Być przygotowanym na wszystko…

Zniszczenie świątyni. Początek boleści. Prześladowanie uczniów

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?

Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa.

Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.

Opowiadanie pt. „Pod prąd”

Ralph Waldo Emerson (1803-1882), amerykański pisarz i filozof, często dawał zaskakujące rady swoim znajomym, nawet, gdy o to nie prosili.

Któregoś dnia znajomy pisarza melancholijnie stwierdził, że życie jest jak rzeka. Niesie człowieka w nieznane. Na to Emerson: – Tylko „troszkę” masz rację. Rzeka niesie na swojej fali wszystko, co lekkie i słabe, na przykład śmiecie. Płyń pod prąd. Śmiecie popłyną w nieznane, a ty dotrzesz do czystego źródła. Chyba, że jesteś lekki i bez mocy, wtedy trzeba się zdać na siły losu…

Refleksja

Wielu z nas szuka sensu życia. Często jednocześnie łudzimy się, że wszystko zrobi za nas Bóg. Tymczasem to jest nasze zadanie, aby odkrywając własne powołanie, poświęcić się realizacji planu, który przygotował dla nas Bóg. Nie jest to łatwe, bo jest dziś wielu przeciwników Boga. Chcą oni żyć tak, jakby Go nie było i zagłuszają Jego głos w swoim sumieniu. Wmawiają przy okazji innym, że On nami się nie zajmuje i Go przecież nie ma…

Jezus uczy nas, że nasze życie zależy od Tego, który nas stworzył. Nie wszyscy to pojmują. Dlatego trzeba nam, aby swoją postawą otwartości, dobroci i życzliwości otwierać się na tych, którzy nie tylko, że nie wierzą w działanie Boga, ale działają przemocą w sposób jawny przeciw Niemu. Dlatego często są prześladowania i ciężko pogodzić się, że Bóg oczekuje od nas tak wielkiego poświęcenia. Tym bardziej potrzeba modlitwy, aby zmienić serca z kamienia, oczy ze ślepoty, uszy z niechęci słuchania tego, czego chce od nas Bóg…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak realizować to, co chce od nas Bóg?
2. Jak otworzyć się na działanie Boga?
3. Jak pomóc innym zobaczyć Boga?

I tak na koniec…

Istnieją ludzie, którym udaje się połączyć korzyści świata z beneficjami prześladowania (Karl Kraus)