Przypowieść jaka przypada na dzisiejszą niedzielę o nieuczciwym rządcy jest zrozumiała i aktualna dla ludzi wszystkich czasów, niezależnie od warunków społeczno – gospodarczych w jakich oni żyją. Przedstawia sytuację, kiedy to właściciel majątku przekonany o nadużyciach swego rządcy, postanawia zwolnić go z tej funkcji. I wtedy ujawnia się w słudze przebiegła zapobiegliwość o swoich znajomych w obliczu ostatecznego pozbawienia go pracy. Zabezpiecza materialnie swoją przyszłość na drodze oszustwa dając innym mniejsze opłaty. Wierzy, że kiedyś ta „uczciwość”, czy „dar dobrego serca”, w niedalekiej przyszłości mu się „od-płaci”.

Pan z przypowieści dowiedział się o oszustwie. Odkrywa cały plan działań swojego podwładnego. Nie ma się czemu dziwić dlaczego jest tym tak bardzo rozgniewany. Może trochę dziwi fakt, że chwali nawet zarządcę za jego postępowanie, choć nie przestaje być w jego oczach nieuczciwy. Pan dostrzega jego zapobiegliwość, inteligencję, spryt, przezorność – elementy techniczne jego zachowania. Nadal jednak nie jest zadowolony z elementów etycznych, czy moralnych jakie pojawiły się w tym całym wydarzeniu. Jest to uznanie podobne do tego jakie mamy w stosunku do aktora, który zagrał seryjnego mordercę. Każdy aktor, który dobrze zagrał swoją rolę pod względem wiarygodności i autentyczności odtwarzanej roli zasługuje na naszą pochwałę. Sama postać i jej zachowanie zasługuje i będzie zawsze zasługiwać na naszą krytykę i brak akceptacji takiego postępowania.

Nie jest dobrze, gdy poddajemy się logice nieuczciwego rządcy. Przebiegłość i wyrafinowany zimny dystans między uczciwością, a tym co mi się należy, nie należy do chrześcijańskiej postawy. Oszustwa powinny w nas „mrozić krew”. Sami bowiem przed nią czujemy instynktowną niechęć i wzgardę. Czy ktoś z nas chce być oszukiwany?

Ludzie, którzy oszukują są podobni do pasażerów, którzy przez swą nieuwagę, czy nieświadomość, wsiedli do niewłaściwego pociągu. Pociąg jedzie co prawda z wielką szybkością, wygodnie w nim się siedzi, panuje zewnętrzny spokój i równowaga, ale kierunek w którym podąża jest niewłaściwy. Nie osiągnie się tak zamierzonego celu….

Warto układać swoje doczesne życie w świetle powołania do życia wiecznego. Potrzebna do tego jest roztropność (mądrość życiowa), którą zdobywamy każdego dnia w naszym życiu. Uczymy się jej od innych, spoglądając i przyswajając ją sercem. Uczymy się jej z własnych i innych błędów, a także zwykłych pomyłek. Ważne jest, aby z każdej sytuacji wyciągać konkretne wnioski i postanowienia. Po to, abyśmy mogli być zaliczeni do grona „synów światła”.

Dzisiejsza przypowieść nie promuje nieuczciwości, ale, trochę ironicznie, pyta każdego z nas o naszą gorliwość z jaką zabiegamy o swoją przyszłość. Nie tylko materialną, ale także przyszłość z znaczeniu nieskończoności, wieczności.

„Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Łk 16,1-13)

I jeszcze jedna myśl dzisiejszej Ewangelii. Słyszymy słowa ewangelisty św. Łukasza: „Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Zadam pytanie trochę może prowokujące, bo dotyczące pieniędzy. Pieniądze zawsze wzbudzają w człowieku emocje: zarówno te pozytywne, ale również negatywne. Zatem, zadajmy sobie pytanie: Na co wydałeś pieniądze w minionym tygodniu? Siądź i zrób dokładny wykaz wydatków – co do dolara. Następnie zastanów się: po pierwsze, jaki procent tych wydatków dotyczy innych, a nie ciebie; po drugie, z czego mógłbyś zupełnie spokojnie zrezygnować, i wreszcie, czy przynajmniej część tych pieniędzy nie należało wydać mądrzej.

Nie tłumaczmy się, że to nasze pieniądze i nikt nie ma prawa pytać, co my z nimi robimy. Sęk bowiem w tym, że to nie my robimy z pieniędzmi, co chcemy, tylko nasze pieniądze często robią z nami, co chcą. Nikt nam ich nie liczy i nikt nie zabiera.

Chrystus jednak dzisiaj przypomina, że będziemy odpowiadać za pieniądze, które są do naszej dyspozycji, za ich mądre wykorzystanie. One bowiem są w naszych rękach po to, byśmy przy ich pomocy czynili dobro. Pieniądz w naszych rękach jestskarbefn, bo~może zmusić nawet złych ludzi do czynienia dobra. Za pieniądze nawet źli potrafią czynić dobro. Jezus nie żąda od nas ubóstwa na miarę św. Franciszka, żąda natomiast mądrego włodarzenia swoim mieniem. Pieniądz winien przede wszystkim służyć jako narzędzie miłości bliźniego. Sami nie potrafimy obsłużyć potrzebujących – czasem nie umiemy tego czynić – ale ktoś za zarobione przez nas pieniądze może tym potrzebom zaradzić. Świat można wciągnąć w miłość bliźniego. Do tego jednak są potrzebne pieniądze z kieszeni chrześcijan. Świat nie zna wartości bezinteresownej miłości, za jego usługę trzeba płacić.

Chrześcijanin winien często zastanowić się, na co wydaje swoje pieniądze, bo w tych wydatkach ujawnia się mądrość i wiara. Miejmy odwagę prowadzić księgę rozchodów w dwu kolumnach – mądre i głupie wydanie pieniędzy. Umiejmy sami na siebie spojrzeć krytycznym okiem. Jeśli bowiem w zarządzie niegodziwą mamoną nie okażemy się mądrzy, to prawdziwe dobra kto nam powierzy.

Stosunek do pieniądza jest ważnym wykładnikiem odpowiedzialności człowieka, a przez to jego dojrzałości. Warto o tym pamiętać tak w ocenie siebie samego, jak i w ocenie ludzi żyjących obok nas.

Łk 16,1-13
Jezus powiedział do swoich uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.

Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.

Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.