22 N. zwykła, Mali wielcy tego świata, Łk 14, 1. 7-14

Total
0
Shares

“Przestałem grać w piłkę nożną, bo już jej nie poznawałem. Po każdym treningu, wchodzę do wanny pełnej lodu, aby uniknąć kontuzji. Młodzi zawodnicy drużyny tego nie robią. Widzieli jak zbieram piłki na koniec treningu żeby je odłożyć na miejsce i mówili: Kto ci to każe robić? Tak sobie myślałem, masz 20 lat i nie możesz pomóc 60-letniemu pracownikowi? Dzisiejsza młodzież najpierw myśli o samochodach, kontraktach ze sponsorami i ich nowych butach piłkarskich. Dopiero po tym wszystkim przychodzi futbol. Dla nich ich wizerunek jest najważniejszy, podczas gdy dla mnie liczyła się tylko piłka nożna w czystej formie” (Mirosław Klose).

Ewangelia według św. Łukasza (14,1.7-14) opowiada nam scenę z życia Jezusa, który – zaproszony na ucztę – obserwuje, jak zaproszeni wybierają sobie zaszczytne miejsca. I wtedy mówi słowa, które brzmią jak rewolucja: „Każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.To zdanie brzmi jak przewrót społeczny, duchowy i osobisty. Bo przecież w świecie tak często obowiązuje inna zasada: kto się pokazuje, kto ma kontakty, kto ma tytuły – ten wygrywa. Ale Bóg patrzy inaczej.

Na jednym z festynów parafialnych w małej miejscowości rozdawano nagrody za „największy wkład w życie wspólnoty”. Byli nominowani przeróżni ludzie – przewodniczący rady, znany lokalny przedsiębiorca, nawet emerytowany poseł. Ale kiedy proboszcz ogłosił, że nagrodę otrzymuje… Staszek, 14-latek, wiele osób nie kryło zdziwienia. Kim on jest? Staszek to ten chłopak, który każdą sobotę przychodził pomagać sprzątać kościół, rozdawał ulotki o zbiórce dla bezdomnych, pomagał starszym osobom przynieść zakupy, choć nikt go nigdy nie prosił. Nikt go nie widział na scenie, ale wszyscy widzieli efekty jego obecności. Gdy zapytano go, czemu to robi, odpowiedział: – Bo chcę być pomocny. A Jezus mówił, że kto chce być wielki, niech będzie sługą[1].

Przykładowe postacie – nie z tytułów, lecz z ducha wielcy: siostra zakonna w hospicjum, której nikt nie zna z nazwiska, ale którą zna każdy chory, bo tuli, słucha, modli się.; starszy mężczyzna w zakrystii, który od 40 lat zapala świece i naprawia zamek w drzwiach, nigdy nie domagając się pochwał; nauczyciel z technikum, który zamiast jechać na urlop, prowadzi darmowe korepetycje dla uczniów zagrożonych maturą; Młoda kobieta, która mogłaby pracować za granicą, ale zostaje w kraju, by opiekować się niepełnosprawnym bratem. To są wielcy ludzie małego formatu – ich nie znajdziemy w gazetach, ale w niebie mają swoje miejsce. 

Brakuje ludzi z talentami, którzy chcą służyć. Dziś, niestety, coraz częściej talenty szukają zaszczytów, nie służby. Młodzi, którzy mogliby zmieniać świat, pytają: „A ile za to dostanę? Czy będzie moje nazwisko?” A starsi pytają: „A co ja z tego będę miał?” Tymczasem Jezus zaprasza: „Kiedy urządzasz ucztę, zaproś ubogich, chromych, niewidomych… i nie oczekuj zapłaty”. Nie dlatego, że zasługi się nie liczą. Ale dlatego, że największa zapłata to radość serca, które kocha i służy.

Kto naprawdę wielki? Na końcu życia nie będzie się liczyć, jakie mieliśmy dyplomy, tytuły, nagrody. Ale czy byliśmy obecni w życiu innych. Bo – jak mówi Jezus – ci, którzy się uniżają, będą wywyższeni. Nie przez ludzi, ale przez Boga.

Wszyscy jesteśmy przed Bogiem równi. Jarosław Olewicz napisał kiedyś tak: “W każdej minucie ktoś zostawia ten świat za sobą. Wszyscy stoimy w „kolejce” nie wiedząc o tym. Nigdy się nie dowiemy, ilu ludzi stoi przed nami. Nie możemy przejść na koniec kolejki. Nie możemy wyjść z kolejki. Nie możemy uniknąć kolejki. Więc podczas, gdy czekamy w kolejce spraw, aby to chwile się liczyły! Ustal priorytety. Znajdź czas. Pokaż siebie takim jakim jesteś. Spraw, żeby ludzie czuli się ważni. Niech usłyszą swój głos. Rób wielkie rzeczy z małych rzeczy. Spraw, żeby ktoś się uśmiechnął. Dokonaj zmiany. Kochaj siebie. Znajdź spokój w sobie. Przygotuj się na zostawienie wszystkiego. Upewnij się, że powiesz swoim bliskim, że ich kochasz. Upewnij się, że niczego nie żałujesz. Upewnij się, że jesteś gotowy. … bardzo prawdziwe żyj swoim życiem i pozwól żyć i cieszyć się innym, bądź wdzięczny, nie trać czasu na kłótnie i robienie złych rzeczy, życie jest krótkie przeżyj je tak jak potrafisz, bądź pokorny kochaj siebie i ciesz się z tego, co masz”[2].

