Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 roku, między godziną piątą a szóstą po południu. To ważny szczegół, bo w przyszłości, pomiędzy tymi godzinami nastąpi Jego wybór na papieża (16 X 1978) i zamach na niego (13 V 1981). Miesiąc po Jego urodzinach, 20 czerwca (data moich urodzin, tylko 51 lat później) rodzice zanieśli swojego syna do chrztu. Wybrali dla niego imiona: Karol Józef.

Stara chrześcijańska tradycja powiada, że wybierając imię, powierzamy nowo ochrzczonego jego patronowi i żywimy nadzieję, że będzie go naśladował. Wiadomo, jaką rolę w dziejach zbawienia odegrał św. Józef, mąż Maryi, i na czym mogłoby polegać jego naśladowanie. Opiekuńczość, wyrozumiałość i miłość, odkrywanie woli Bożej jak i przede wszystkim swojej roli oraz otrzymanych  talentów, pozwoliły mu zrealizować zamysł Boga.

Czyż to nie paradoks, że blisko prawie dwa tysiące lat później, mieliśmy też innego Józefa za wschodnią granicą, który bardzo chciał na siłę zmienić oblicze taj ziemi, tylko innymi metodami. Jak to się skończyło, to wszyscy wiemy… Jan Paweł II odegrał ogromną rolę w upadku Związku Radzieckiego. Człowiek, który zapoczątkował w świecie nową erę wolności religijnej i politycznej na drugie imię miał właśnie… Józef.

A kim był Karol? Do głowy przychodzi mi od razu – nie wiem dlaczego – ale Karol Boromeusz, który był kardynałem, biskupem Mediolanu, ojcem Soboru, reformatorem Kościoła i wielkim jałmużnikiem; o mały włos zostałby papieżem… Mało brakowało, a padłby też ofiarą zamachu… Jan Paweł II, jak żaden inny papież w dziejach Kościoła, wiernie towarzyszył współczesnemu mu człowiekowi w poszukiwaniach nowego znaczenia egzystencji; w zaspokajaniu tęsknoty do Boga i realizacji swoich talentów. Sam był osobistością o wielu talentach, której nie da się ująć w żadnej konwencjonalnej definicji, ale bardzo ważnym aspektem jego posługi było zawsze rzecznictwo praw dla najuboższych, nieszczęśliwych, czy ofiar wojen. Karol wykorzystał talenty, które otrzymał od Boga.

Kiedy wczytamy się z uwagą w słowa Ewangelii Mateusza, to zapewne rzuca się w oczy jedno zdanie, które wyjaśnia nad mechanizm niewykorzystywania naszych talentów. To zdanie nakreśla nam, dlaczego człowiek z jednym talentem nie zrobił nic, aby swój talent rozwinąć. W Ewangelii czytamy, że… to są jego słowa, człowieka z jednym talentem… „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy (lęk): chcesz żąć tam, gdzieś nie posiałeś (zatwardziałość serca) i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał (zazdrość). Bojąc się więc (bojaźń), poszedłem (ucieczka) i ukryłem (rozpacz) swój talent w ziemi (nieskończoność, brak nadziei).

W tym jednym zdaniu, mamy jakby obraz człowieka, który zalękniony o samego siebie, sparaliżowany sytuacją, w jakiej się znalazł, doświadcza równocześnie swoich słabości a są nimi: lęk, zatwardziałość serca, zazdrość, bojaźń, ucieczka, rozpacz, nieskończoność, czyli brak nadziei na lepsze jutro. Stopniowo w serce tego człowieka wkradł się szatan, który zamyka go na działanie łaski samego Boga. Egoizm: jak sam sobie poradzę bez Ciebie Panie Boże, bo Cię nie potrzebuje… to właśnie jest przyczyną klęski tego człowieka, sługi. Brak wiary dla kogokolwiek, wiara w siebie samego, egoizm i pycha zawładnęły nim całym i sprowadziła go do stanu w jakim go widzimy. Zakopał ukryty talent, uznając, że jest mu niepotrzebny, że jest tylko zawadą w dotychczasowym życiu, w realizacji jego prywatnego planu.

Stąd Jan Paweł II, obdarowany niezliczonymi talentami, motywował i dziś , mimo, że nie żyje, nadal motywuje do działania i pomnażania dobra przez wykorzystywanie naszych talentów.

