Monthly Archives

Kwiecień 2020

Na dobranoc i dzień dobry

Na dobranoc i dzień dobry – J 6, 52-59

Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije…

Mowa eucharystyczna

Żydzi sprzeczali się więc między sobą mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało na pożywienie? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.

Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Opowiadanie pt. „Tęsknota za rodziną”

Przez kilka tygodni, prawie każdego dnia przychodziła do słynnego paryskiego muzeum Luwr młoda kobieta. Portier wiedział kim jest. Przechodził obok niej kilka razy, gdy stała na ulicy w oczekiwaniu na klientów. Kobieta stała nieruchomo, wpatrzona zawsze w ten sam obraz: „Chleb i wino”.

Zaciekawiony strażnik sali zapytał co w tym obrazie ją tak fascynuje? – Widzę na nim – odpowiedziała – to wszystko czego nie miałam: rodzinę, dom, dzieci, przyjaźń, prawdziwą miłość…

Refleksja

Spowiadamy się często z naszej nieobecności fizycznej na Mszy św. Tymczasem często jest tak, że jesteśmy fizycznie obecni w kościele, ale zupełnie nieobecni w nim duchowo. Sama obecność na Mszy św. nic nie znaczy, zwłaszcza wtedy, gdy w czasie sprawowania obrzędów nasz umysł i duch są nieobecni…

Chrystus zachęca nas, abyśmy uczestnicząc w Eucharystii byli obecni nie tylko cieleśnie, ale i duchowo. Tylko w ten sposób możliwa jest przemiana nas całych, gdyż to duch porusza nasze ziemskie ciała. Chrystus zachęca nas, aby było w nas życie, którego jakość jest ważna w oczach samego Boga…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy samo „zaliczenie” Mszy św. pomaga w życiu religijnym?
2. Jak przemienia Cię Eucharystia?
3. Dlaczego nasza obecność na Eucharystii jest tak ważna?

I tak na koniec…

Bądźcie na tym świecie nosicielami wiary i nadziei chrześcijańskiej, żyjąc miłością na co dzień. Bądźcie wiernymi świadkami Chrystusa zmartwychwstałego, nie cofajcie się nigdy przed przeszkodami, które piętrzą się na ścieżkach Waszego życia. Liczę na Was. Na Wasz młodzieńczy zapał i oddanie Chrystusowi (Jan Paweł II)

 

Zobacz także...
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 21, 23-27
13 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – J 1, 6-8.19-28
12 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 17, 10-13
11 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry

Na dobranoc i dzień dobry – J 6, 52-59

To, co daje mi życiową energię…

Mowa Eucharystyczna

Żydzi sprzeczali się między sobą mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?»

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Opowiadanie pt. „O cesarzu i kogucie”

Panował kiedyś w Chinach taki cesarz, który bardzo lubił koguty. Pewnego dnia dowiedział się, że w jego królestwie żyje wielki artysta specjalizujący się w rysunku tuszem. Monarcha niewiele myśląc, powstał z tronu, zwołał najbliższych współpracowników i wybrał się do malarza. Narysuj mi koguta, bo bardzo lubię te stworzenia-polecił krótko władca.

Artysta przytaknął usłużnie, a cesarz odjechał do pałacu i swoich obowiązków. Tak go zajęły te obowiązki, że dopiero po trzech latach przypomniał sobie o malarzu i o tym, że do tej pory nie otrzymał obiecanego kogucika. Więc znowu zadziałał energicznie: powstał z tronu, zwołał dworzan i poszedł do artysty, aby pociągnąć go do odpowiedzialności. – Gdzie jest mój kogut, którego miałeś mi narysować? – krzyczał już od progu. – Twój kogut? Aaa, tak – zaczął się jąkać artysta.

Następnie wziął duży arkusz papieru i w ciągu minuty narysował paroma pociągnięciami przepięknego koguta. Cesarz był wyraźnie zadowolony z dzieła. Gdy jednak usłyszał cenę, zaniemówił na moment z wrażenia: nawet na kasę cesarską suma ta była bowiem mocno wygórowana. – W ciągu paru chwil, bez większego wysiłku, narysowałeś tego koguta i chcesz za to tyle pieniędzy? – próbował oponować zaskoczony monarcha.

