Słynny doktor Faust z dramatu Goethego mówi w pewnym momencie: „Ach, dwie dusze mieszkają, w mej piersi, jedna od drugiej chce się oderwać… „. W tych słowach wyrasta wspólne nam wszystkim doświadczenie wewnętrznego rozdwojenia. Rozdarcia pomiędzy sprzecznymi z sobą pragnieniami i dążeniami. My, ludzie potrafimy przecież jednocześnie wątpić i wierzyć, popadać w rozpacz i żywić nadzieję, nienawidzić i kochać, płakać i śmiać się, być grzesznymi i świętymi. Dzisiaj ani myślę powiedzieć słowo przepraszam, a jutro na kolanach poproszę o przebaczenie i wybaczenie win. Ale czy czynię zło, czy dobro, to za każdym razem jestem tym samym człowiekiem. Zawsze jestem jednocześnie złym chwastem i dobrym nasieniem. Stale doświadczamy siebie jako pełnych sprzeczności. Jednak wciąż w człowieku jest pragnienie stawania się nowym człowiekiem i to lepszym człowiekiem.

Pewien wędrowny portrecista zatrzymał się na kilka dni w małym miasteczku z nadzieją, zarobienia paru groszy. Jednym z jego pierwszych klientów okazał się miejscowy pijaczyna, który mimo brudnej, zarośniętej twarzy i zszarganego ubrania pozował do portretu z całą godnością na jaką umiał się zdobyć. Artysta, poświęciwszy portretowi nieco więcej czasu niż zwykle, zdjął obraz za sztalug i wręczył modelowi.

Przecież to nie ja – wymamrotał zadziwiony pijaczyna, widząc na portrecie uśmiechniętego, eleganckiego mężczyznę. – Ale jest to człowiek, którym może pan się stać w przyszłości –  odparł z powagą artysta, który pod niemiłą powierzchownością potrafił dostrzec wewnętrzne piękno i godność swego modela.

Jezus jest artystą, który maluje nasz portret i pokazuje, kim moglibyśmy się stać… Dziś daje On  swoim uczniom wyjaśnienie przypowieści o chwaście i pszenicy. Wyjaśnienie, które możemy streścić dwoma zdaniami: „Na świecie żyją dobrzy ludzie”, ale też źli. Sąd nad nimi należy nie do człowieka, ale do Jezusa”.

Przypowieść Jezusa opisuje sytuację pierwotnego Kościoła. Członkowie tego Kościoła uzmysłowili sobie, że wśród nich są tacy, którzy chcą przyjąć naukę Chrystusa, to jednak nie do końca nią żyli. Bardzo łatwo jest przyjąć naukę Jezusa, łatwo też przyjąć fakt, że żyją na świecie ludzie dobrzy i źli. Jednak przyjęcie współistnienia w Kościele ludzi dobrych i grzesznych jest przygnębiające. Z tą jednak rzeczywistością chrześcijanie musieli się pogodzić. Byli świadomi tego, że tam, gdzie człowiek sam coś chce naprawiać bez Boga, to wychodzi z tego często jeszcze większe zło. Jeśli pycha ludzka bierze górę nad tym co mówi Bóg, wtedy wszystko zawsze kończy się źle.

Kościół jako wspólnota został porównany do pola, które zasiane jest zbożem. Sprawiedliwi zostali porównani do pszenicy, zaś niesprawiedliwi do chwastu rosnącego na polu. Nie jeden z nas zapewne ma lub miał ogródek. Wie zatem, co znaczy wyrywanie chwastu przed czasem, że to często oznacza wielkie ryzyko wyrwania także pożytecznej rośliny. Trzeba zatem czasu, trzeba pozwolić chwastom rosnąć aż do czasu, aż ujawnią się czym są tak naprawdę.

Ta nauka dla pierwszych chrześcijan była z jednej strony upokarzająca, z drugiej dodawała siły i odwagi, ale przede wszystkim ukazywała rzeczywisty, realny świat takim jaki on jest. Ta nauka była upokarzająca dla tych, którzy wierzyli w idealny, doskonały, harmonijny i wyidealizowany świat. Dodawała sił i odwagi tym, którzy widzieli, że jest im daleko do doskonałości.

Ostatecznie oddzielenie chwastów od pszenicy zostanie dokonane na Sądzie przez Jezusa. I nie nam ich sądzić, bo do tego nie mamy prawa. Fakt doskonałości i niedoskonałości chrześcijan nie był problemem tylko pierwszych chrześcijan, jest i będzie problemem do końca czasów wszystkich ludzi, bo doświadczamy zła na każdym kroku. Jednak nie do nas należy sąd. „Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci na nią kamień – mówi Jezus. Oni jednak odeszli, zostawiając kamienie na swoim miejscu.

