Przekroczyć siebie, by zobaczyć…

Zacheusz

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.

Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę.

Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Opowiadanie pt. „O niespodziance dla swoich”

Znanego francuskiego pisarza Francois Mauriaca (1885-1970) zagadnął kiedyś ironicznie pewien dziennikarz: – Panie Mauriac, szanuję pana jako człowieka wykształconego i mądrego. Stoi pan mocno w świecie. Ale jednego nie mogę zrozumieć: tego, że pan jest katolikiem. Jak może pan wierzyć w życie po śmierci? Jak pan sobie to wyobraża? Jak ma ono – pańskim zdaniem – wyglądać?

Laureat literackiej nagrody Nobla (1952) odpowiedział zaskakująco: – Ja sobie w ogóle niczego nie wyobrażam. Zostawiam tę sprawę Panu Bogu i nie mieszam się w to, jaką niespodziankę chce On zgotować dla swoich.

Refleksja

Często trzeba wyjść poza swój sposób funkcjonowania i myślenia, aby móc zobaczyć działającego w nas Boga. Trzeba „przekroczyć swój własny świat”, aby zobaczyć miłość i rozumowanie Boga, które jest jakże inne od tego naszego, ludzkiego myślenia. To przysłowiowe „wejście  na drzewo”, na które wspiął  się Zacheusz, to zobaczenie rzeczywistości z pewnego dystansu. Tego dystansu od siebie, innych ludzi, ale także otaczającej nas rzeczywistości potrzeba nam każdego dnia…

Jezus uczy nas, że cokolwiek robiliśmy, robimy czy też zamierzamy robić, zawsze powinno być w relacji z Bogiem. Nasze pójście za Nim to nie tylko zaspokojenia ciekawości tego, co dalej będzie, ale przede wszystkim potraktowanie na serio swojego życia i powołania. Nasza odpowiedzialność wynikać powinna z przynależności do Boga i tylko z tej perspektywy powinniśmy patrzeć na otaczający nas świat i ludzi. Wszelkie przejawy egoizmu i narcyzmu szybko zweryfikują nasze podejście do życia…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy łatwo „wyjść poza” swój schemat myślenia?
2. Czy łatwo rozpoznać zamiary Boga względem nas?
3. Jak zaufać Bogu i pójść za Nim?

I tak na koniec…

Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj stanie się światłość” i dalej nic nie było, tylko teraz można to zobaczyć (Terry Pratchett)