, a potem rzucić tę pracę i zacząć żyć normalnie.

Wszyscy ci ludzie mocno trzymali się swoich postanowień. Mieli jeszcze jedną wspólna cechę – każde z nich czegoś się obawiało. Mężczyzna w garniturze bał się zadzwonić do córki. Starszy pan drżał na samą myśl o tym, że ktoś potraktuje poważnie jego przechwałki i stanie z nim w szranki. A dziewczyna bała się, że ktoś może ją skrzywdzić. – Witajcie – powiedział anioł, który przybrał postać mężczyzny w średnim wieku. – Jestem aniołem i chcę podarować wam cud. – Nie żartuj sobie z nas, nieznajomy człowieku – odezwały się oburzone głosy. – Chyba za dużo dziś wypiłeś! – Nie, to prawda. Uwierzcie mi. Rzeczywiście jestem aniołem i chcę wam podarować cud. – Nie potrzebujemy twojego cudu, podaruj go komuś innemu – odparł mężczyzna z kijem bilardowym w ręku. – Jak to, nie chcecie cudu? Przecież chcę dać go wam zupełnie za darmo. Nie pragnę niczego w zamian. – Chyba nie jesteśmy gotowi na przyjęcie cudu. Każdy z nas ma coś na sumieniu. Najpierw musielibyśmy uporządkować nasze życie. Może wtedy ktoś z nas mógłby przyjąć ten dar.

– To nie jest tak, jak mówisz. Każdy z nas czeka na cud, a gdy już go otrzyma, boi się, że będzie musiał zmienić swoje dotychczasowe życie i rozpocząć nowe[3].

Potrzeba pracy nad sobą, czas i konsekwencja w realizacji podjęcia drogi za Panem. Potrzeba nam wsłuchania się w to, co On do nas mówi, ale potrzebne jest też zastanowienie się i zrozumienie tego, co do nas przemawia. Bez tego, grozi nam pustka i paraliż duchowy.

Dawno temu w Japonii powszechnie używano lamp skonstruowanych z papieru i bambusowych prętów, z włożoną wewnątrz świecą. Pewnej nocy ktoś podarował taką lampę niewidomemu. „- Ta lampa na nic mi się nie przyda” – rzekł ślepiec. „- Nie odróżniam światła od ciemności”. Ofiarodawca odparł: „- Tak, wiem o tym, lecz jeśli nie będziesz miał takiej lampy, ktoś mógłby cię nie dostrzec i zderzyć się z tobą. Dlatego powinieneś ją nosić”. Niewidomy odszedł z lampą. Nie uszedł daleko, gdy poczuł silne uderzenie. „- Patrz, jak idziesz!” – zawołał do nieznajomego. „- Nie widzisz mojej lampy?”. „- Twoja lampa dawno zgasła, przyjacielu” – odparł nieznajomy.

Któż z nas nie zna aroganckich, pewnych siebie osób, które z pychą podążają przez życie, nie zdając sobie sprawy z tego, że są ślepcami, trzymającymi w ręku wygasłe lampy? A mimo to wielu z nich wymaga, by zwracać się do nich „mistrzu”, „doktor ze” lub „szanowny panie”[4].

Dokładnie tak podchodzili do życia Uczeni w Piśmie i Faryzeusze, którzy doprowadzili do śmierci Jezusa. Ich nikczemny plan „wreszcie” został zrealizowany. Tyle lat żyli nienawiścią do Mistrza z Nazaretu i w końcu ten misternie ułożony plan został przez nich zrealizowany. Planowanie zemsty z nienawiści to jeden z najtragiczniejszych momentów w ludzkim życiu. Ile trzeba mieć w sobie stłumionej agresji, nienawiści, zła i pogardy, żeby zaplanować komuś „drogę krzyżową”? Jak często i my ranimy innych „zaplanowaną” strategią: czy to złym słowem za plecami, wciągając kogoś w konflikt, aby zrzucić z siebie winę i w białych rękawiczkach udawać, że to mnie nie dotyczy. Ile to razy zrobiliśmy komuś przykrość? Świadomie doprowadziliśmy go do łez!  Możliwości jest tak wiele! Droga krzyżowa i krzyż Pana przypomina nam o tym, że każdego dnia możemy być wobec drugiego człowieka niemili, nieżyczliwi, pogardliwie patrzący, obmawiający, źle komuś życzący, obraźliwie patrzący i zachowując się wobec niego źle, opryskliwie i z lekceważeniem. 

