Dzisiejsze czytania, a szczególnie fragment Ewangelii, zwracają uwagę na podstawowe rozróżnienie, które ma bardzo wielkie znaczenie w naszym codziennym życiu. Jest to rozróżnienie między racją a prawdą. To rozróżnienie często przez nas nie jest dostrzegane albo często popełniamy błąd, utożsamiając rację z prawdą, uważając, że jeżeli mamy rację to znaczy, że znamy również prawdę. Nic bardziej mylnego…

W zrozumieniu tego o czym mówię pomocne nam będzie pewne wschodnie opowiadanie o słoniu. Przeprowadzono do niego trzech ludzi z zawiązanymi oczami. Oznajmiono im, że będą dotykać tej samej rzeczy. Po dotyku mieli określić, co to jest. Jednemu pozwolono dotknąć ogona. – Co to jest? Odpowiedział: – Coś w rodzaju pędzla! Drugi dotknął trąby. – Co to jest? – To wąż – padła odpowiedź. Trzeci dotknął kła. W odpowiedzi usłyszano odpowiedź, że dotyka metalowy pręt. Każdy z nich miał racje, ale nikt nie znał prawdy. Stojący obok, pozwalając dotykać tego słonia, mógł tylko z boku śmiać się z ich wypowiedzi.

Większość ludzkich sporów, dochodzenia do wspólnych wniosków i prawdy, przypomina właśnie ta historia ze słoniem. Jeden trzyma ogon i upiera się, że to pędzel. Drugi dotyka trąby i woła, że to wąż. Inny zaś, trzymając w ręce kieł twierdzi, że to pręt.

Tak jest z dochodzeniu do prawdy od najmłodszych lat. Tak jest u dzieci, młodych i dorosłych. Waga problemu tylko się zmienia. Każdym ma rację i dąży do prawdy. Często jest też i tak, że człowiek nie chce zobaczyć całej prawdy, gdyż musiałby się przyznać, że jest uparty. Łatwiej też wtedy zatrzymać się na poziomie tylko swoich racji.

Człowiek mądry, znający prawdę, a nie awanturujący się ani też niewiele dyskutuje, ponieważ natychmiast ustala jaki procent prawdy jest w wypowiedzi drugiego człowieka. Łatwiej też mu podjąć właściwą decyzję. A jak podejmować decyzję… Niech zobrazuje to kawał o trzech rycerzach…

Na miasto napadł smok. Palił domy, pożerał dziewice i robił dużo innych okropnych rzeczy. W mieście mieszkało trzech rycerzy: Duży, Średni i Mały.
Tak więc mieszkańcy, gdy tylko uświadomili sobie co się dzieje, co sił w nogach pobiegli do Dużego Rycerza po pomoc:
– Duży Rycerzu, Duży Rycerzu! – Ratuj nasz gród przed strasznym smokiem! – W Tobie nasza nadzieja!
Duży Rycerz zmarszczył czoło i rzekł:
– Hm… – Wyprawa na smoka to poważna sprawa! – Nie mogę zdecydować się tak od razu. – Dajcie mi czas do namysłu. – Przyjdźcie po odpowiedź za… no, za tydzień.
Smok, jak się zdaje, nie miał zamiaru czekać ani godziny.
Cóż było robić?
Mieszkańcy popędzili co sił w nogach do średniego Rycerza.
– Średni Rycerzu! – Ratuj nas przed okrutnym smokiem!
Średni Rycerz na to:
– No, no… – Walka ze smokiem to nie byle co! – Muszę się wcześniej dobrze zastanowić – Sami rozumiecie. – Odpowiem wam za… za… może za dwa tygodnie?
Rozgoryczeni, bez większych oczekiwań, poszli mieszkańcy do Małego Rycerza.
– Mały Rycerzu! – Na nasze miasto napadł smok! – Ratuj nas!
Mały Rycerz nic nie odpowiedział, tylko osiodłał konia, włożył zbroje, wsiadł na konia, dobył miecza i tarczy i … już, już chciał odjeżdżać, gdy któryś z oniemiałych ze zdziwienia mieszkańców wykrztusił z siebie:
– Mały Rycerzu! – Ty… ty nie potrzebujesz ani chwili, żeby się zastanowić?
A Mały Rycerz na to: – Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba uciekać!

Mądrość potrafi znaleźć szybką odpowiedź na każdą trudną sytuację. Zawsze uratuje prawdę, która kryje się w zdaniu drugiego człowieka. Ponieważ wie, że racji może być sto, ale prawda jest tylko jedna. Rozsądek, prawda, mądrość – wszystkie z jednego worka.

Mądrość jest nastawiona na szukanie prawdy i dlatego zawsze obok swojej racji dopuszcza możliwość istnienia 100 innych. Jeśli tak jest w podejściu do każdej prawdy w naszym doczesnym życiu, to jeszcze bardziej aktualne i mocniejsze jest ono w odniesieniu do prawd wiary. Tutaj zaczyna nam się wszystko komplikować bo dostrzeżenie całej prawdy jest prawie niemożliwe, gdyż bogactwo prawd wiary jest nie do ogarnięcia naszym umysłem. Wiara przekracza nasze rozumowanie.

W codziennym życiu, często w sporze z drugim człowiekiem, rozbijamy się o nasze ciasne widzenie, próbując utożsamić naszą rację z prawdą. Klasycznym tego przykładem jest bohater – jeśli tak można powiedzieć – dzisiejszej perykopy ewangelicznej, Tomasz Apostoł.

On miał rację, bo rozum nie pozwalał mu przyjąć prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa: był On umęczony, ukrzyżowany, złożony do grobu, który następnie został przywalony kamieniem. To są fakty z którymi się nie dyskutuje. Tomasz mimo świadectwa wielu osób, uparcie bronił swojej racji, a nie prawdy.

Dopiero Chrystus pokazuje mu prawdę. Wtedy Tomasz zaczyna widzieć więcej i mówi: „Pan mój i Bóg mój!”

Jeśli chcemy właściwie podejść do prawd wiary, musimy my ludzie pamiętać, że jest ono zawsze cząstkowe i niepełne. Musimy zaakceptować istnienie stu, dwustu, a może i nawet tysiąca innych racji, które i tak nie są w stanie objąć całej prawdy, ale do tej prawdy nas ciągle przybliżają.

Chrystusa sam o sobie powiedział: Ja jestem drogą, PRAWDĄ i życiem. Pamiętajmy, że nawet, gdy mamy rację, nie oznacza to, że posiadamy całą prawdę.

J 20, 19-31

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.