Najpiękniejsza pochwała, jaka wyszła z ust samego Chrystusa, skierowana była pod adresem Jana Chrzciciela. Mówi Chrystus: „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.

Co Chrystus zatem najwyżej ceni w Janie Chrzcicielu? Wydaje się, że przede wszystkim jego umiłowanie prawdy, bo to ona stanowi jeden z najpiękniejszych klejnotów ludzkiego serca. Instynktownie każdy z nas wie i czuje, kiedy ktoś mówi prawdę, a kiedy nie. To widać w naszych oczach, to widać na naszej twarzy, to promieniuje z całej naszej postawy. Bo prawda zawsze pociąga – jak magnez. I tak było z Janem, do którego tłumy ciągnęły każdego dnia. Jan mówił prawdę, tą prawdą sam żył i tą prawdą dzielił się z innymi.

Przeciwieństwem prawdy jest kłamstwo, zakłamanie, które jest mroczne, ciemne, niewyraźne. Ktokolwiek wejdzie na tą drogę, wcześniej czy później się zgubi albo co najmniej zagubi. Do wyjścia z drogi kłamstwa na drogę prawdy potrzebne jest przede wszystkim: 1. uznanie i przyznanie się, że dotychczasowe życie było kłamstwem, jeśli takie faktycznie było; 2. chęć poprawy. A te dwie postawy zakładają autentyczność, stanięcie w prawdzie i realne spojrzenie na siebie samego oczami dziecka: realne i szczere…

Tymczasem… Pewien człowiek spowiada się następująco: – Dużo przeklinałem, ale też dużo się modliłem – to się wyrównuje. Dużo piłem, ale dużo pościłem – też się wyrównuje. Dużo kradłem, ale dużo rozdałem ludziom – znowu się wyrównuje. W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął: – Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła – to też się wyrównuje! Motał z tej opowieści jest taki, że każdy z nas jest w mniejszym lub większym stopniu grzesznikiem. Nie ma ideałów, nie jesteśmy aniołami!!!

Kiedyś duchowny ujrzał grupę dzieci, która siedziała w kole, a wśród nich był pies. Wtedy ten duchowny zapytał: – Co robią? Jedno dziecko odpowiedziało: – Opowiadamy kłamstwa, a kto wyróżni się największym, otrzyma w nagrodę tego psa. Ksiądz zawołał: „– Naprawdę? Jestem oburzony! Kiedy byłem małym chłopcem, powiedzmy w waszym wieku, nawet nie pomyślałem o tym, by kiedykolwiek skłamać!” Jeden z chłopców powiedział wtedy do kolegi: „Daj mu tego psa. On wygrał!”

Zagubieni w krętych ścieżkach kłamstwa ludzie szukali Jana, wiedząc oczywiście, że On zna prawdę o Bogu, o świecie, o człowieku, i więcej… zna radosną prawdę o zbawieniu. I do tej prawdy wyciągali oni ręce do Jana. Każdy z nas wyciąga również i swoje ręce do prawdy, a broni się przed kłamstwem. Księciem kłamstwa jest szatan. Jednak równocześnie wielu z nas chce spodobać się wszystkim, iść na kompromisy, na układy i układziki czy ustępstwa nie chcąc nikogo ani urazić, czy zdenerwować, albo bezpośrednio powiedzieć tak „prosto z mostu” co leży nam na sercu i co tak naprawdę myślimy i wtedy na nasze usta, mimo, że tego nie chcemy wkrada się kłamstwo. A przecież nie da się spodobać wszystkim, bo „jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził”, bo różne są opinie, zapotrzebowania, inne podchodzenie i dochodzenie do wielu spraw, zwłaszcza tych związanych z codziennym z życiem.

Jest takie opowiadanie: Jak spodobać się wszystkim? Ojciec z synem zabrali osła na targowisko. Ojciec jechał na grzbiecie zwierzęcia, a chłopiec szedł pieszo. Po drodze, ludzie mówili: „- To niebywałe: duży, silny mężczyzna siedzi na grzbiecie osła, a dziecko musi iść piechotą… To skandal!” Wówczas ojciec ulegając trochę presji społecznej zszedł z osła, a jego miejsce zajął syn. Tłum gapiów zauważył tą radykalną zmianę i skomentował: „- To straszne. Starszy człowiek idzie piechotą, a młody, wysportowany chłopiec jedzie wierzchem. To skandal!” W tej sytuacji obaj oni weszli na grzbiet osła i znowu usłyszeli głosy tłumu: „– To okrucieństwo: dwóch ludzi siedzi na jednym słabym ośle, zameczą zwierzaka-nieboraka! To skandal!”  Więc ci dwaj zeszli z niego i prowadzili go za sznurek. I znów kolejni gapie komentowali głośno: – To jakiś absurd! Chyba zwariowali i po co oni kupili tego osła, który nic nie nosi na swoim grzbiecie, a dwóch ludzi idzie pieszo i się meczą… Po co im ten osioł? To skandal! W końcu obaj wzięli tego osła na własne ręce i zaczęli go nieść, ale nawet wtedy nie zdołali uzyskać poparcia od gapiów z targowiska. W ten sposób zostali uznani za… wariatów.

Prawda czy kłamstwo, to zawsze wybór człowieka. To nie tłum gapiów będzie rozliczany ze swoich wyborów i decyzji, ale sam człowiek. Indywidulanie zdamy sprawę z naszego życia, a nie zbiorowo. A my tak próbujemy często połowicznie rozłożyć odpowiedzialność na pół, byle nie tylko na siebie w myśl zasady: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. 

Dlatego w Adwencie, zwłaszcza dziś jest przed nami apostoł prawdy – Jan Chrzciciel. Człowiek, który był otwarty naprawdę, bo ją szukał i kochał ja. Obyśmy i my poprzez własne poszukiwania i refleksję doszli do prawdy, jaką jest sam Jezus Chrystus.

Mt 11, 2-11

Na Chrystusie spełniają się proroctwa

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».