Usłyszeliśmy dziś o drodze, jaką przeszedł Jezus na krzyż. Tak wielu ludzi go otaczało. Ci źli wykonali wyrok, a ci dobrzy ostatecznie pogubili się. Nie wiedzieli, co mając ze sobą zrobić, bo ich umysły musiały zostać „przeformatowane” z widzenia Jezusa jako króla ziemskiego, na widzenie Go, jako Króla Wszechświata. Symboliczny gest otworzonych ramion Jezusa ukazuje nam ogromną miłość jaką ma do człowieka. Swoimi ramiona ogarnia całą ziemię z jej grzechami i przewinieniami, ludźmi pełnych grzechów, ale i świętości. Zaproszenie dostali wszyscy, ale nie każdy je przyjmie. Nie przyjmą ci, którzy Go nie kochają, a ci, którzy podejmą trud Jego naśladowania mają pewność, że będą z Nim zasiadać przy wspólnym stole.        

Łk 19, 28-40

Wjazd Jezusa do Jerozolimy

Jezus szedł naprzód, zdążając do Jerozolimy.

Gdy przybliżył się do Betfage i Betanii, ku górze zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: «Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie uwiązane oślę, którego nie dosiadał żaden człowiek. Odwiążcie je i przyprowadźcie. A gdyby was kto pytał: „Dlaczego odwiązujecie?”, tak powiecie: „Pan go potrzebuje”».

Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: «Czemu odwiązujecie oślę?»

Odpowiedzieli: «Pan go potrzebuje».

I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów zaczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I mówili głosem donośnym:

«Błogosławiony Król, 
który przychodzi w imię Pańskie. 
Pokój w niebie 
i chwała na wysokościach».

Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: «Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom!»

Odrzekł: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą».

Czytanie lub śpiewanie opisu Męki Pańskiej odbywa się bez świeczników i okadzania księgi. 

Czytający nie pozdrawia ludu i nie robi znaków krzyża na księdze i na sobie. 

Mękę Pańską mogą wykonać diakoni lub kapłani, ewentualnie na przemian z chórem. Jeżeli zachodzi potrzeba, celebrans wykonuje słowa Chrystusa. Mękę Pańską może także czytać jeden diakon na przemian z celebransem wykonującym słowa Chrystusa. Mogą ją wykonać także lektorzy świeccy, przy czym celebrans, o ile to możliwe, wykonuje słowa Chrystusa. 

Liczba lektorów zależy od możliwości kościoła. 

Tylko diakoni przed śpiewaniem Męki Pańskiej proszą celebransa o błogosławieństwo, jak zwykle przed Ewangelią. 

Dla udogodnienia wykonującym Mękę Pańską w tekście umieszczono następujące znaki: 
+ – słowa Chrystusa 
E. – słowa Ewangelisty 
I. – słowa innych osób pojedynczych 
T. – słowa kilku osób lub tłumu

Wersja dłuższa

Ewangelia (Łk 22, 14 – 23, 56)

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa

Według Świętego Łukasza

Ostatnia Pascha

E. Gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu i apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: + Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Nie będę już jej spożywać, aż się spełni w królestwie Bożym.

E. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: + Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże.

Ustanowienie Eucharystii

E. Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: + To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę! E. Tak samo i kielich wziął po wieczerzy, mówiąc: + Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Zapowiedź zdrady

Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest obok Mnie na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak było postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany. E. A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by spośród nich mógł to uczynić.

Spór o pierwszeństwo

Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: + Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przybierają miano dobroczyńców. Wy zaś nie tak macie postępować. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa. Któż bowiem jest większy? Ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jako ten, kto służy.

Wy wytrwaliście przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz zasiadali na tronach, sądząc dwanaście szczepów Izraela.

Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku

Szymonie, Szymonie, oto Szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci. E. On zaś rzekł: I. Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć. E. Lecz Jezus odrzekł: + Powiadam ci, Piotrze, nim zapieje dziś kogut, ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz.

Czas walki

E. I rzekł do nich: + Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów? E. Oni odpowiedzieli: T. Niczego. + Lecz teraz – E. mówił dalej – + kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i niechaj kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dobiega kresu. E. Oni rzekli: T. Panie, tu są dwa miecze. E. Odpowiedział im: + Wystarczy.

Modlitwa i trwoga konania

E. Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: + Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. E. A sam oddalił się od nich na odległość około rzutu kamieniem, padł na kolana i modlił się tymi słowami: + Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! E. Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i pokrzepiał Go. Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: + Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.

