W czasie, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej we Wrocławiu  nasza nauczycielka od historii przeprowadziła lekcję na temat rozbiorów Polski. To trudny temat dla każdego z Polaków, bez względu na ich wiek. Już nie pamiętam dokładnie, bo było to ponad 30 lat temu, czy lekcja dotyczyła rozbioru Polski z 1772, 1793, czy 1795 roku. Pani jednak chciała pokazać nam dobitnie co wtedy czuli Polacy, gdy odbierano im to, co najcenniejsze: ziemię i wolność.

Nasza nauczycielka zapytała zatem całą klasę, czy może ma ktoś jabłko. Warto tu zaznaczyć, że w tamtych czasach każdy z nas miał oprócz kanapki również jakiś owoc, który przygotowywali nam rodzice, aby w czasie długiej przerwy pomiędzy zajęciami zjeść tzw. drugie śniadanie. Zgłosiło się wiele osób, ale pani od historii wzięła jabłko od Adasia, który chętnie je z uśmiechem przekazał.

Wtedy ona wyciągnęła ze swojej torebki nożyk i pokroiła jabłko na części i rozdała je wśród siedzących obok Adasia kolegów i koleżanek. Adaś nie otrzymał nic. Rozglądał się tylko jak znika jego jabłko w dłoniach i ustach innych dzieci. Wtedy po postu się rozpłakał. Wtedy pani od historii powiedziała spokojnym głosem: – „Widzisz Adaś. Tak poczuli się Polacy, gdy zabrano im wolność, rozgrabiono ich ziemie i rozdano”.  To tym bardziej nie uspokoiło Adasia, która nadal miał łzy w oczach.

Wtedy nauczycielka schyliła się po swoją wielką torbę z której wyciągnęła ogromne jabłko. Było ono prawie dwa razy większe od tego, które otrzymała od Adasia. Wręczyła mu je, gdy wyciągnął przed siebie swoją dłoń. Jego oczy i twarz zrobiły sie pogodne  i pełne uśmiechu. Wtedy pani od historii powiedziała ponownie: – „Widzisz Adaś. Tak właśnie poczuli się Polacy, kiedy odzyskali swoją ziemię i wolność”.

Do dzisiaj pozostała w moje głowie i sercu ta historia, która nauczyła mnie jednego, że przynależność do własnej ziemi, a zwłaszcza  wolność to skarb nad skarby, którego nie można stracić bez względu na jakakolwiek cenę.