Dzisiaj wszędzie wokół słyszymy: „Pokaż, kim jesteś!”, „Zrób coś, żeby było o tobie głośno!”, „Liczba lajków świadczy o twojej wartości!” Ale Jezus mówi coś zupełnie innego: „Wybierz ostatnie miejsce. Zrób coś, nie oczekując podziękowań. Służ.” I to nie dlatego, że mamy być „nikim”. Właśnie dlatego, że w oczach Boga jesteśmy kimś! I nie musimy nic udowadniać.

Był kiedyś chłopak o imieniu Michał. Świetnie grał w piłkę – nie raz strzelał gola, nie raz wygrywał turnieje. Ale kiedy koledzy szli na pizzę po meczu, on często zostawał. Dlaczego? Bo sprzątał szatnię. Zostawał po to, by podnieść butelki, zetrzeć błoto z podłogi, wyczyścić ławkę. Robił to cicho, nikt mu nie kazał. Raz trener go zapytał: – Czemu to robisz? – Bo nie chcę tylko grać dobrze. Chcę być człowiekiem, nie tylko piłkarzem. Po latach trener mówił: „Najlepszy zawodnik? Nie ten, co strzelał gole. Ale ten, co zostawał po meczu”[3].

Kto jest naprawdę wielki? Nie ten, kto ma mikrofon. Nie ten, kto ma milion followersów. Nie ten, kto mówi: „Zobaczcie mnie!” Ale ten, kto słucha. Pomaga. Cicho robi coś dobrego. Ten, kto nie musi mieć sceny, żeby świecić.

Kiedy indyjski miliarder Ratanji Tata został zapytany przez prezentera radiowego w wywiadzie telefonicznym: “- Proszę pana, co pan pamięta, kiedy był pan najszczęśliwszy w życiu? Ratanji Tata odpowiedział: “- Przeszedłem przez cztery etapy szczęścia w życiu i w końcu zrozumiałem znaczenie prawdziwego szczęścia. Pierwszym etapem było gromadzenie bogactwa i zasobów. Ale na tym etapie nie uzyskałem szczęścia, którego pragnąłem.  Potem przyszedł drugi etap gromadzenia kosztowności i przedmiotów. Ale zrozumiałem, że efekt tej rzeczy jest również tymczasowy, a blask cennych rzeczy nie trwa długo.  Potem przyszedł trzeci etap zdobywania dużego projektu. To było wtedy, gdy miałem 95% dostaw oleju napędowego w Indiach i Afryce. Byłem też właścicielem największej fabryki stali w Indiach i Azji.  Ale nawet tutaj nie osiągnąłem szczęścia, które sobie wyobrażałem. Czwarty krok nastąpił, gdy mój przyjaciel poprosił mnie o zakup wózków inwalidzkich dla kilku niepełnosprawnych dzieci. Około 200 dzieci. Na polecenie przyjaciela natychmiast kupiłem wózki. Ale przyjaciel nalegał, abym poszedł z nim i przekazał wózki dzieciom. Przygotowałem się i pojechałem z nim.

Tam własnoręcznie przekazałem tym dzieciom wózki inwalidzkie. Na twarzach tych dzieci zobaczyłem dziwny blask szczęścia. Widziałem je wszystkie siedzące na wózkach, poruszające się i bawiące. Było to tak, jakby dotarły na miejsce pikniku, gdzie dzieliły się zwycięskim prezentem. Czułem w sobie prawdziwe szczęście. Kiedy postanowiłem odejść, jedno z dzieci złapało mnie za nogę. Próbowałem powoli puścić nogi, ale dziecko spojrzało na moją twarz i mocno trzymało moje nogi. Pochyliłam się i zapytałam dziecko: “- Czy potrzebujesz czegoś jeszcze?”. Odpowiedź, jakiej udzieliło to dziecko, nie tylko mnie zszokowała, ale także całkowicie zmieniła moje spojrzenie na życie. To dziecko powiedziało: “Chcę zapamiętać Twoją twarz, aby kiedy spotkam Cię w Niebie, móc Cię rozpoznać i jeszcze raz podziękować….!!!”.

Obyśmy odchodząc z tej ziemi mieli choćby małe przeświadczenie o tym, że nie byliśmy znani tylko z tego, że byliśmy znani, ale z tego, że uczynilismy dobry czyn, który oświetlił twarz drugiego człowieka i dał radość w jego życiu, pomagając mu stać się lepszym człowiekiem. Mali, czyli niewiele znaczacy ludzie tego świata, to tak naprawde to wielcy tego świata, którzy tworza oblicze tej ziemi, która niech swoim dobrem rozsiewa dobrą nowinę po całej ziemi!  

Łk 14, 1. 7-14

Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:

«Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.

Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».


[1] Mały Staszek i wielki świat

[2] Jarosław Olewicz – ustawienia systemowe, terapeuta, mentor duchowy, Z serca do serca 

[3] Bohater z szatni

Total
0
Shares
(fot. alyssa BLACK. / flickr.com / CC BY-SA 2.0)

22 N. zwykła, Tylko ja i nikt inny, Łk 14, 1. 7-14

Janek spacerował ze swoim dziadkiem po Paryżu. W pewnym momencie ujrzeli szewca, którego obrażał jakiś klient, twierdząc, że…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może spodoba Ci się też...