Przykazanie nowe daję wam, Byście się wzajemnie miłowali

Na początku świata, jak wiadomo, zbuntowali się źli aniołowie i toczyli walkę z dobrymi. Tylko jeden nie walczył ani po stronie złych, ani po stronie dobrych. Nie przyłączył się ani do archanioła Michała, ani nie trzymał się Lucyfera. Był przebiegły i wyczekiwał, po której stronie będzie zwycięstwo, aby tam przystąpić. 

Ale przeliczył się na swoich przemyślnych rachubach. Gdy bowiem stanął przed Panem Bogiem – wstęp miał zabroniony dopóki nie przyniesie z Ziemi najcenniejszej rzeczy.

Wziął się chytry anioł do szukania. Najpierw przywlókł olbrzymi diament, największy na świecie. Ale cóż? Kamień stopniał niby śnieg w żarze światła niebieskiego. Zdobył więc serce odważnego, szlachetnego chłopca, który zginął, chcąc ocalić życie innego człowieka. Spóźnił się anioł niosąc serce do nieba, wyprzedziła go tam dusza zmarłego chłopca, która zresztą okazała się dużo droższa nawet niż szlachetne serce.

Błąkał się więc anioł po pustyni tracąc nadzieję, aż trafił na pokutnika, płaczącego nad swoimi grzechami. Jedna jego łza zawisła na listku pobliskiego krzewu. Wydawała ona blask jaśniejszy niż diament. Anioł zerwał listek z łzą pokutnika i zaniósł do Boga. I teraz otworzyły się przed nim bramy nieba, bo przyniósł właśnie rzecz najdroższą jaką na Ziemi można znaleźć – szczerą łzę żalu za uczynione zło (Najdroższa rzecz, Karolina Różek, lat 12[1])

Nikt z nas nie jest doskonały, a często do tej doskonałości wiele mu brakuje. Jeśli zatem każdy z nas przyjmie chociaż minimum krytyki i przyzna się, że sam „był”, „jest” lub „będzie”, bo przecież całe życie dążymy do doskonałości, przyczyną choćby małego zła, to jest to początek przemiany ludzkiego życia na lepsze. Sama świadomość tego, że można uczynić komuś krzywdę przez swoje złe zachowanie czy słowo, jest bardzo ważne, bo uczy nas wrażliwości wobec drugiej osoby. W tym względzie powinniśmy mieć skłonność do nadwrażliwości, po to, aby zło nie zbierało swojego owocu.  

Miarą miłości tego, jak powinniśmy dzielić się miłością z innymi jest Jezus. To On sam powiedział: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. To, jak miłujemy bliźniego wynika z tego, jak bardzo ukochał nas Jezus, a my Jego. Jak ma wyglądać ta miłość? Tu chyba warto zaglądnąć do pięknego Hymnu o miłości, który obrazuje nam miłość doskonałą.

Gdybym mówił językami ludzi i Aniołów, A miłości bym nie miał, Stałbym się jak miedź brzęcząca, Albo cymbał brzmiący. 

„Miedź brzęczącą” rozumieć należy jako coś niewiele wartego. Małą wartość miały wówczas miedziane monety w porównaniu do monet srebrnych i złotych. „Cymbał brzmiący” to element instrumentu muzycznego powtarzający ciągle ten sam dźwięk i niezdolny do wydania żadnego innego. Człowiek porównany do cymbała był w tym kontekście jednostką ograniczoną, choć zwracającą na siebie uwagę.

Mówić językiem ludzi i aniołów. Jaki jest to język? Autorowi chyba nie chodzi o język „słodkich słówek”, obiecanek, „kwiecistych mów”, chwalenia drugiej osoby pod pozorem życzliwości, aby tylko osiągnąć swój zamierzony cel. Jest to bowiem jedynie łaska, bo gdy nie ma w nas miłości do danej osoby, to zaczyna człowiek swoją przewrotną grę, aby uzyskać za wszelką cenę zamierzony cel. Można faktycznie przyjąć maskę i pod pozorami dobra chcieć kogoś zniszczyć nie tylko swoim słowem, ale także i moralnie, fizycznie, psychicznie czy duchowo używając „jedynie i aż” swojego języka. 

Ks. Jacek Jaśkowski pisze: „Ewangelia mówi nam – jak zachowują się ludzie, którzy nie kochają, którym brak miłości. Tacy ludzie są zgorzkniali, marudni, ich słowa są jak miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący. Przyszedł Jan – niezadowoleni – zły duch go opętał, przyszedł Jezus – niezadowoleni – przyjaciel celników i grzeszników… I tak źle, i tak niedobrze. A miłość jest cierpliwa, wszystko znosi. W miłości można trwać cierpliwie wobec słabości, choroby, a może i grzeszności drugiego człowieka. Człowiek bez miłości będzie wiecznie narzekał, żółć się wylewa, ciągle źle, ciągle nie tak. Człowiek z miłością będzie widział dobro, będzie cierpliwy, łaskawy”[2].

Gdybym posiadał wszelką wiedzę I wiarę taką, iżbym góry przenosił, Lecz miłości bym nie miał, Byłbym niczym. 