Pamiętamy, jak w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, 7 czerwca 2003 roku, kiedy to ok. 140 tys. młodych ludzi z Polski i z zagranicy wzięło udział w modlitewnym czuwaniu na Polach Lednickich koło Gniezna. Do zgromadzonej młodzieży Jan Paweł II skierował słowa pozdrowień, które zostały nagrane na wideokasetę w Watykanie i odtworzone na wielkim telebimie podczas czuwania: „Dziś doświadczacie w sposób szczególny prawdy, że zostaliście wyposażeni w wielorakie dary i talenty. Nie przestawajcie za nie dziękować Temu, który «hojnie darzy łaską i chwałą, nie odmawia dobrodziejstw postępującym nienagannie» (Ps 84 [83], 12). Odkrywajcie w sobie te zdolności, cieszcie się nimi i rozwijajcie je z Bożą pomocą. Nieście je jako dary Ducha Świętego wszystkim, którzy potrzebują waszego miłosierdzia. Niech owocują w waszych rodzinach, szkołach i środowiskach. Gorąco wierzę, że dzięki temu wymagającemu świadectwu zasłużycie na osąd ewangelijnego Pana: «Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię» (Mt 25, 21).”

 

Nasze życie to nie tylko nasz plan, który chcemy zrealizować tu na ziemi, ale raczej plan, który Bóg ma względem nas. My ludzie, tak naprawdę to tylko odkrywamy w naszym życiu to, co mów nam Bóg. Gdy zamienimy kolejność: Nie: ja-Bóg, tylko Bóg-ja, odkryjemy zupełnie nową perspektywę i rzeczywistość. Wtedy dopiero jesteśmy w stanie i rzeczywiście odkryć w sobie talenty dane nam od Boga. Odkrywamy w sobie talenty, czyli predyspozycje i możliwości dane nam od Boga i swoim zaangażowaniem tylko potwierdzamy to, co otrzymaliśmy. Tylko swoim zaangażowaniem i pracą, a nie lenistwem i egoizmem rozwijamy siebie i świat. Wtedy talenty przynoszą spodziewany owoc. To pojęli słudzy, którzy otrzymali proporcjonalnie jeden: 5 talentów, drugi: dwa talenty. Gdyby Ci dwaj zaczęli się porównywać, jeden drugiemu udowadniać, który tych talentów ma więcej (zazdrościć), który tych talentów ma mniej (pycha), wtedy skończyliby i ci dwaj jak ten nieszczęśnik, trzeci sługa. Oni jednak ucieszyli się tym co mają i dzięki temu mogli pochwalić się swoim sukcesem ze swoim Panem. W ten sposób tworzyli społeczeństwo bezkonfliktowe.

Z kolei, Jan Paweł II, w homilii w Astanie, Kazachstan, na Placu Matki Ojczyzny, w Niedziele, 23 września 2001, powiedział:

”Drodzy Bracia i Siostry, niech kazachstańska „Matka Ojczyzna” odnajdzie w was miłujące i zatroskane dzieci, wierne duchowemu i kulturowemu dziedzictwu, otrzymanemu od waszych przodków i zdolne dostosowywać to dziedzictwo do nowych wymagań”.

Zgodnie z Ewangelią, wyróżniajcie się swą pokorą i konsekwencją, oddając swe talenty na rzecz wspólnego dobra i wykazując szczególną troskę o najsłabszych i najbardziej pokrzywdzonych. Wzajemny szacunek dla swych praw, nawet gdy dana osoba ma inne przekonania osobiste, jest podstawą wszelkiego prawdziwie ludzkiego współżycia.

W pogłębiony i konkretny sposób miejcie postawę wspólnotowości w stosunku do siebie i wszystkich innych, czerpiąc natchnienie z tego, co Dzieje Apostolskie mówią nam o pierwszej wspólnocie wierzących. (Dz 2,44-45; 4,32). U stołu eucharystycznego żywi się wasza dobroczynność: bądźcie jej świadkami poprzez miłość braterską i służbę na rzecz ubogich, chorych i opuszczonych. Gromadźcie ludzi razem i pracujcie na rzecz pojednania i pokoju między jednostkami i grupami, ożywiając prawdziwy dialog, tak by zawsze ukazywała się prawda.”