Wtedy artysta poprosił cesarza, aby zechciał zobaczyć jego dom. We wszystkich pomieszczeniach leżały stosy papierów z rysunkami – wszystko same koguty. – Widzisz – powiedział malarz – cena ta jest sprawiedliwa. To, co się wydawało rzeczą prostą, nie wymagającą wysiłku, kosztowało mnie w rzeczywistości bardzo wiele: trzy lata potrzebowałem, aby teraz w ciągu paru chwil narysować na poczekaniu tego koguta, który cieszy twe oko.

Refleksja

W naszym życiu często spotykamy ludzi, którzy aż „kipią” pozytywną energią życia. Tacy ludzie stają się energia witalną dla tych, którzy tak nie mają, którzy są pogubieni w doczesności. Pozytywna energia to dziś rzadkość stąd warto uważać, aby nie za bardzo używać mocy, która przemienia nasze serca…

Jezus roztaczał zawsze pozytywną energią ludzi, którzy byli w około nich. Sam dar czynienia cudów, dawał wystarczającą energię wiary, nadziei i miłości, które zmieniały, zmieniają i będą zmieniać oblicze tej ziemi. Tylko pozytywne nastawienie do świata daje energie, która przemienia ludzkie serca. Eucharystia jest miejscem, gdzie przemawia do nas Chrystus, pod postacią chleba i wina, które są dla nas pożywieniem, dającym życie wieczne…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak znaleźć człowieka z „pozytywną energią”?

2. Dlaczego warto wykorzystać pozytywną energię innej osoby?
3. Dlaczego Eucharystia jest dla nas tak ważna?

I tak na koniec…

Wszyscy ludzie powinni mieć rozum, serce i energię, tylko – nie za dużo ro­zumu, nie za dużo ser­ca, nie za wiele ener­gii… Bo co in­ne­go jest ustępo­wanie wszys­tkiemu i wszys­tkim, a co in­ne­go – narzu­canie swo­je oso­bis­tości. Co in­ne­go śla­mazar­na bier­ność, a co in­ne­go nieuz­na­wanie żad­nych praw po­za swoimi in­te­resa­mi czy kaprysami (Bolesław Prus)

 

Zobacz także...
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 21, 23-27
13 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – J 1, 6-8.19-28
12 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 17, 10-13
11 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry

Na dobranoc i dzień dobry – J 6, 44-51

Chleb, który z nieba zstępuje…

Mowa eucharystyczna

Jezus powiedział do ludu: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

Opowiadanie pt. „Proszę”

Paweł, Marta i Piotruś siedzą przy stole. – Mama, daj mi chleba – woła Paweł. Matka nie zareagowała. – Chcę chleba – powtórzył Paweł. A mama? Nie słyszała? Słyszała dobrze i zaczęła opowiadać bajkę:

„Był sobie kiedyś czarodziejski ogród. Ze wzgórza widać było rosnące w nim piękne drzewa, kwitnące kwiaty, tryskającą fontannę. Niestety! Brama do ogrodu była zamknięta. Wszyscy chcieli wejść do wewnątrz. Ale jak to zrobić? Może przez mur? Ledwo tak pomyśleli, mur stał się jeszcze wyższy. Może rozwalić bramę? Wzięli dużą belkę i uderzyli w bramę. Na próżno! Drzewo się złamało. Może spalić bramę? Daremny trud! Brama nie zajęła się ogniem. Bezradni ludzie opuścili ręce. Wtedy pod bramę podeszło małe dziecko i wypowiedziało jedno, krótkie słowo „PROSZĘ”. Brama do czarodziejskiego ogrodu otworzyła się natychmiast. Chłopiec wszedł bez przeszkód do środka”.

Zaczerwieniony ze wstydu Paweł poprosił mamę: – Proszę, podaj mi trochę chleba.

