Po uczynionym przez Jezusa dobrym uczynku  – jak czytamy w Ewangelii św. Łukasza (11, 14-23) – tłumy były zdumione. Lecz niektórzy zarzucili mu współpracę z Belzebubem, a inni, chcieli Go wystawić na próbę i domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli… Jezus znał tych z którymi rozmawiał, wiedział co jest w ich umysłach i sercach. Powstaje jednak pytanie, czy oni znali siebie samych?

Jezus odrzucał zarzuty nieżyczliwych mu ludzi. Prócz tłumu, który był zdumiony, widzimy garstkę osób, które chcą wprowadzić ferment i niepokój w to, co robił i jak działał. Jezus wiedział, że tym ich językiem nie tylko nic nie komunikują, ale przede wszystkim zamykają się na życzliwość i miłość. Podchwycenie rozmówcy na każdym zdaniu i słowie, które wypowiada, czy też uczynionym geście, nawet, gdy ewidentnie wprowadza on dobro w świat, nie prowadzi do jedności, ale różnic, podziałów, które, jak pokazuje historia świata, doprowadziły do nie jednej wojny. Spirala zła ma to do siebie, że nie potrafi często się zatrzymać. No chyba, że już nie ma nikogo na polu bitwy…

W dzisiejszym refrenie psalmu śpiewaliśmy: „Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem”. Potrzebna jest nam wciąż refleksja nad naszym życiem. Inaczej ujmując:

„Wciąż każdemu z nas potrzebna jest przemiana lub przebudzenie do rzeczywistości. Tylko człowiek, który czuwa, który obserwuje siebie samego: swoje zachowania, przyzwyczajenia, schematy działania i myślenia – ten człowiek dopiero, może kształtować swój dzień, swoje życie, swoją codzienność” (Anthony de Mello).

Pan Jezus kiedy przeszedł na świat zmienił dotychczasowy sposób myślenia człowieka i jego marzeń przyjścia króla wieków, który zasiądzie na tronie Dawida i będzie rządził aż do końca wieków. Okazało się, że ludzie byli przekonani, że tylko mieczem będzie można zdobyć władzę. Jezus mówi: NIE! Raczej miłością i pokorą, przez uniżenie siebie, aż do granic ludzkich możliwości. Miecz zamieniony zostaje na miłość względem drugiego człowieka oraz okazanie temu człowiekowi miłosierdzia, zwłaszcza w chwilach, kiedy bardzo zgrzeszył („Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamień” – J 8, 7).

W naszym codziennym życiu my również powinniśmy dzień po dniu poznawać Boga w swoim codziennym życiu. Zmieniać swoje wyobrażenie na Jego temat, widzenia siebie samych, drugiego człowieka, świat, który nas otacza. Jak? Jan Paweł II powiedział:

„Jesteśmy tym bogatsi im więcej rzeczy zbędnych zdołamy odrzucić”.

Czyli inaczej: wychodzić poza to, co nas obciąża, czyli jeszcze inaczej, oprócz zbędnych rzeczy materialnych, które nam przeszkadzają widzieć duchową część świata, należy odrzucić nasze dotychczasowe założenia, zobaczyć inaczej i iść do źródła. Czym jest to źródło? Jan Paweł II w Tryptyku rzymskim pisze:

Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —
Gdzie jesteś, źródło?…  Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza…
Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!
(Cisza —  dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)

Można spędzić godziny, dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata, pracując nad zmianą swojego życia na lepsze i nic z tego nie będzie wychodzić, nie będzie nadchodziło zjawisko zmiany, „widzenia inaczej”, które zachodzi wtedy, kiedy potrafimy ujrzeć nasze życie z pewnej perspektywy, dystansu, prawdy o sobie samym, szczerości, ciszy i pójściu do źródła i zobaczenia wszystkiego „inaczej”, czyli: wczucia się i próby zrozumienia motywacji swojego działania z perspektywy Tajemnicy samego Boga.

To o czym mówię, czyli zobaczenia inaczej, bardzo dobrze zobrazował, czy może opisał Frank Koch, w piśmie Proceeding (magazyn morski): Dwa okręty treningowe przebywały od kilku dni w ciężkich warunkach atmosferycznych na manewrach. Opisuje to naoczny  świadek wydarzenia. Jest to prawdziwa historia. Byłem w dowództwie okrętu i gdy noc zapadła, stałem na mostku. Widoczność była słaba z powodu zalegającej miejscami mgły, więc i kapitan został na mostku, by mieć lepsze oko na wszystko, co się dzieje. Wkrótce po zapadnięciu zmroku obserwator ze skrzydła mostku zameldował:

– Światło z lewej burty dziobowej.
– Stałe, czy rufowe? – zawołał kapitan.
– Stałe, kapitanie – odpowiedział obserwator, co znaczyło, że jesteśmy na kursie grożącym niebezpiecznym zderzeniem.

Wtedy kapitan zawołał do sygnalisty:
– Nadawaj: „Jesteście na kursie kolizyjnym, radzę zmienić kurs o 20 stopni”.
– Radzimy wam raczej zmienić kurs o 20 stopni – odpowiedziano nam.
– Jestem kapitanem, zmień kurs o 20 stopni – kazał wysłać kapitan.
– Jestem marynarzem drugiej klasy – przyszła odpowiedź. – Zmień lepiej kurs o 20 stopni.

Wściekły już kapitan zawołał z furią:
– Wysyłaj: „ Jestem okrętem wojennym. Zmień kurs o 20 stopni”. Sygnał świetlny otrzymany w odpowiedzi mówił:
– Jestem… latarnią morską.

Zmieniliśmy kurs…

 

Zasady jakimi dla nas są Przykazania – 10 zdań tablicy Mojżesza. Jak to powiedział Jan Paweł II:

„Dekalog: dziesięć słów od których zależy przyszłość człowieka i społeczeństw. Przyszłość narodu, państwa, Europy, świata” (źródło: Dekalog dla Polaków, Dom Wydawniczy Rafael, 2006)

Przykazania są dla nas jak… latarnie morskie. Są prawami naturalnymi, których nie da się złamać. Jak to zauważył Cecil B. DeMille w odniesieniu do praw zawartych w jego monumentalnym filmie Dziesięcioro przykazań:

„Nie możemy złamać prawa. Możemy tylko złamać siebie przeciwko prawu”.

Każdy z nas, jeśli chce poczynić względnie małe zmiany w swoim życiu, wystarczy, gdy skupi się na postawie i zachowaniu. Gdy jednak zależy mu na jakościowo znaczącej zmianie, musi popracować na swoimi podstawowymi motywacjami zachowania: czyli zapytać się, dlaczego tak, a nie inaczej postępuję?

Mówiąc słowami Thoreau: „Za każdy tysiąc wyciętych liści zła wystarczy jedno uderzenie w korzeń”. Jakościowy wzrost w naszym życiu może nastąpić tylko wtedy, gdy zaniechamy obcinania liści postaw i zachowania, a zaczniemy pracować nad korzeniami – przyczynami, z których wyrastają nasze postawy i zachowania. Oby to przyglądanie się motywowało nas do jeszcze większej pracy nad swoim wnętrzem (duchem) i zmianą jakościową naszego postępowania.

Potrzeba nam nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne (źródło: list Jana Pawła II z okazji 25. rocznicy I pielgrzymki do ojczyzny).

Obyśmy, tak jak Jezus, który zna nasze myśli… poznali sami swoje myśli… abyśmy codziennie byli autorami dobrych czynów miłosierdzia, które nie rozpraszają, ale zbierają dobre owoce.

—————

Łk 11, 14-23
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.