„Nie trzeba chcieć zostać świętym w ciągu dwóch dni, ponieważ doskonałość zdobywa się z trudem, powoli” – powiedział  św. Filip Nereusz, dodając jednocześnie – „Droga 8 błogosławieństw” jest dla odważnych i … cierpliwych – kiedyś ktoś dobrze to ujął, dodając jednak – ale tylko w ten sposób można zdobyć szczęście!!!

Jest taka historia: Pewien bogaty człowiek umiera. W bramie nieba wita go św. Piotr i zaprasza niedbałym gestem do środka. Kiedy wszedł do środka zobaczył długi ciemny korytarz a na je go końcu małe pomieszczenia z malutkimi oknami. Człowiek zdziwiony pyta św. Piotra:
– Co to ma być? To jest niebo tak upragnione przez wszystkich ludzi?
– Tak to jest niebo.
Człowiek zerka przez malutkie okienko na dół i widzi bawiących się ludzi uśmiechniętych, zadowolonych i pyta:
– A tam na dole to co jest?
– To jest piekło.
– Jeżeli tak to ja wolę iść do piekła!
Słuchaj człowieku stamtąd już nie ma powrotu. Nie szkodzi wolę iść tam. Święty Piotr odprowadził go do bramy i pyta:
– Na pewno tego chcesz?
– Tak, nie marudź!
– A więc idź.
Człowiek zszedł do bramy piekieł. Tam wita go Lucyfer z szerokim uśmiechem i wręcza mu widły i mówi krótko:
– Piec nr 77.
– Jak to? przecież widziałem z góry ludzi bawiących się i radosnych, a ty mi tu widły dajesz?
– Aaa. To był nasz dział reklamy!

Każdy z nas szuka szczęścia tu na ziemi. I często, aby to szczęście zdobyć chwyta się różnych sposobów, aby osiągnąć upragniony cel. Błogosławieństwa wzywają do czynów heroicznych!!! Wymagają od nas wielu wyrzeczeń.

Człowiek często idzie za „działem reklamy”, które proponuje szatan, wierząc, że jakoś to ujdzie i łatwą drogą dojdzie do nieba, idąc często na tzw. „łatwiznę”. Ilustruje to taka krótka historyjka, człowieka, który spowiadał się następująco: – Dużo przeklinałem, ale dużo się modliłem – to się wyrównuje. Dużo piłem, ale dużo pościłem -też się wyrównuje. Dużo kradłem, ale wiele rozdałem ludziom – znowu się wyrównuje. W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął: – Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła – to też się wyrównuje!

Zatem dziś kilka słów o szczęściu. Filozofowie piszą o nim traktaty, pisarze powieści, poeci wiersze, a piosenkarze piszą o nim piosenki. Każdy z nas dąży do uzyskania szczęścia różnymi metodami. Często jednak na skróty i bez wewnętrznego przekonania, że się „uda”. Oddaje to „Ballada o szczęściu”, słowa i muzyka: S. Magdalena Nazaretanka.

Był sobie las, zielony las, a w lesie sejm burzliwy, bo zwierząt chór prowadził spór, co znaczy być szczęśliwym.
Więc bury miś, kudłaty miś, pomedytował krótko: szczęśliwym być to miodek pić i mieć porządne futro.
Pracować wciąż i piąć się wzwyż -orzekła mała mrówka, a ślimak rzekł: mieć własny dom z garażem i ogródkiem.
A polny wiatr, obieżyświat, przyleciał z końca świata: Szczęśliwym być, to znaczy żyć, nie robić nic i latać!
Zasępił się posępny sęp i rzecze zasępiony: – A czy ja wiem? Szczęśliwszy ten, kto ma silniejsze szpony!
Przyleciał kos i zabrał głos i rzekł niewiele myśląc: – Szczęśliwym być, to z losu drwić i gwizdać na to wszystko!
Aż nagle ktoś na pomysł wpadł, wśród sporów i dociekań: – A może by, a może tak, zapytać się człowieka?
I właśnie tu, aż mówić wstyd skończyła się ballada, bo człowiek siadł, w zadumę wpadł i nic nie odpowiada. Blaise Pascal napisał:

„Wszyscy ludzie usiłują być szczęśliwymi. Co do tego nie ma wyjątku… Jest to pobudka wszystkich ludzi, nie wyłączając tych, którzy idą się wieszać”.

W pogoni za szczęściem człowiek często rozmija się z nim. Doświadczył tego największy poeta niemiecki Johann Wolfgang von Goethe, który zwierzył się J.P. Eckermannowi, że żyjąc 75 lat, zaledwie przez cztery tygodnie był szczęśliwy. Powiedział m.in. te słowa:

„W tej gonitwie za pieniędzmi, przyjemnościami i radością czułem się jak szczur, który połknął truciznę. Pędzi on z nory do nory, pożera wszystko co napotyka do jedzenia. Pije wszystko, co może dostać, a mimo wszystko trucizna pali go niby nie ugaszony ogień” (J.P. Eckermann: „Gesprache mit Goethe”)

Pewien dziennikarz zadał Michelowi Quoistowi następujące pytanie: Co jest największą ułomnością współczesnego człowieka? – Współczesnego człowieka niszczy pośpiech. Nigdy się nie zatrzymuje. A przecież tajemnicą szczęścia jest umieć czasem przystanąć.

