Być z ludźmi zawsze…

Przypowieść o minach

Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami.

Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min. Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami.

Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał. Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał.

Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.

Opowiadanie pt. „Swój biskup”

Ks. Biskup Konstantyn Dominik (1870-1942), sufragan chełmiński nie był „ekscelencją”, tylko „księdzem biskupem” zawsze bliskim ludziom i ich sprawom. Otrzymał pewnego razu donos, że jeden z proboszczów popija piwo z chłopami w knajpie.

Podczas dochodzenia współwinni parafianie zgodnie oświadczyli, że wprawdzie oni byli pijani, ale ksiądz – nie. – A ile proboszcz wypił? – zapytał z lękiem biskup. – Dwadzieścia kufli piwa… – No to jest wyraźnie łaska boska – ucieszył się Biskup Dominik.

Refleksja

Jesteśmy z ludzi i dla ludzi i to się nie zmieni, bo żyjemy wszyscy razem w mniejszych lub większych grupach wśród… innych. Jesteśmy jakby „skazani” na siebie, bo człowiek nie potrafi żyć sam. To bycie z innymi to akceptacja dobrych cech charakteru innych ludzi, ale też i ich słabości, które zdarzają się nawet tym najlepszym i najbardziej poukładanym. Nasza akceptacja tych słabości wynika z miłości, która jest przekazem dobrego serca…

Jezus uczy nas, że w każdej sytuacji życiowej, szczególnie napięć i podziałów, wtedy właśnie mamy niepowtarzalną okazję wczytać się w to, co chce drugi człowiek. Wysłuchanie się w jego problemy oraz wczucie się w to, co przeżywa jest ważne, aby wspólnie działać. Nasze dobre rady, nawet poparte dobrymi intencjami są niczym, jeśli nie ma konkretnego działania. Wiara bez uczynków jest martwa…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy czujesz się skazany na innych?
2. Czy łatwo Ci zaakceptować słabości innych?
3. Czy pomagasz innych ludziom w ich potrzebach?

I tak na koniec…

Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża (Józef Bułatowicz)