„Niewidomemu byłem oczami, chromemu służyłem za nogi” (Hi 29, 15) to główne hasło papieża na „XXIII Światowy Dzień Chorego 2015 roku”. Skierowane jest ono do tych, którzy się źle mają, ale  i do opiekunów chorych. Papież zwraca uwagę na „mądrość serca” (sapientia cordis), która nie jest znajomością teoretyczną, abstrakcyjną, wynikiem rozumowania, ale zdobywa się ją poprzez konkret codziennego życia. To nie tylko refleksja nad chorobą, cierpieniem, nad życiem, ale nade wszystko to konkretna służba najbardziej potrzebującym.

Mądrością serca jest służba bliźniemu. Jest w tym prawość służby potrzebującemu: ubogiemu, sierocie i wdowie. Mamy być „oczami niewidomego” i „stopami chromego” w konkrecie ludzkiej egzystencji. Zwłaszcza tam, gdzie potrzeba kimś się zaopiekować, umyć go, ubrać, czy też nakarmić. Ta posługa wymaga systematyczności i cierpliwości. Jest ciężka, męcząca i rozciągnięta w czasie. Często nie wyrażona wdzięcznością pacjenta, który nie ma świadomości co się z nim dzieje. Warto wtedy pamiętać,  że „nikt nie płaci nam za godzinę. Ludzie płacą ci za wartość jaką dodajesz do tego godziny” (Jim Rohn).  Każdy z nas jest wartością i to jest droga naszego uświęcenia.

Mądrość serca to trwanie „przy i obok” chorego. Jest to czas spędzony z bliźnim, to „czas święty”, bo oddajemy nasze minuty i godziny życia, zdrowia, czasu na ziemi i to drugiej osobie. Nasze życie poświęcamy drugiej osobie, towarzysząc jej w sposób cichy, życzliwy, wprowadzając w życie chorego „nową jakość życia”. Nie ma nic gorszego, jak „strach przed cierpieniem, który jest straszniejszy niż samo cierpienie” (Paulo Coelho, Alchemik). Dzieje się tak, gdy przeżywamy je w samotności. Stąd potrzeba nam bratniej duszy.

Mądrość serca to wyjście poza siebie, swoje przywiązania, swój egoizm, ku bliźniemu. „Pośpiech, nawał obowiązków, rzeczy do wykonania” – to one powodują to, że nie mamy czasu dla potrzebującego naszej opieki chorego. „Człowiek ma dar kochania, lecz także cierpienia” (Antoin de Saint-Exupéry), trzeba nam zatem „wyjść poza siebie”, aby rozwijać się duchowo i pomagać bezinteresownie tak, jak Bóg nas kochał.

Mądrość życia to solidarność z bliźnimi bez osądzania. Miłość potrzebuje czasu, aby została zrealizowana. Mamy to robić bez nawracania drugiego człowieka, bez założonej gratyfikacji, bo tylko wtedy możliwa jest służba potrzebującemu choremu. Fałszywa pokora, brak spodziewanego uznania i chełpienia się z dokonanego czynu to podstawowe elementy pomocy. Poprzez krzyż, który jest nieodłącznym elementem naszego życia, uświęcamy się i dajemy świadectwo naszej wierze. Kiedyś pewien człowiek, widząc świat pełen okrucieństwa, uniósł swoją gorycz ku niebu: „Panie, czemu pozwalasz na cierpienie, i głód niewinnych? Czemu nie stworzysz czegoś, co temu zaradzi?” Bóg odpowiedział: „Stworzyłem przecież ciebie”. Po to zostaliśmy stworzeni, aby pomagać tym, którzy potrzebują nas w konkretnej sytuacji życiowej.

W filmie Lewisa Wallace’a, pt. „Ben Hur” (rozdział XXXVIII), jest scena w której bohater filmu spotkał się z Amrą. Tam padają słowa: „Trudną do określenia jest siła współczucia, która sprawia, że bierzemy udział w próbach i doświadczeniach, co szamocą dolą drugich: Ona to zespala nas z nimi, że ich cierpienia i radość stają się naszymi”. Czas bólu może być czasem łaski i umocnienia w mądrości serca dla obu stron. Cierpienie i ból, przyjęte z wiarą dają nie tylko siłę nam, ale przede wszystkim chorym, którym przyszło nam się opiekować. My sami też powinniśmy wnioski, które mogą się nam przydać.

Fiodor Dostojewski napisał, że „bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia”. Jest to trudne, zwłaszcza dla naszej inteligencji, która tylko nie jest w stanie do końca tego zaakceptować, ale przede wszystkim zrozumieć sensu cierpienia. Tymczasem „człowiek jest uczniem, cierpienie jest jego nauczycielem” (Alfred de Musset). I jest też prawdą, że „istota cierpienia jest nie do poznania, chociaż jest nam wszystkim wspólna” (Parmenides). Nie jesteśmy w stanie do końca je zrozumieć, ale wciąż je poznajemy do tego stopnia, że nagle staje się częścią naszego życia.

Ku końcowej refleksji:

„Pewien Guru spytał swoich uczniów, w jaki sposób mogą określić, kiedy kończy się noc, a zaczyna dzień. Jeden powiedział: „Gdy widzę w oddali zwierzę i mogę powiedzieć, czy to krowa, czy koń.” „Nie”, rzekł guru. „Gdy patrząc na drzewo w oddali, można powiedzieć, czy jest to drzewo neem czy mango.” „Znów źle”, rzekł guru. „No więc w jaki sposób?” spytali uczniowie. „Gdy spojrzawszy w twarz jakiegoś człowieka, rozpoznasz w nim brata; gdy spojrzysz w twarz jakiejś kobiety i zobaczysz w niej siostrę. Jeśli nie będziesz mógł tego uczynić, niezależnie od tego, jaki czas wskazuje słońce, oznacza to, że nadal panuje noc”.

Obyśmy działali z „mądrością serca” i byli „oczami i stopami” współczesnego świata. Widzieć i kroczyć za tymi, którzy potrzebują naszej konkretnej pomocy w kluczu „24/7/365”.
——————————-

„Światowy Dzień Chorego” został ustanowiony przez papieża Jana Pawła II w dniu 13 maja 1992 roku. List Jana Pawła II do przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, kardynała Fiorenza Angeliniego, miał miejsce w 75. rocznicę objawień fatimskich – 11 lutego oraz… 11. rocznicę zamachu na jego życie w 1981 roku na Placu św. Piotra w Rzymie.