Przyjdzie taki czas…

Apologia Jezusa

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu.

W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu!

Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Opowiadanie pt. „Taki trening”

Waldemar został niespodziewanie wezwany przez szefa. Ten zaproponował mu pracę na odpowiedzialnym stanowisku. Rozmowa dotyczyła zamiarów, możliwości, a następnie zaczęła krążyć wokół spraw osobistych.

Waldemar zastanawiał się, co odpowie, jeśli zapytają go o przekonania religijne. Pytanie nie padło. Nie musiał głośno odpowiadać. Ale sobie samemu musiał. Wspomnianą rozmowę zakończył szybko. Nie awansował. I zapewne nie awansuje, bo już tego nie chce. Nawet gdyby – to nie przyjmie tej pracy.

Po powrocie do domu długo myślał o swoim wahaniu. Było mu po prostu głupio i wstyd. To było coś takiego, jakby człowiek drugiemu, który na niego liczył, zrobił świństwo, i później czuje się tak, jakby sobie napluł w twarz.

Waldemar przeprosił Go za to i wie, źe On mu wybaczył… Wie jedno, że każdy człowiek ma swój dzień, w którym będzie musiał głośno powiedzieć, przyznać się, określić swoją przynależność ideową. Do tego dnia przygotowuje się. Codziennie robi małe wprawki. Taki trening…

Refleksja

Naszym codziennym życiem przygotowujemy się do tego, co będzie już wkrótce. Życie to taki nieustanny trening, który przygotowuje nas do przyszłej przygody z Bogiem. Każda nasza decyzja to próba, która tylko potwierdza, czy obrany przez nas kierunek nie prowadzi do czegoś złego. Ćwiczymy po to, aby być doskonałymi. Kiedy bowiem staniemy w bramach nieba dobrze by było powiedzieć: „lekcję życia na ziemi odrobiłem dobrze”…

Jezus stale przebywał z ludźmi i towarzyszył im w codzienności. Nauczając ich o rzeczach przyszłych, zmieniał ich podejście do codzienności. W ten sposób ich serca przemieniały oblicze ziemi w której przyszło im żyć. Budowany pokój i miłość były gwarantem bezpieczeństwa na ziemi. Oczekiwanie na to co jest na ziemi stawało się miejscem, gdzie chciało się żyć. Nie było to ukrywaniem się przed innymi, oczekując wciąż lepszych czasów, ale wyjście poza to, co daje nam los…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak być gotowym na to co będzie?
2. Jak zdążać do doskonałości?
3. Jak budować pokój i miłość w około nas?

I tak na koniec…

Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości (Albert  Einstain)