Jest takie pojecie: „pogoń za szczęściem”. W poszukiwaniu tego szczęścia człowiek od samych początków wypatrywał Boga przeczuwając, że w Nim może je odnaleźć. W Bogu, mimo cierpienia i śmierci, bilans ludzkiego życia staje się pozytywny i szczęśliwy. Przez zachowanie praw, człowiek chciał ściągnąć na siebie Boże błogosławieństwo. Powstawały zatem kodeksy prawa, odwołujące się do Boga.

Na przełomie 1901-02, francuska ekspedycja archeologiczna odkryła w Suzie stolicy Elamu jeden z najdawniejszych znanych i zachowanych zbiorów prawnych świata, spisany i ogłoszony z polecenia króla Babilonii Hammurabiego. Tekst Kodeksu Hammurabiego wyryto pismem klinowym w języku akadyjskim na diorytowej steli o wysokości 225 cm . W kodeksie zaznaczona jest jego religijna inspiracja, ogłoszonego z polecenia boga Marduka, dla zapewnienia ludziom szczęśliwości. Kodeks ten reguluje całokształt życia ówczesnej społeczności. Znany jest ze względu na surowość kar, nie było tam miejsca na miłosierdzie; „Oko za oko, ząb za ząb”. Niektórzy badacze dopatrują się wpływu tego Kodeksu na powstanie fragmentów Starego Testamentu o prawnym charakterze. Wprowadzając takie prawo dążono do wprowadzenia pełnej harmonii… szczęścia.

Inny „kodeks prawa” wyryty na kamiennych tablicach zapewne znamy na pamięć. Od najmłodszych lat rodzice, osoby nam bliskie, starali się wpoić nam normy postępowania zawarte w Dekalogu (Dziesięć przykazań). Bóg zawierając przymierze z Narodem Wybranym na górze Synaj przekazał przez Mojżesza kamienne tablice, na których były wyryte przykazania. Zachowanie tych przykazań było warunkiem bliskości Boga i otrzymania Jego błogosławieństwa, czyli szczęścia.

Chrystus nie znosi Dekalogu: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”. Uczy, że wypełnienie woli Bożej zawartej w Prawie dokonuje się najdoskonalej w przykazaniu miłości i wcielaniu w życie wskazań zawartych w błogosławieństwach. Zdążanie ku szczęściu na drodze błogosławieństw w pierwszej chwili wydawać się może nierealne. Błogosławieni, czyli szczęśliwi, ubodzy, cierpiący, płaczący itd. Jak można być szczęśliwym doświadczając takich przeżyć? Może owoc tej drogi osiągniemy w wieczności? Jeżeli tak, to czy to znaczy rezygnację ze szczęścia w rzeczywistości doczesnej? Królestwo Boże zaczyna się tu na ziemi, a więc to już tu droga błogosławieństw zaczyna owocować poczuciem radości i szczęścia.

Zwłaszcza dziś aktualne są słowa J. Kennedy’ego, który powiedział: „Razem uratujemy naszą planetę, albo razem spłoniemy na jej stosie. Możemy ją uratować i musimy to zrobić tak, aby zasłużyć sobie, niczym ludzie pokoju na wieczną wdzięczność ludzkości, wieczne błogosławieństwo (szczęście) Pana.”

Człowiek przez całe życie dąży do ideału, czyli do szczęścia. „Błogosławieni”, to znaczy wy którzy pragniecie szczęścia. W tych przeczytanych dziś „drogowskazach osiągnięcia szczęścia”, czyli „8 błogosławieństwach” jest zawarty program zbawienia samego Pana Boga.

W naszym życiu oprócz szczęścia potrzebne są też łzy, które otwierają, przecierają oczy naprawdę, której nigdy byśmy inaczej nie doświadczyli. „Bez cierpienia nie rozumie się szczęścia” (Fiodor Dostojewski), ale „kto nie ma odwagi starać się o swoje szczęście, tym samym udowadnia wyraźnie, że tego szczęścia nie jest wart (Carlo Goldoni).

Droga „8 błogosławieństw” nie jest drogą łatwą. Ale za to otwierającą bramy szczęścia i przede wszystkim wolności. Módlmy się, abyśmy te prawdy zawarte w tych błogosławieństwach poznawali przez całe nasze życie i nimi żyli, wtedy będziemy zbliżać się do tego co my nazywamy: „szczęściem”.

Większość ludzi ma tyle szczęścia, na ile sobie pozwoli (Abraham Lincoln)

Mt 5, 1-12a

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».