Kiedy byłam mała, ojciec był dla mnie czymś takim jak światełko w lodówce. I ojciec, i światełko było w każdym domu, lecz w rzeczywistości nikt nie wiedział co robią, zarówno jedno, jak i drugie, kiedy już drzwi zostały zamknięte. Mój ojciec wychodził z domu każdego ranka, a wieczorem, gdy wracał, wydawał się szczęśliwy, że znów nas widzi.

Jedynie on potrafił otworzyć słoik z ogórkami, podczas gdy innym to się nie udawało. Tylko on nie bał się chodzić sam do piwnicy. Zacinał się przy goleniu, lecz nikt nie dawał mu buzi, aby uśmierzyć ból, ani się tym nie przejmował. Kiedy padał deszcz, oczywiście on szedł po samochód i ustawiał go przed wejściem. Gdy ktoś zachorował, on wychodził kupić lekarstwa. Zastawiał pułapki na myszy, przycinał róże, aby można było wejść do domu nie kłując się. Kiedy dostałam w prezencie mój pierwszy rower, przez wiele kilometrów pedałował obok mnie, aż w końcu nauczyłam się radzić sobie sama. Bałam się wszystkich innych ojców, ale nie mojego. Kiedyś przygotowałam mu herbatę. Była to tylko osłodzona woda, lecz on usiadł na dziecięcym krzesełku i popijał ją, twierdząc, że jest wyśmienita.

Za każdym razem, gdy bawiłam się lalkami, lalka – mama miała zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia.Nie wiedziałam jednak, co kazać robić lalce – tacie, więc mówiła ona tylko:
– Dobrze, no to idę do pracy, – a potem wrzucałam ją pod łóżko.

Kiedy miałam dziewięć lat, któregoś ranka mój ojciec nie wstał z łóżka, by jak zwykle pójść do pracy.Zabrano go do szpitala, gdzie umarł następnego dnia. Wówczas poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam spod łóżka lalkę – tatę. Odkurzyłam ją i posadziłam na łóżku.
Mój ojciec nigdy nic nie robił. Nie wyobrażałam sobie, że jego odejście sprawi mi tyle bólu. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego[1].

Ta dziewczynka doświadczyła utraty Ojca, który – nawet nie zdawała sobie z tego sprawy – ciągle, bo tak jej się wydawało, był nieobecny w jej życiu. Jego cicha, spokojna praca, jakby na uboczu i z dala, jak wielki nieobecny rodziny, który niby „nic nie robił”, tymczasem oddał on jej całe swoje życie. 

Bóg Ojciec działa tak samo. Bardzo często chcielibyśmy, aby działał spektakularnie, z „przytupem” zaznaczając swoją pozycje i miejsce, w ogóle zaznaczają swoją obecność. Tymczasem nie wystarcza nam, że nas stworzył! Bóg działa w nas każdego dnia, dając nam kolejne dni naszego życia. Dobry Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi. Podobnie jak rozmawiamy z naszymi rodzicami, możemy rozmawiać z naszym Ojcem w niebie. Mówimy do dobrego Boga: 

„Ojcze nasz, który jesteś w niebie” – Niebo to mieszkanie dobrego Boga. Niebo jest też w naszych sercach, ponieważ Bóg w nich mieszka. Dzięki temu możemy być radośni i szczęśliwi. Możemy rozmawiać z naszym najlepszym Ojcem i czynić dużo dobra. 

„Święć się imię Twoje” – Cieszymy się, że wiemy, jak się zwracać do dobrego Boga. Mówimy: „kochany Boże” albo „najlepszy Ojcze”, gdy tylko chcemy Mu coś powiedzieć. W ten sposób z Bogiem możemy rozmawiać o wszystkim. 

„Przyjdź królestwo Twoje” – Bóg jest Królem całego świata. Chce, aby w Jego królestwie wszyscy się kochali i byli dobrzy, tak jak On jest dobry. Dla nas jest to czasem bardzo trudne, dlatego prosimy dobrego Boga o pomoc. 

„Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” – Dobry Bóg pomaga nam w wypełnianiu Jego woli, ale my sami też musimy się o to starać. Nie możemy się zniechęcać i rezygnować z wysiłku, jeśli coś nam się nie udaje. 