Nauką dzisiejszej Ewangelii jest to, że nie pycha, zazdrość, lęk, bojaźń, ucieczka, czy rozpacz powinny kierować naszymi decyzjami i w konsekwencji życiem, ale odwaga, rozum, zaangażowanie i wiara. To one powinny pobudzać czyny, w wtedy ten świat w naszych oczach zmieni swoje oblicze (obraz).

Ewangelia mówi nam o dwóch przyczynach, dla których ludzie najczęściej zakopują swoje talenty. Pierwszy to lenistwo, drugi, to lęk i strach przed ryzykiem. To one wstrzymują nas często przed byciem szczęśliwym. Tylko zaufanie Bogu, ale także odkrywanie i rozwijanie swoich talentów pozwolą nam w odkrywaniu, ale i tworzeniu sobą samym tego świata. O to, abyśmy byli solą ziemi i światłem świata, tego świata, módlmy się o to każdego dnia.

——————————–

Podać wypada, tylko jako ciekawostka. Czy życie Ojca Świętego – Jana Pawła II – zostało zapisane w liczbach???

Czy życie Jana Pawła II zostało zapisane w liczbach, czy to tylko dziwny zbieg okoliczności? Ale nawet, jeśli to coś niezwykłego w tym jest!

Wszystkie liczby związane blisko z papieżem układają się w liczbę 13.

1. Jan Paweł II umarł o godzinie 21.37 – 2+1+3+7= 13.
2. Dzień zamachu na Ojca Świętego był 13-tego (maja 1981 roku).
3. Objawienia Fatimskie były zawsze 13-tego.
4. Wiek papieża 85 lat (co prawda nie skończone, bo Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 roku i w dniu śmierci miał dokładnie 84 lata i 10 miesięcy, ale rocznikowo już 85) – 8+5= 13.
5. Papież wstępując na tron Watykanu miał 58 lat – 5+8= 13.
6. Także data śmierci 2.04.2005. – 2+0+4+2+0+0+5= 13.
7. JAN PAWEŁ DRUGI – to także daje 13 liter.
8. Papież umarł w 13-tym tygodniu roku.
9. Ostatni wpis do testamentu datowany jest na 17.03.2000. – 1+7+0+3+2+0+0+0= 13.
10. Papież przeżył 31 000 dni, 3 i 1 da się ułożyć w 13, a poza tym, to bardzo dziwne, że przez tak dokładną liczbę dni żył.
11. Gdy przeczytamy rozdział 13, wers 13 Ewangelii św. Jana brzmi: „Mówicie do mnie „Nauczycielu i Panie”, i dobrze mówicie, bo jestem Nim”, czy nie brzmi to jakby znajomo? Są to słowa w stylu Jana Pawła II, które pasują do niego w 100%, nieprawdaż?
12. Czas pontyfikatu Karola Wojtyły to 26 lat i 5 miesięcy – 2+6+5= 13.
13. Papież był 265 papieżem w historii (2+6+5= 13).
14. Kolejnymi przykładami „nie z tej ziemi”, lecz już nie związanymi z liczbą 13 jest to, że godzina śmierci, czyli 21.37= (21+37) = 58 – tyle lat miał Jan Paweł II, kiedy został papieżem Natomiast czytając godzinę od tyłu 73.12= (73+12) = 85, wychodzi nam wiek papieża, w którym nas opuścił.
15. Pontyfikat Ojca Świętego trwał 9665 dni – 9+6+5+5=26, a także 26 lat.
16. 13 w numerologii to liczba karmiczna, tak jak 26 (liczba lat pontyfikatu i wiek Karola Wojtyły, kiedy został księdzem).

13 – liczba karmiczna mówiąca, że odkupienie grzechów z przeszłości możliwe jest tylko dzięki mozolnej pracy, nad sobą nad życiem i światem. Natomiast 26- to także liczba karmiczna, niosąca odkupienie przez cierpienie i ból (a jak wiemy, przez ostatnie dni swojego życia Karol Wojtyła bardzo cierpiał).

Czy stare jak świat przysłowie mówiące o tym, że liczba 13 jest pechowa jest zgodne z prawdą? Może to zbieg okoliczności, a może to Bóg po raz ostatni osobą Jana Pawła II daje nam znaki o czymś, co może wkrótce nastąpić? Tego nie wie wiemy…

——————————–

Przypowieść o talentach (Mt 25, 14-30)

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:  «Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął się rozliczać z nimi.  Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana”.

Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana”.

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność”.

Odrzekł mu Pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności: tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».