6 N. zwykła, Kubek trucizny gniewu, Mt 5, 17-37 

Total
0
Shares

– Nienawidzę go, tato! Oby wszystko mu się w życiu posypało! To było pierwsze, co krzyknął Kuba, wchodząc do domu i z wściekłością kopiąc plecak pod ścianę. Był rozżalony, czerwony ze złości. – Bartek mnie ośmieszył przed całą klasą! Nigdy więcej nie chcę go widzieć! Ojciec spojrzał na niego spokojnie. Nie przerwał. Pozwolił mu wyrzucić z siebie całą burzę. A kiedy syn w końcu zamilkł, powiedział tylko: – Chodź ze mną.

Wyszli na podwórko. Ojciec niósł worek pełen węgla. Zatrzymał się przy sznurku z rozwieszoną, białą koszulą i powiedział: – Wyobraź sobie, że ta koszula to Bartek. Każdy kawałek węgla w tym worku to twoja złość. Rzucaj. Wszystkim, co masz. Celuj prosto w koszulę. Kuba posłusznie zaczął rzucać. Jeden po drugim – z całych sił. Ale koszula wisiała daleko, więc tylko kilka bryłek trafiło. Za to po chwili jego ręce, twarz i ubranie były całe czarne.

Ojciec zaprowadził go przed lustro. Chłopiec spojrzał… i zamarł. Nie poznawał siebie. Był cały pokryty sadzą. Wtedy ojciec powiedział spokojnie: – Koszula trochę się ubrudziła, to prawda… Ale popatrz na siebie. Ty się ubrudziłeś najbardziej.

Tak właśnie działa gniew. Kiedy rzucasz nienawiścią w kogoś, najpierw brudzisz własną duszę. – Złość wydaje się siłą, – dodał po chwili – ale ten, kto ją nosi, zawsze przegrywa. Bo myśli zamieniają się w słowa, słowa w czyny, czyny w nawyki, nawyki w charakter, a charakter – w twój los.

Czasem wydaje nam się, że życząc komuś źle, uwalniamy się od bólu. Ale prawda jest taka, że jedyne życie, które naprawdę zatruwamy, to nasze własne. Jezus w Kazaniu na Górze mówi jasno: „Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.” Nie chodzi tu o chwilowy gniew, emocję, która mija. Chodzi o gniew, który trzymamy w sercu. Ten, który karmimy wspomnieniami, słowami: „Nigdy mu nie wybaczę”.

Pewnego dnia do mędrca przyszedł człowiek, cały roztrzęsiony i pełen złości. – Zranił mnie mój brat – powiedział. – Okradł mnie z pracy, zaufania, przyjaźni. Nigdy mu tego nie daruję. Chcę, żeby cierpiał tak jak ja. Mędrzec popatrzył na niego spokojnie i powiedział: – Dobrze. Jeśli naprawdę chcesz, by twój brat cierpiał, zrób tak: weź ten kubek z trucizną i pij z niego codziennie po trochu. Ale pamiętaj – jego efekt jest powolny. Twój brat kiedyś to odczuje. Człowiek patrzył z niedowierzaniem. – Ale przecież ja umrę, zanim on coś poczuje! – krzyknął. Mędrzec skinął głową. – Właśnie. Tak działa nienawiść[1].

Gniew – ogień, który niszczy od środka. Gniew sam w sobie nie jest zły. To sygnał, że coś nas zabolało. Ale jeśli pozwolimy mu zamieszkać w sercu, zaczyna jak ogień pożerać wszystko, co dobre. Nie niszczy winowajcy – tylko nas. Pewien człowiek powiedział. – Nienawiść do drugiego to jak picie trucizny w nadziei, że umrze ktoś inny. Tak właśnie działa gniew. Nie niszczy wroga – niszczy ciebie. Nie odbiera spokoju temu, kto cię zranił – tylko tobie.

Jezus wiedział, jak bardzo potrafimy zamknąć serce, kiedy zostaliśmy zranieni. Dlatego mówi: „Zostaw swój dar przed ołtarzem, idź i pojednaj się z bratem”. Nie dlatego, że Bóg potrzebuje naszego gestu. Ale dlatego, że my potrzebujemy wolności. Gniew nie jest karą dla tego, kto nas zranił – jest więzieniem dla nas samych. Przebaczenie nie zawsze znaczy zapomnienie. Czasem to po prostu decyzja: „Nie chcę już żyć w tym bólu”.

Kiedyś zapytano pewnego zakonnika, jak można poznać, że naprawdę przebaczyliśmy. Uśmiechnął się i powiedział: – Kiedy możesz pomodlić się za tego, kto cię zranił – wtedy twoje serce jest wolne.

Każdy z nas nosi w sobie mały kubek trucizny. To urazy, wspomnienia, niesprawiedliwości, które się w nas wlały. Jezus nie chce, byśmy pili z tego kubka. On przyszedł, by dać nam inny napój – kielich miłosierdzia. Więc jeśli dziś w twoim sercu jest ktoś, na kogo patrzysz z bólem, zrób ten pierwszy krok. Zostaw swój dar przed ołtarzem. Zostaw swój gniew. I idź pojednać się – byś mógł znowu oddychać czystym powietrzem pokoju.

