Był sobie kiedyś zagubiony człowiek. Od dawna żył z napadów, porwań, rozbojów i kradzieży. Był wielkim okrutnikiem, bez miłosierdzia, pałającym szaloną wściekłością. Był człowiekiem zagubionym, człowiekiem przeklętym. Kiedy pewnego dnia włóczył się ogarnięty pragnieniem zniszczenia i zadawania cierpienia, wpadł na pomysł odwiedzenia pewnego pustelnika, który mieszkał w chatce na szczycie kamieniołomu. Nie było tam niczego, co można by ukraść, chyba że siennik napełniony zeschłymi liśćmi. Ale zagubiony człowiek szukał nadziei, przebaczenia.

Stary pustelnik wysłuchał go. Na koniec uśmiechnął się i pokazał mu obumarłe drzewo o powyginanym i spalonym od pioruna pniu, i rzekł do niego: – Widzisz to martwe drzewo? Uzyskasz przebaczenie, kiedy ono zakwitnie. – Nie prościej powiedzieć, że nigdy? Na co się zatem przyda poprawa, święty mężu? Lepiej mi wrócić do dawnego życia. Rzezimieszek zszedł ku równinie, złorzecząc i kopiąc kamienie. Dalej wiódł życie złodzieja i mordercy, gdyż tylko to umiał robić. Znowu latami siał lęk, nienawiść i rozpacz.

Pewnego wieczora, kiedy szukał odosobnionego i dyskretnego miejsca, aby zjeść kolację, znalazł rozpadającą się szopę. Ostrożnie zajrzał do środka przez okno i zobaczył kobietę, która zgromadziła swoje dzieci wokoło dużego kociołka. Kobieta śpiewała swoistą kołysankę: „Śpijcie, moje maleństwa. Śpijcie do jutra. Mama przygotuje wam zupę. Śpijcie jeszcze trochę. Śpijcie do jutra”.

Bandyta wszedł i uniósł pokrywę garnka. W wodzie gotowały się tylko korzenie i liście. Mężczyzna naprężył mięśnie, chwycił garnek i wylał całą jego zawartość przez okno. Następnie pokroił delikatne mięso baranka, którego właśnie tego dnia ukradł, wrzucił do kociołka i zalał wodą. Jeszcze rozpalił ogień pod kociołkiem i wyszedł płacząc nad tak wielką nędzą. Tego dnia martwe drzewo zakwitło.

Czasami człowiek tonie w ruchomych piaskach niechęci, złości, nienawiści, bezmyślnej przemocy. Im bardziej gestykuluje i wymachuje, tym bardziej tonie. Tylko ręka kogoś, kto nas potrzebuje, może nas z nich wyciągnąć (Drzewo przebaczenia, Bruno Ferrero).

W Starym Testamencie, podobnie jak u Greków i Rzymian istniało prawo: oko za oko, ząb za ząb. Jezus krytykuje tę postawę odzewu, mściwości i nienawiści do drugiego człowieka.  Jego uczniowie mają uwolnić się od takiego zachowania, a nawet sami chęci, by odpłacać złem za otrzymane zło. Jako Jego uczniowie i naśladowcy powinni raczej cierpieć, doświadczając niesprawiedliwości, niż mnożyć zło. Zamiast dodawać zło do zła, oddawać dobrym za otrzymane zło. Powinni oddać to, co posiadają i zrezygnować z tego co posiadają, aby utrzymać pokój i życie.

Bardzo, bardzo dawno temu, w pewnej malutkiej wioseczce znajdował się mały warsztat stolarski. Pewnego dnia, kiedy nie było w nim właściciela, wszystkie jego narzędzia pracy zwołały między sobą walne zebranie. Posiedzenie było długie, a czasami wręcz wybuchowe. Zastanawiano się bowiem nad usunięciem z nobliwej wspólnoty niektórych jej członków.

Jeden z uczestników przemówił w te słowa: -Powinniśmy usunąć z naszych szeregów naszą siostrę Piłę, która jest nazbyt ostra i skrzypie zębami. Ma najzjadliwszy na całym świecie charakter. Ktoś inny dorzucił: – Nie możemy również trzymać w naszych szeregach naszego brata Hebla: z niczym się nie zgadza i wszystko pomniejsza, obdziera ze skóry wszystko to, co spotka. – Wiemy dobrze, że nasz brat Młotek – protestował ktoś inny. – Ma twardy i gwałtowny charakter. Powiedziałbym wręcz, że uwielbia bić. Sposób, w jaki upiera się przy wszystkim jest nie do zniesienia, a jego głos doprowadza nas do szału. Pozbądźmy się go! – A Gwoździe? Czy można żyć z ludźmi, którzy doczepiają się do wszystkiego? Nie chcemy ich więcej! To samo z Pilnikiem i Skrobakiem! Współżycie z nimi to nieustające tarcie. Niech opuści nas również Szklany Papier, którego jedynym celem w życiu jest ścieranie się ze wszystkim! W ten to sposób dyskutowały ze sobą coraz bardziej żywiołowo narzędzia stolarza. Wszyscy mówili na raz. Młotek żądał usunięcia Pilnika i Skrobaka, te natomiast chciały się pozbyć Młotka i tak dalej. Na koniec zebrania wszyscy żądali, aby usunąć ich wszystkich.