Pamiętajmy, że nikt nie jest bez winy. Dlatego, gdy ktoś ci jest nieprzyjacielem módl się za niego, aby z chwastu stał się pszenicą. Niemożliwe? Pan Jezus mówi: „Jeśli będziesz miał wiarę, to góry będziesz mógł nią przenosić”. Musisz jednak znać przede wszystkim wartość swojego życia, bo bez tego nie zrobisz ani jednego kroku do przodu. Stworzeni na obraz samego Boga powinniśmy odkrywać wartość ludzkiego życia.

Pewnego popołudnia wielki mistrz Nanak odpoczywał wraz z grupą uczniów nad brzegiem Gangesu w miejscowości Patna. Mardana uważnie przyglądał się kamykowi, który znalazł wcześniej przy drodze. Zastanawiał się nad tymi wszystkimi tłumami, które przybyły nad rzekę, by posłuchać mistrza.

– Mistrzu – powiedział Mardana – twoja nauka ukazuje sposób, w jaki każdy człowiek może znaleźć wyzwolenie. Ale wielu z tych, którzy słuchają, wciąż wydaje się spędzać mnóstwo czasu na kłótniach. Ciągle też poszukują niezdrowych ekscytacji i poświęcają uwagę wielu innym pozbawionym sensu zajęciom. Dlaczego oni wszyscy tak bardzo marnują swoje życie?

– Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z wielkiej wartości, jaką ma życie – odpowiedział mędrzec. – Mimo iż ludzkie życie jest najcenniejszym skarbem na świecie.

– Z pewnością każdy może dostrzec wartość życia – powiedział Mardana.

– Nie – odparł Nanak. – Każdy człowiek nadaje wszystkim rzeczom swoją własną wartość zgodnie z posiadanymi przekonaniami. Inny człowiek, posiadający inną wiedzę, nada tej samej rzeczy inną wartość. Ten kamień, który znalazłeś przy drodze, jest świetnym przykładem. Zabierz go na rynek i sprawdź, co uda ci się za niego dostać.

Zaintrygowany Mardana udał się na pobliski rynek, trzymając w dłoni znaleziony kamień. Będąc na miejscu, podszedł do straganu ze słodyczami i zapytał sprzedawcę, co może dostać za swój kamień.

– Odejdź – odparł poirytowany sprzedawca – marnujesz tylko mój czas.

Mardana udał się więc do kolejnego straganu.

– W kolejce stoją klienci z prawdziwymi pieniędzmi – powiedział handlarz. – Dam ci cebulę za ten kamień, ale tylko po to, żebyś dał mi spokój.

Mardana próbował jeszcze przy innych straganach, ale nigdzie nie uzyskał lepszej odpowiedzi. W końcu podszedł do straganu jubilera. Oczy sprzedawcy otworzyły się szeroko, kiedy zobaczył kamień.

– Wybacz -powiedział – ale nie mam wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić twój klejnot. Dam ci jednak sto rupii, jeśli tylko pozwolisz mi popatrzeć na niego trochę dłużej.

Mardana pospieszył z powrotem do swojego mistrza, aby powiedzieć mu, co się stało.

– Teraz już widzisz – powiedział Nanak. – Kiedy jesteśmy ignorantami, łatwo mylimy cenny klejnot z bezwartościowym kamieniem. Gdyby ktoś powiedział ci, ile on jest wart, zanim się o tym przekonałeś, uznałbyś go zapewne za szaleńca. Takim właśnie klejnotem jest ludzkie życie. Od ciebie tylko zależy, za co je przehandlujesz[1].

„Śpiewaj jakby nikt nie słuchał. Kochaj jakby nikt nigdy Cię nie zranił. Tańcz jakby nikt nie patrzył. I żyj tak jakby to było niebo na ziemi” (Mark Twain).

„W życiu każdego człowieka są dwa wielke dni – pierwszy, w którym się rodzimy i drugi, w którym odkrywamy po co” (William Barclay).

—————–
[1] https://przewodnikduchowy.pl/m/prawdziwa-wartosc-ludzkiego-zycia.php

Mt 13, 24-43

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?”

A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».

Przedłożył im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach».

Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło».

To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata».

Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście».

On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.

Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.

Kto ma uszy, niechaj słucha!»