Refleksja

Każdy z nas wezwany jest do przeżycia podróży z Chrystusem jako Jego przyjaciel. Podążając, naśladując i ucząc się od Niego, będziemy w stanie radzić sobie z kłopotami i to każdego dnia. Mamy zatem przychodzić do Niego i pytać się Go, jak radzić sobie z kłopotami. Mamy być tymi, którzy nie są biernymi wykonawcami utartych schematów, ale kreatywnymi naśladowcami Jego przykazań…

Chrystus jest dla nas chrześcijan: drogą, prawdą i życiem, ale też i pokarmem dającym życie, nie tylko to doczesne, ale przede wszystkim to wieczne. Naśladując Go naszym życiem, mamy pewność, że nie będzie to co prawda droga prosta, ale za to na pewno prowadząca do konkretnego celu jakim jest dom naszego Ojca. Czy chcemy ten cel osiągnąć to już kwestia naszej wolnej woli i zależy to „tylko” od nas samych…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak przeżyć przygodę z Chrystusem?
2. Jak być kreatywnym naśladowcą Chrystusa?
3. Jak być droga, prawdą i życiem dla innych?

I tak na koniec…

Gdy pozostawić ludziom wolność wyboru, z miejsca zaczynają naśladować innych (Albert Pine)

 

Zobacz także...
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 21, 23-27
13 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – J 1, 6-8.19-28
12 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 17, 10-13
11 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry

Na dobranoc i dzień dobry – J 6, 30-35

Panie, dawaj nam zawsze tego chleba…

Mowa eucharystyczna

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu.

Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

Opowiadanie pt. „Szukanie i służba”

Oto zwierzenia lekarza: Mama osierociła nas z bratem we wczesnym dzieciństwie. Pozostaliśmy na wychowaniu ojca. Pamiętam chwile ogromnej tęsknoty za matką. Często wtedy ze łzami modliłem się do Matki Najświętszej, aby była moją Matką, aby zabrała mnie do zmarłej mamy. Czas płynął naprzód. Kończąc studia medyczne miałem kolosalne kłopoty ze zdaniem ostatniego egzaminu dyplomowego – z chirurgii.

Był to rok 1952. Oblałem ten egzamin dwukrotnie. W rozpaczy poszedłem do Kościoła i długo błagałem Najświętszą Matkę o pomoc. Uczyniłem już wtedy ślub, przysięgę: jeśli zdam ten egzamin to nigdy nie zabiję nie narodzonego dziecka. Wybrałem bowiem specjalność ginekologa. Egzamin zdałem nadspodziewanie łatwo. W 1956 roku ogłoszono ustawę o przerywaniu ciąży. I tak się zaczęło. Jeden mały kamyk wywołuje całą lawinę. Aby zagłuszyć wyrzutysumienia przestałem chodzić do kościoła, do spowiedzi i Komunii św. Zacząłem brnąć w to życiowe bagno coraz głębiej i głębiej. Całkowicie ogłuchłem na głossumienia. Zaczęły się zdrady małżeńskie. W końcu upadłem tak nisko – zgodziłem się uczestniczyć w likwidacji kaplicy szpitalnej w miejscu mojej pracy…

Było to późnym latem 1977 roku. Poszedłem rano w niedzielę, jak zwykle, na spacer z pieskiem. Sam nie wiem, jak się znalazłem w pobliżu kaplicy, gdzie akurat zaczynała się Msza Św. Usłyszałem kazanie o istocie Eucharystii. Nigdy w życiu nie doznałem takiego wstrząsu. Ksiądz mówił o życiu Maksymiliana Kolbego w obozie koncentracyjnym. Opowiadał, jak Ojciec Maksymilian w pasiaku, leżąc na podłodze pod pryczą – w obawie przed esesmanami – mając do dyspozycji tylko blaszany kubek i skibkę obozowego chleba, składał Bogu Najświętszą Ofiarę.

To była dla mnie chwila przełomowa. Uratowała mnie Matka Boża. Uratowała z tego straszliwego bagna życiowego, w którym tonąłem już całkowicie. Przeżyłem powtórne narodziny. W moim gabinecie doktora na honorowym miejscu wisi obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Ilekroć słyszę: – „Panie doktorze, przyszłam na zabieg” – z całym przekonaniem patrząc prosto w oczy, mówię: niech pani powtórzy to jeszcze raz, ale nie do mnie, proszę to powiedzieć Matce Najświętszej. Wiele kobiet rezygnuje ze swego zamiaru po wizycie u mnie. I oto końcowe wyznanie doktora medycyny: – „Matko Przenajświętsza, nie znajduję słów, w jakich mógłbym wyrazić Tobie moją miłość, uwielbienie i wdzięczność”.