Wreszcie narada została przerwana nagłym powrotem stolarza. Kiedy wszystkie narzędzia zobaczyły go zbliżającego się do stolarskiego stołu, natychmiast ucichły. Stolarz wziął deskę i przyciął ją ostrą Piłą. Potem zestrugał ja Heblem, który doskonale pomniejsza wszystko, czego się tylko dotknie. Potem rzemieślnik ujął Siekierę, która potrafi wszystko brutalnie rozbijać na części, następnie wziął Skrobak, który bierze wszystko „na ząb”, wreszcie chwycił Szklany Papier, który wszystko ściera i zdrapuje.

W końcu wziął bardzo ostre Gwoździe i mocny Młotek, który dobrze bije. Wszystkich swych narzędzi mających tak nieznośne charaktery użył do wykonania kołyski. Przepięknej kołyski, która miała służyć dziecku mającemu się niebawem urodzić. Wszystko po to, aby przyjąć Życie.

Nasze ludzkie życie trochę przypomina taką walkę narzędzi, stworzonych przez Pana Boga na arenie ziemi w której przyszło nam żyć. Z jednej strony każdy z nas jest inny, oryginalny na swój sposób i do „nie podrobienia”, ale z drugiej strony jednak jakże zależny od siebie. Od naszej wspólnej pracy i współpracy zależy jak wiele zrobimy. Możemy bowiem być dla siebie wsparciem i pomocą, ale też w myśl zasady: „oko za oko, ząb za ząb” niszczyć siebie nawzajem, doprowadzając nasze życie do nieustannych wojen i sprzeczek. Wyrażenia: drugi policzek, oddać płaszcz, dwa tysiące kroków, nie są prawem, które Jezus wprowadza, ale raczej obrazem ducha łagodności i pokoju, którego uczniowie mieli nabierać, bo mieli przykład w samym Jezusie. Trzeba jednak pamiętać, że Jezus wcale nie był „promotorem absolutnego pacyfizmu”, tzn. zrzeczenia się wszystkich praw we wszystkich okolicznościach użycia siły potrzebnej do naprawienia zła. Swego rodzaju postawy obojętności wobec pojawiającego się zagrożenia w stosunku do człowieka.

Jezus sam używa ostrych słów przeciwko nadużyciu władzy: słynne biada wam obłudnicy – mowa o faryzeuszach i uczonych w Piśmie, którzy nakładają na ludzi ciężary, których sami nawet jednym palcem nie chce dotknąć (Mt 23, 3-36). Pan Jezus oprócz tych ostrych słów używa również siły dla wyrażenia swego gniewu z powodu zbezczeszczenia świątyni: powywracał stoły zmieniających pieniądze oraz ławki tych, którzy sprzedawali gołębie (Mt 21, 12).

 

Jezu zabrania agresywności, chęci zemsty za osobistą zniewagę, za materialne szkody i własną wygodę. Jego uczniowie powinni raczej cierpieć prześladowania, a nie płacić krzywdą za otrzymaną krzywdę. Dla nas ludzi jest to prawda, która często przyjmowana jest z wielkim bólem i niezrozumieniem, gdyż chcemy przeważnie zadośćuczynienia za poniesione krzywdy.  Uczeń Jezusa nie wyrzeka się swoich ludzkich praw, tj. prawa do obrony czy przed gwałtem i niesprawiedliwością. Nie ma być jednak mścicielem, człowiekiem bez serca, który za wszelką cenę – jak często mówimy  – po trupach idzie do celu, domagając się swoich praw. Bertold Brecht pisał, że „ludzkie oczy mówią czasem gorsze rzeczy, niż usta”. Jan Parandowski zaś, że do „najpiękniejszych cnót człowieka należy zdolność przebaczania. Zemsta niszczy zarówno wroga, jak i nas samych, nas samych o tyle groźniej, że pustoszy naszą duszę, gdy wrogowi możemy odpłacić tylko szkodą cielesną. Przebaczenie nas pomnaża”. Pan Jezus chce nam dziś powiedzieć – nam, jego naśladowcom, że postawa odwetu do niczego nie prowadzi, a wyzwala w nas tylko niepotrzebną złość i frustrację. Zło zawsze rodzi zło, a dobro wyzwala w człowieku dobro. Zło prowadzi do samo destrukcji człowieka, a dobro do jego rozwoju.

Słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni ignorują.

Módlmy się, abyśmy przy boku Chrystusa mogli stale wzrastać w nadziei, wierze i miłości do siebie samego, ale także i do innych ludzi. Obyśmy nasze oczy używali do widzenia świata na sposób Boży i potrafili go wyrażać naszymi ustami, opisując tylko to, co jest w nim dobre.

——————

Mt 5, 38-48

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».