Grzech trzeba zabić w zarodku. Wiedzą to Ci, którzy dużo grzeszyli, bo wiedzą oni sam mechanizm działania zła, który jest bardzo prosty. Zaczyna się on od małych niepozornych rzeczy, a kończy wielkim upadkiem człowieka grzeszącego…

Na niewielkim terytorium Indian położono któregoś dnia drogę żelazną, aby koleją można było przejeżdżać po rezerwacie. Wódz postanowił osobiście powitać pierwszy przyjeżdżający pociąg, który on jak i cała osada chcieli przyjąć z entuzjazmem. Wódz stanął na torach, podniósł swoją prawą rękę w geście powitania, a lokomotywa… nawet nie zwolniła i przejechała po nim jak po łysej kobyle.
Ciężko ranny wódz odzyskał przytomność po kilku dniach w swoim namiocie, gdy nagle usłyszał zza ściany narastający gwizd.

Wódz zrywa się na równe nogi, wyskakuje na zewnątrz, patrzy, a tu… czajnik z gwizdkiem. Zrzuca go na ziemię, kopie, depcze, wali toporkiem. Zmasakrował go totalnie, że nie było już poznać o to wcześniej było. Żona w końcu wypada za nim wołając: – Uspokój się, co robisz??? A wódz na to: – Zabić gnidę, póki jeszcze mały!!!

Coś w tym opowiadaniu jest. Tak samo jest z grzechem w naszym życiu. Początkowo niepozorny grzech potrafi w jakimś czasie tak urosnąć, że przyćmiewa on wszystko, co jest w życiu człowieka. Wszystko od tego momentu „kręci się” wokoło jednego grzeszku, który teraz jest już grzechem nie pozwalającym człowiekowi wyjść poza własny egoizm, widzenia spraw tylko przez pryzmat tego grzechu.

Najczęściej człowiek nie jest tego nawet świadomy. Stąd potrzebna jest nam świadomość, że wciąż powinniśmy uczyć się na własnych błędach.

Nasz wódz indiański dokładnie zastosował tę metodę. Nauczył się, że to co wydawało mu się czymś pięknym, co chciał witać kwiatami, bo tak było atrakcyjne, okazało się być czym tak wielkim, co mogło pozbawić go życia. Ten instynkt zachowania życia był w wodzu Indian ponad przeciętny. Wiedział, że następnym razem mógłby nie przeżyć, stad woli zabić, zgnieść, unicestwić swojego wroga od razu, zanim urośnie i będzie miał moc.

W naszym życiu duchowym również powinniśmy stosować tą samą metodę. Wiemy jak zakończył się dialog między Adamem i Ewą a wężem. Jedno zmanipulowane pytanie (Czy to prawda, że z tego drzewa Bóg zabronił Wam jeść) miało zmienić losy całego świata, wszystkich narodów. Wejście w dialog ze złem skończyło się porażką wejścia na drogę śmierci, rozłamu i beznadzei.

Tymczasem do życia i to wiecznego jesteśmy stworzeni…

https://youtu.be/9Cdn8Dxll60