Refleksja

Każdego dnia spożywamy – mniej lub bardziej regularnie – nasze codzienne posiłki. To one dają nam energię wspomagające nasze siły fizyczne. Codzienny pokarm i woda podtrzymują nasze życie doczesne, aby prawidłowo rozwijać się i funkcjonować w codzienności. Często to życie ziemskimi kategoriami przysłania nam cały świat…

Chrystus zachęca nas do tego, abyśmy nie skupiali się tylko na pokarmie ziemskim, który mimo, że bardzo ważny zostawia w nas głód samego Boga. Nasze życie duchowe powinno być wspomagane codzienną pracą, która przyniesie konkretne owoce w naszym życiu, jeśli ukierunkowane jest na samego Boga. Wtedy nie staniemy się „samotną wyspą” bezradności i osamotnienia…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy jesz regularnie posiłki?
2. Jak wzbudzić w sobie „głód Boga”?
3. Jak łączyć rozwój życia duchowego z codzienną pracą?

I tak na koniec…

Miłość nie jest podobna do głodu. Jest nienasycona, wciąż chce więcej. Kiedy ktoś kocha, kocha coraz więcej (John Maxwell Coetzee)

 

Zobacz także...
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 21, 23-27
13 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – J 1, 6-8.19-28
12 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 17, 10-13
11 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry

Na dobranoc i dzień dobry – J 6, 22-29

Uwierzyć w misję…

Mowa Eucharystyczna

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie.

A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy Go zaś odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?»

W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec».

Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» Jezus odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał».

Opowiadanie pt. „O przywiązaniu do krzyża”

Paul Claudel (1868-1955) we wstępnej scenie swego Atlasowego pantofelka kreśli przekonywającą wizję, w której rysuje sytuację wierzącego dziś (a może nie tylko dziś?!). Oto rozbił się statek wiozący jezuitę-misjonarza. Okręt zatopili korsarze. Misjonarz przywiązany do belki błąka się na tym kawałku drzewa po wzburzonych wodach oceanu.

Przedstawienie zaczyna się ostatnim monologiem rozbitka: „Panie, dziękuję Ci za to, że mnie tak związałeś. Nieraz uważałem, że Twoje przykazania są ciężkie, wola moja wobec tych nakazów była bezsilna i sprzeciwiała się im. Dziś jednak nie mogę już ściślej być z Tobą związany i chociaż mogę się poruszać, żaden z moich członków nie może się od Ciebie oddalić. Tak więc jestem naprawdę przymocowany do krzyża, ale krzyż, na którym wiszę, do niczego nie jest przywiązany, błąka się po morzu”.

Refleksja

Każdy z nas ma do spełnienia jakąś misję. Każde zadanie, które postawimy sobie jako cel pomaga w realizacji tej misji, która jeśli jest sprecyzowana, wtedy każde podjęte środku służą do realizacji konkretnego celu. Stąd tak ważne jest, aby każda nasza decyzja była podjęta w sposób precyzyjny, dojrzały i przede wszystkim przemyślany. Nie ma nic bowiem gorszego niż pójście po omacku w swoim życiu…

Jezus przygotowywał swoich uczniów do podjęcia konkretnej misji. Czas, który im dał, te trzy lata, był czasem modlitwy, wsłuchania i bycia razem. Nie był to jednak czas czas wystarczający, bo wiemy, że wielu w Niego w decydującym momencie zwątpiło. Wiemy też, że potem ich wiara w Zmartwychwstałego przemieniło nie tylko ich życie, ale również życie wielu ludzi w około nich. Podjęli w końcu odpowiednie środki i właściwe decyzje…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jaka Ty masz misje tutaj na ziemi?
2. Jaki cel chcesz osiągnąć?
3. Dlaczego warto podejmować wyzwania w swoim życiu?