Wiedza i wiara to nie wszystko. Można być człowiekiem z ogromną wiedzą, ale jeśli nie jest ona poparta miłością, to można zrobić sobie krzywdę i drugiemu człowiekowi – innym ludziom, a nawet całemu światu. Wiedza taka bowiem nie służy człowiekowi, ale prowadzi go do samozniszczenia. Patrząc dziś na wszelkiego rodzaju broń używaną na wojnach widzimy, jak człowiek mądry, wszechstronnie wykształcony potrafi dziś użyć własnego rozumu, aby skonstruować urządzenia niosące śmierć i zagładę. Tymczasem my mamy używać naszej wiedzy, aby siać miłość wokół nas, a nie śmierć. Nasze inteligencja powinna służyć dobru, a nie złu; promować życie, a nie śmierć.   

Można też mieć w sobie bardzo wielką wiarę, ale jeśli nie ma w niej miłości, to wiara taka staje się zamkniętym systemem, ideologią, brnięciem w nicość. Dlaczego? Ponieważ miłość daje nadzieje lepszego jutra. Wiara plus nadzieja to furtka dla możliwości. Sama wiara bez dobrych uczynków miłości staje się martwa i jedynie teoretycznym rozważaniem o życiu i śmierci, które zawsze zakończy się porażką. I tu trzeba rozgraniczyć to pojęcie „wielkiej pobożności”, która nie zawsze ma wspólnego z wiarą. Ks. Tischner kiedyś bardzo mocno, ale precyzyjnie ujął tak: „Po­bożność jest niez­wykle ważna, ale ro­zumu nie zastąpi.

Re­ligia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie po­winien do te­go używać re­ligii, nie po­winien re­ligią swo­jej głupo­ty zasłaniać”. Mamy dziś przykład tego, co dziej się na wojnie na Ukrainie, jak możną religią usprawiedliwić przystąpienie do wojny, działania wojskowe na wojnie wytłumaczyć walką o dobry i lepszy świat. Tu przypomina mi się to chyba słynne zdanie, że tak można bardzo walczyć o pokój, że przy okazji można wszystkich dookoła pozabijać.

Wiedza i wiara bez miłości jest wystawianiem siebie na pośmiewisko. Dlatego wiedza i wiara muszą być wspomagane przez miłość, która nadaje im autentyczności, dostojeństwa, powagi, ale przede wszystkim dodaje autentyczność i prawdę. 

I gdybym rozdał ubogim całą swoją majętność, A ciało swe wystawił na spalenie, Lecz miłości bym nie miał, Nic mi nie pomoże. 

Rozdanie wszystkiego, co się posiada i trwanie nadal w grzechu, nadal nie daje człowiekowi wolności. Pamiętamy młodego człowieka, który chwalił się, że jest doskonały, ale jednego mu zabrakło! Była to wolność wobec rzeczy materialnych i pieniędzy, które dawały mu poczucie niezależności i władzy. Za ten majątek mógł kupić wszystko i wszystkich. Mógł pokazywać swoją wyższość nad innymi ludźmi. W ten sposób pielęgnował swą pychę, która była dla niego początkiem wszystkich innych grzechów. Ta jedna niedoskonałość doprowadziłaby go do stanu pierwotnego grzechu. Wiedział o tym, dlatego odszedł smutny. 

Za czasów Ludwika XIV (1643-1715) miała miejsce seria tajemniczych napadów i mordów. Eksperci stwierdzili, że zabijano zawsze tym samym sztyletem. Mimo to policja długo nie mogła wpaść na żaden trop. W końcu, pewnej nocy schwytano mordercę. Był nim Cardillac – najsłynniejszy jubiler i złotnik Paryża.

Na rozprawie sądowej okazało się, że winowajca nie był ani pospolitym chciwcem, ani kryminalnym rzezimieszkiem. Wszystkie obowiązki spełniał sumiennie i gorliwie. Miał tylko jedną słabość: ciężko mu było się rozstać ze swoim „towarem”. Dlatego – skoro już coś musiał sprzedać – dopadał potem ofiarę w ciemnym zaułku, dźgał sztyletem i odzyskiwał swe utracone skarby.

Co zatem mamy robić w naszym życiu? Jak postępować? Jeśli pogubimy się w zawiłościach tego świata i nie wiemy, co mamy dalej robić, to warto przeczytać ciąg dalszy tego pięknego listu o miłości. On daje nam konkretne wskazówki! 

Miłość jest cierpliwa. Miłość jest łaskawa. Miłość nie zazdrości. Nie szuka poklasku. 

Miłość nie unosi się pychą, Ale jest pokorna. Miłość nie szuka swego. Gniewem się nie unosi. 

Miłość nie pamięta złego. Nie cieszy się z niesprawiedliwości. Lecz współweseli się z prawdą. Miłość wszystko znosi i przetrzyma. 

Miłość nigdy nie ustaje. Zniknie to, co jest tylko cząstkowe. Teraz trwa wiara. nadzieja i miłość.Z nich zaś największa jest Miłość.

Jak mamy postępować, aby być uczniem Jezusa? On nam to mówi: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Zatem: miłujmy się nawzajem!

J 13, 31-33a. 34-35

Przykazanie nowe daję wam

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.

Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».


[1] https://adonai.pl/opowiadania/anioly/?id=10

[2] https://gaudiumetspes-blog.pl/index.php/2020/09/16/bez-milosci-jestesmy-jak-miedz-brzeczaca/