Pewien młody chłopak przyszedł do pustelnika i zapytał: – Co mam zrobić, żeby się pozbyć gniewu? Pustelnik dał mu worek pełen kamieni i powiedział: – Zanieś je na górę i codziennie jeden kamień połóż u szczytu. Chłopak wspinał się dzień po dniu, niosąc ciężki worek. Kiedy wreszcie dotarł na szczyt, był zmęczony i zły. – To było bez sensu! – zawołał. Starzec odparł: – Właśnie tak wygląda gniew. Codziennie niesiesz go ze sobą, cięższy i cięższy, aż sam nie masz już siły żyć. Jeśli chcesz być wolny, zostaw kamienie. Daruj[2].

Przebaczenie – to nie emocja, to decyzja. Czasem ludzie mówią: „Nie czuję, że potrafię wybaczyć.” A Jezus nie mówi: „Poczuj, że przebaczasz.” Mówi: „Przebacz.” Bo przebaczenie to nie uczucie – to akt woli, decyzja, by nie karmić już bólu. Przebaczenie nie zmienia przeszłości. Ale zmienia ciebie – tu i teraz. Sprawia, że nie jesteś już więźniem tamtych słów, tamtych krzywd. Jezus mówi: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów…” To znaczy: jeśli wasza wiara zatrzyma się na przepisach, a nie dotknie serca – to nie poznacie prawdziwego Boga. Faryzeusze byli ludźmi bardzo religijnymi. Znali wszystkie przykazania, przestrzegali prawa z dokładnością zegarmistrza. Ale Jezus widział coś, czego oni nie widzieli – zimne serce pod warstwą przepisów. Bo można być bezbłędnym w praktykach, a jednocześnie twardym wobec człowieka. Można znać słowo „miłość”, ale nigdy jej nie wypowiedzieć czynem. Jezus nie chce, byśmy byli poprawni. On chce, byśmy byli prawdziwi.

Jezus wie, że człowiek potrafi pięknie mówić, a źle żyć. Że potrafi obiecać wszystko, byle tylko uniknąć trudnej prawdy. A Jezus mówi jasno: „Nie musisz przysięgać, tłumaczyć się, udowadniać. Niech twoje słowo będzie pewne jak twoje serce.” Świat, w którym słowo znaczy tyle, co podpis, staje się światem pokoju. Ale tam, gdzie słowo nic nie znaczy – zaczyna się kłamstwo, które zatruwa relacje.

Pewien ojciec obiecał swojemu synowi, że przyjdzie na jego pierwszy występ w szkole. Dziecko czekało. Siedziało wśród innych, wypatrując twarzy taty. Ale ojciec nie przyszedł – miał „coś pilnego”.Kiedy wrócił do domu, syn nie płakał. Powiedział tylko: – Tato, ja już nie chcę, żebyś mi coś obiecywał.Ojciec nigdy nie zapomniał tych słów. Zrozumiał, że każde „tak” i każde „nie” buduje albo burzy zaufanie. A zaufanie to najcenniejsza waluta między ludźmi – i między człowiekiem a Bogiem. Jezus uczy nas prostoty. Nie chodzi tylko o mówienie prawdy – ale o życie w prawdzie. O to, by nasza mowa, gesty, decyzje, spojrzenia były spójne. Żeby w nas nie było „tak, ale…”, „nie, chyba że…”. Bo każde „ale” jest jak cień, który pada na światło Ewangelii.

Żyjemy w epoce, w której mówi się dużo – a słucha mało. Słów jest coraz więcej, a prawdy coraz mniej. Ludzie obiecują, przysięgają, tłumaczą się… A Jezus mówi: mów prosto, żyj prosto. Niech twoje słowo będzie jak promień – jasny i krótki, a przez to prawdziwy. „Tak” człowieka uczciwego ma wagę większą niż tysiąc przysiąg. „Nie” człowieka prawego jest cenniejsze niż całe przemowy obłudy.

Bóg sam jest wierny swojemu słowu: powiedział „Tak” człowiekowi – i to „Tak” miało na imię Jezus. Więc jeśli chcesz być do Niego podobny, niech twoje „tak” zawsze znaczy „tak”, a twoje „nie” – „nie”. Wtedy twoje życie będzie Ewangelią, której nie trzeba już tłumaczyć. Wtedy też “trucizna gniewu” nie będzie mieć do ciebie już żadnego dostępu!

Mt 5, 17-37

Wymagania Nowego Przymierza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.

Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

Wersja krótsza

Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.

Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».


[1] Opowiadanie pt. „Trucizna w kubku”

[2] Opowiadanie pt. „Kamienie gniewu”

Total
0
Shares
(fot. Scott de Vries / flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0)

6 N. zwykła, Tak – Tak, Nie – Nie, Mt 5, 17-37

Ojciec i jego córka bawili się w parku. W pewnym momencie mała dziewczynka zauważyła sprzedawcę jabłek. Poprosiła tatę,…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może spodoba Ci się też...