I tak na koniec…

Czy pożarty misjonarz ma uważać swoją misję za spełnioną? (Stanisław Jerzy Lec)

 

Zobacz także...
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 21, 23-27
13 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – J 1, 6-8.19-28
12 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 17, 10-13
11 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry

Na dobranoc i dzień dobry – J 6, 22-29

Troszczcie się nie o ten pokarm…

Mowa eucharystyczna

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami.

Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś?

W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec.

Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał.

Opowiadanie pt. „Dramaty osobiste”

Wspomina kapitan… Kiedyś odprawiałem w Hajnówce (miasto na skraju Białowieży) Mszę świętą. Po zakończeniu Eucharystii wróciłem z ministrantami do zakrystii. Jeden z ministrantów 17-letni Edward w pewnym momencie powiedział: „Jak ja księdzu zazdroszczę! Tak bardzo chciałbym być księdzem”.

Odpowiedziałem mu: „Edek, jak naprawdę chcesz, to na pewno będziesz. Zdasz maturę, odbędziesz studia w seminarium i staniesz przy ołtarzu”.

Rozpłakał się na te słowa, choć wstydził się swoich łez. Przezwyciężając szloch mówił: „Nie, proszę księdza. Ja nigdy nie zostanę kapłanem. Mam ojca pijaka. Kiedy byłem mały, miałem wtedy 3 lata, ojciec wrócił bardziej niż zazwyczaj pijany. Wszczął awanturę z matką, zaczął ją bić. Ukryła się w jakimś zakamarku tak, że nie mógł jej znaleźć. Wtedy pijany chwycił siekierkę, stanął nade mną i krzyczał – jak nie powiesz, gdzie matka, to cię zarąbię, szczeniaku”. I wtedy dostałem pierwszego ataku padaczki. Teraz to często powraca. Lekarze mówią, że przestraszyłem się. – „Widzi ksiądz – kończył płacząc – ja nigdy nie będę mógł zostać księdzem”.

Refleksja

W naszej codzienności łatwiej żyć tym co zwykłe i normalne niż tym, co potrafi wciąż zadziwiać i pociągnąć nasze serce. Pokarm codzienny, który daje nam życie doczesne, jest czymś co nam powszednieje. Tymczasem Jezus mówi nam o innym pokarmie, który daje życie wieczne…

W każdej Eucharystii dotykamy „misterium codzienności”, ale też i „misterium tajemnicy”. W każdej Eucharystii jest zawarte życie takie jakie ono jest, czyli zwykłe i powszednie. Czytania mszalne przybliżają nas i przedstawiają bohaterów Starego i Nowego Testamentu, którzy przecież żyli zwykłą codziennością…

Ta sama Eucharystia przybliża nas równocześnie do tajemnicy, która nas zwyczajnie – niezwyczajnie przekracza: intelektualnie, fizycznie, czy też duchowo. Każdy z nas wezwany jest, aby tą tajemnicę zgłębiać każdego dnia naszego ziemskiego życia, abyśmy się stawali „ziemskimi aniołami”…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak „zauroczyć” się sercem w tym, co nowe?
2. Jak odkryć na „nowo” Eucharystię?
3. Jak zgłębiać „Tajemnicę Eucharystii”?

I tak na koniec…

„Eucharystia należy do tej właśnie godziny: do odkupieńczej godziny Chrystusa, do odkupieńczej godziny dziejów człowieka i świata. Jest to godzina, w której Syn Człowieczy „umiłował do końca”. Do końca potwierdził zbawczą potęgę miłości. Objawił, że Bóg sam jest Miłością. Innego, większego objawienia tej prawdy nie było i nigdy nie będzie. Bardziej radykalnego jej potwierdzenia: „Nie masz większej miłości nad tę, by ktoś życie dał” (por. J 15, 13) za wszystkich, ażeby oni „życie mieli — i mieli je w obfitości” (por. J 10, 10). To wszystko wyraża się w Eucharystii. Tego wszystkiego Eucharystia jest pamiątką i znakiem, sakramentem” (Jan Paweł II)

 

Zobacz także...
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 21, 23-27
13 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – J 1, 6-8.19-28
12 grudnia 2020
Na dobranoc i dzień dobry
Na dobranoc i dzień dobry – Mt 17, 10-13
11 grudnia 2020
Close