Tematem starego filmu, wyświetlanego przed laty, pt. „Świat spowity ciemnościami” są wykopaliska archeologiczne w Jerozolimie. Zajęto się miejscem; gdzie Jezus został pogrzebany. Pewnego dnia prowadzący akurat wykopaliska archeolog oznajmił, że znalazł grób Jezusa. Później przyszła ekscytująca wiadomość! Grób nie był pusty. Znaleziono w nim zmumifikowane zwłoki doskonale odpowiadające Jezusowi.

Ludzie całymi tłumami garnęli się do tego miejsca, by zobaczyć wszystko na własne oczy. A więc Jezus nie powstał z martwych. Środki masowej komunikacji przekazały natychmiast wiadomość do najdalszych zakątków świata. Cały świat chrześcijański osłupiał. Zmartwychwstanie Jezusa nie miało nigdy miejsca. Było zwykłym oszustwem. W przypływie gniewu ludzie zaczęli zamykać kościoły lub burzyć je. Niszczono krzyże i egzemplarze Pisma świętego. Świat chrześcijański pogrążył się w ciemnościach. Po wielu latach; na łożu śmierci, archeolog wyznał; że to on wymyślił całą tę historię z mumią. To on dokonał oszustwa… Nie wdając się w ocenę filmu, ma on pewną wartość. Uświadamia nam, że nie ma nic ważniejszego od poznania tego, co wydarzyło się w Jerozolimie w pierwszą niedzielę po ukrzyżowaniu Jezusa.

Roman Brandstaetter zwierza się w swoim „Kręgu biblijnym”, że postanowił kiedyś napisać opowieść o tym, co by się działo na świecie, gdyby Chrystus nie istniał. Gdy zacząłem obmyślać – pisze autor – akcję i konflikt, charaktery osób, stosunki polityczne i społeczne, (…) doznałem wrażenia, jakby z głębi czasu zionęła ku mnie potworna otchłań niemożliwa do określenia. W żaden sposób nie mogłem sobie wyobrazić nieobecności Chrystusa w ludzkich dziejach. (…) Nie zdołałem wykrzesać z siebie ani jednego obrazu. Tworzywo okazało się jałową miazgą, której nie umiałem nadać kształtu. Stanąłem oko w oko z demoniczną próżnią, w której ani siebie, ani sensu świata nie mogłem odnaleźć…

La Reveihere-Lepeaux (1743-1824), adwokat zajmujący się filozofią i jednocześnie jeden z przywódców rewolucji francuskiej, postanowił stworzyć nową religię republikańską. Nazwał ją teofilantropią. Oparł się na myśli dawnych filozofów, jak i też sięgał do Ewangelii. Sądził, że udało mu się stworzyć religię doskonałą. Jednak ta nowa religia nie znalazła wielu zwolenników. Skarżył się swoim kolegom, że jego religia nie rozwija się tak szybko jak chrześcijaństwo. Nie mógł pojąć dlaczego tak się dzieje. Wtedy dwaj przyjaciele: Barnes i Talleyrand odpowiedzieli mu:

„Daj się ukrzyżować, przez trzy dni pozostań w grobie, a potem zmartwychwstań, a zobaczysz, ilu znajdziesz zwolenników…”

Od czwartku do soboty dotykaliśmy Tajemnicy Krzyża, ale przede wszystkim dziś Tajemnicy Zmartwychwstania Pana Jezusa. Tajemnicy, która objawia nam miłość Boga do człowieka. Miłość, która jest silniejsza niż śmierć. Nie do końca poznana miłość Boga do człowieka; Człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, i tym różni się od innych stworzeń, że może kochać, że może być podłączony do tej jedynej miłości-energii, która daje życie, jaką jest sam Bóg. To On jest Panem życia i śmierci, bo on jest miłością.

Dziś praktycznie na całej kuli ziemskiej ludzie poszukują energii, potrzebnej do życia ludzkości: węgiel, ropa, gaz, energia słoneczna, atom… Tymczasem rzadko człowiek podejmuje się badań, systematycznych badań, nad największą energią, jaką posiada ziemia, nad ukrytą w sercu człowieka energią miłości… Tylko systematyczna praca nad tą energią, umiejętne ukierunkowanie tej energii, może przynieść człowiekowi, już tu na ziemi, początek szczęścia. Aby tak było, potrzebne jest przebudzenie człowieka.

Słowo Boże wzywa jeszcze bardziej osobiście, każdego z nas osobno. Zbudźcie się człowieku!!! W liście do Efezjan czytamy:

„Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje Ci Chrystus”. Jeśli pragniemy, aby Zmartwychwstały nas oświecił, trzeba przede wszystkim otworzyć oczy. Tak jak to przeżyli uczniowie z Emaus, kiedy „oczy im się otworzyły i poznali Go”.

Ale… okazuje się, że to nie wszystko…. bo Ewangelia dodaje: lecz On zniknął im z oczu…” To znaczy: dopiero zniknięcie Zmartwychwstałego pozwoliło im głębiej Go poznać – jako Niewidzialnego. I wtedy dopiero otwierają się im oczy wiary. Oczy, które widzą więcej…

Inaczej widziała Jezusa po Zmartwychwstaniu Maria Magdalena, inaczej uczniowie z Emaus, Tomasz, pozostali uczniowie… Inaczej my widzimy – naszymi oczami wiary – my dziś zgromadzeni tu w tym kościele. Ale wciąż jest to ten sam Chrystus: Chrystus Zmartwychwstały. Obecny pod postacią chleba i wina, obecny w Eucharystii, w której teraz bierzemy udział. Co niedzielę przeżywamy tę Tajemnicę, gdzie „oczy nam się otwierają”, gdzie doświadczamy „energii miłości”. Doświadczamy krzyża, śmierci, ale przede wszystkim Zmartwychwstania Jezusa, który jest naszą wiarą, nadzieją i miłością.

W te Święta Zmartwychwstania Pana Jezusa, życzę nam wszystkim radości mimo codziennych trosk, często przygniatających i obciążających nasze życie, sprowadzających je do tego zwykłego szarego dnia! Życzę mimo to, chrześcijańskiego, paschalnego optymizmu. Z wiarą i radością wołajmy nie tylko w kościele: „Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu Chryste”, ale przede wszystkim „Wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale!”.

https://youtu.be/9hydv2Jgz1A

Niech ta wspaniała prawda ma coraz wyraźniejszy wpływa na nasze codzienne postawy życiowe. Niech Chrystus Zmartwychwstały – Żywy, zagości w Waszych sercach i tym życiem: wiarą, nadzieją i miłością dzieli się z drugim człowiekiem na co dzień.

Wszystkiego najlepszego i Wesołego: Alleluja!!!

resurrectionmodenity