„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” – Dobry Bóg troszczy się o nas. Dba o wszystkie nasze potrzeby, także o to, byśmy mieli co jeść. Możemy śmiało kierować do Niego nasze prośby. 

„I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – Bóg, nasz najlepszy Ojciec, cieszy się, gdy przyznajemy się do naszych przewinień. On wtedy je nam przebacza. Chce też, żebyśmy podobnie jak On wybaczali tym, którzy zrobili nam coś złego. 

„I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego” – Dobry Bóg jest zawsze blisko i opiekuje się nami, dlatego również wtedy, gdy zagraża nam zło, powinniśmy pamiętać o modlitwie. (Przewodnik metodyczny „Jedność- Bóg mnie kocha”) 

Pewna młoda para weszła do największego sklepu z zabawkami w całym mieście. Mężczyzna i kobieta długo oglądali kolorowe zabawki ulożone na pólkach, uczepione pod sufitem, radosnie rozłożone na krzesłach. Były tam płaczące i śmiejące się lalki, gry elektroniczne, małe kuchenki, w których można było upiec pizzę i ciasto.

Klienci jednak nie potrafili zdecydować się i poprosili o radę uprzejmą sprzedawczynię. -Widzi Pani – rzekła kobieta-mamy małą córeczkę , lecz bardzo często przebywamy poza domem zarówno w dzień , jak i wieczorem . -Zauważyliśmy ,że dziewczynka rzadko się uśmiecha- dodał mężczyzna – chcielibyśmy kupić coś, co uczyniłoby ją szczęśliwą – podjęła kobieta – nawet wtedy gdy nie ma nas w domu… Coś co sprawiałoby jej radość, kiedy jest sama. – Przykro mi – uśmiechnęła się grzecznie sprzedawczyni – ale my nie sprzedajemy rodziców 

Pod tym opowiadankiem Bruno Ferrero napisał taki oto komentarz:

Wraz z poczęciem dziecka zaciągamy wobec niego dług większy niż można to sobie wyobrazić. Wszystkie maluchy przychodzą do nas z biletem wstępu do życia i mówią nam :
-Przywołałeś mnie tutaj, jestem więc. Co mi dasz?
W większości tak rozpoczyna się każde zadanie wychowawcze.
Pewien piętnastolatek napisał na ten temat wiersz:
Pragnąłem mleka
A dostałem butelkę ze smoczkiem,

Pragnąłem rodziców
A dostałem zabawkę,

Pragnąłem rozmowy 
A dostałem telewizor,

Pragnąłem się uczyć,
A dostawałem świadectwa szkolne,

Pragnąłem mysleć
A dostawałem wiedzieć,

Pragnąłem byc wolny 
A dostałem dyscyplinę

Pragnąłem miłości 
A dostałem normalność

Pragnąłem zawodu 
A dostałem posadę

Pragnąłem szczęścia
A dostałem pieniądze

Pragnąłem wolności 
A dostałem samochód

Pragnąłem sensu 
A dostałem karierę

Pragnąłem nadziei
A dostałem strach

Pragnąłem zmieniać świat
A dostałem litość

Pragnąłem żyć…[2]

Modlitwa „Ojcze nasz” uczy nas, jak mamy żyć i nie poddawać się rzeczom i sprawom błahym, ale tym, które nadają sens naszemu życiu. Dlatego ta modlitwa powinna być obecna na co dzień w naszym życiu za które dziękujemy Bogu, który nas stworzył na swoje podobieństwo. On jest naszym Ojcem, a my Jego dziećmi. 

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone”.

Tylko wtedy nasz świat z Bogiem przewróci się do góry nogami w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Będziemy bowiem widzieć wszystko zupełnie inaczej, w innym wymiarze, już nie tym ziemskim, ale niebiańskim. 

Łk 11, 1-13

Chrystus uczy modlitwy

Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów».

A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».


[1] Tata pod łóżkiem, https://forum.parenting.pl/topic/971677-krotkie-opowiadania-dla-ducha/

[2] Bruno Ferrero, Nie na sprzedaż