Pojmanie Jezusa

E. Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i podszedł do Jezusa, aby Go ucałować. Jezus mu rzekł: + Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? E. Towarzysze Jezusa, widząc, na co się zanosi, zapytali: T. Panie, czy mamy uderzyć mieczem? E. I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana, i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: + Przestańcie, dosyć! E. I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. Do arcykapłanów zaś, dowódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: + Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności.

Zaparcie się Piotra

E. Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka. Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: I. I ten był razem z Nim. E. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: I.Nie znam Go, kobieto. E. Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: I. I ty jesteś jednym z nich. E. Piotr odrzekł: I. Człowieku, nie jestem. E. Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: I. Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem. E. Piotr zaś rzekł: I. Człowieku, nie wiem, co mówisz. E. I natychmiast, gdy on jeszcze mówił, zapiał kogut. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: Dziś, nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. I wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał.

Jezus wyszydzony

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: T. Prorokuj, kto Cię uderzył. E. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu.

Przed Sanhedrynem

Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed ich Sanhedryn. Rzekli: T. Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam! E. On im odrzekł: + Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, a jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej. E. Zawołali wszyscy: T. Więc Ty jesteś Synem Bożym? E. Odpowiedział im: + Tak. Ja Nim jestem. E. A oni zawołali: T. Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego.

Jezus przed Piłatem

E. I całe ich zgromadzenie powstało; i poprowadzili Go przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: T. Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla. E. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział mu: + Tak. E. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: I. Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. E. Lecz oni nastawali i mówili: T. Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. E. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Jezus przed Herodem

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jakiś znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał Go ubrać w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem byli z sobą w nieprzyjaźni.

Jezus ponownie przed Piłatem

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Sanhedrynu oraz lud i rzekł do nich: I. Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; przecież nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

Jezus odrzucony przez swój naród

E. A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: T. Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! E. Był on wtrącony do więzienia za jakieś rozruchy powstałe w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: T. Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! E. Zapytał ich po raz trzeci: I. Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. E. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za bunt i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Droga krzyżowa

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: + Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

E. Prowadzono też innych dwóch – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Ukrzyżowanie

Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jezus zaś mówił: + Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. E. A oni rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.

Wyszydzenie na krzyżu

Lud zaś stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: T. Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem. E. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: T. Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie.

E. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski.

Nawrócony złoczyńca

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: I. Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. E. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: I. Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. E. I dodał: I. Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. E. Jezus mu odpowiedział: + Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju.

Śmierć Jezusa

E. Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: + Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. E. Po tych słowach wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Po zgonie Jezusa

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu, mówiąc: I. Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. E. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, powracały, bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu.

Złożenie Jezusa do grobu

A był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Pochodził z miasta żydowskiego, Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień Przygotowania i szabat zaczynał jaśnieć.

Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek w szabat.

Wersja krótsza

Ewangelia (Łk 23, 1-49)

Według Świętego Łukasza

Jezus przed Piłatem

E. Starsi ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie powstali i poprowadzili Jezusa przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: T. Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla. E. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział mu: + Tak. E. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: I. Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. E. Lecz oni nastawali i mówili: T. Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. E. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Jezus przed Herodem

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jakiś znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał Go ubrać w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem byli z sobą w nieprzyjaźni.

Jezus ponownie przed Piłatem

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Sanhedrynu oraz lud i rzekł do nich: I. Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; przecież nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

Jezus odrzucony przez swój naród

E. A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: T. Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! E. Był on wtrącony do więzienia za jakieś rozruchy powstałe w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: T. Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! E. Zapytał ich po raz trzeci: I. Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. E. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za bunt i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Droga krzyżowa

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: + Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

E. Prowadzono też innych dwóch – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Ukrzyżowanie

Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jezus zaś mówił: + Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. E. A oni rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.

Wyszydzenie na krzyżu

Lud zaś stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: T. Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem. E. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: T. Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie.

E. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski.

Nawrócony złoczyńca

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: I. Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. E. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: I. Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. E. I dodał: I. Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. E. Jezus mu odpowiedział: + Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju.

Śmierć Jezusa

E. Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: + Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. E. Po tych słowach wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Po zgonie Jezusa

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu, mówiąc: I. Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. E. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, powracały, bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu.


[1] O tym czego nie dostrzegamy, Autor nieznany (poszukiwany), https://adonai.pl/opowiadania/zycie/?id=20

[2] Trzy studnie, SR, https://adonai.pl/opowiadania/zycie/?id=247

[3] Marcin Melon, O lęku przed cudem, https://adonai.pl/opowiadania/zycie/?id=240

[4] Bruno Ferrero, Patrz, dokąd idziesz!, https://adonai.pl/opowiadania/zycie/?id=136