„Miasto bez wody, elektryczności, pracy i gdzie bomby spadają wszędzie. Jest to nieludzkie. Zwykli ludzie próbują przetrwać dzięki miłości, solidarności, jedności, pomagając sobie nawzajem i żyjąc z nadzieją, że ten koszmar szybko przejdzie ” – tak komentuje obecną sytuację 44-letni franciszkański proboszcz w Aleppo.

O. Ibrahim Alsabag opisując w ten sposób „miasto duchów, zmaltretowane przez wojnę i przemoc” obwinia za obecną sytuację kraju grypy dżihadystów, których fala przemocy dotyka już prawie każdy rejon Syrii. W ciągu ostatniego tygodnia walk w północnej części kraju, w całej prowincji oraz w samym Aleppo, które jest drugim najważniejszym miastem w tym kraju, drastycznie one się nasiliły. Obszar jest podzielony na dwa sektory: zachodni, który jest pod kontrolą rządową i na wschodni, który jest w rękach rebeliantów. Nasilający się konflikt może zniweczyć zawieszenie broni, które weszło w życie 27 lutego br., a co pozwoliło na poprawę sytuacji humanitarnej i dało nadzieję na zaprzestanie działań wojennych.

W rozmowie z AsiaNews, o. Alsbag zauważa, że w tym klimacie wojny i cierpienia, Kościół dąży do „podtrzymania pomocy, zapewniając żywność, spotkania z ludźmi, słuchania ich opowieści o cierpieniu, dając im jednocześnie słowa nadziei i pociechy. Jeśli ich domy zostały zniszczone przez bomby – dodaje – „wtedy staramy się znaleźć nowe mieszkania i cierpimy z nimi, bo my też jesteśmy pod ostrzałem”.

Jak mówi proboszcz, „najlepszą rzeczą jest nasza obecność tutaj, bo ludzie oczekują, że Kościół będzie w tym miejscu z nimi. Jest to nasz gest, nasze najpiękniejsze dzieło miłosierdzia w tym Roku Jubileuszowym.”

Przy okazji o. Ibrahim prosi chrześcijan na całym świecie o modlitwę o pokój, szczególnie w miesiącu maju, przyjmując z entuzjazmem propozycję maronickiego biskupa, ks. Josepha Tobjia, który „chce poświęcić Syrię, a w szczególności Aleppo, Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Pokoju”.

Spirala przemocy i terroru w Syrii wydaje się nieskończona. Naród został rozdarty przez konflikt od marca 2011 roku, powodując do dzisiaj śmierć co najmniej 270 tysięcy ludzi i miliony wysiedlonych, dając bezprecedensową w skali świata sytuację humanitarną.

Paradoksalnie ta wojna umocniła jedność między chrześcijanami i stworzyła większą solidarność z muzułmanami.

mh/ AsiaNews