Bardzo szybki rozwój nowych technologii, a wraz z nimi łatwość oraz skuteczność przepływu i przekazu informacji, zmieniły sposób funkcjonowania jednostek, grup społecznych, państw i narodów. W konsekwencji tego, sprawdziła się w pewien sposób prognoza i staliśmy się – jak to napisał dokładnie 50 lat temu Marshall McLuhan w swojej książce pt: „Galaktyka Gutenberga (The Gutenberg Galaxy) – „globalną wioską”, w której media elektroniczne zrewolucjonowały system komunikacji interprersonalnej nadając im nową jakość. To właśnie nowe media i nowoczesne technologie zniwelowały dotychczasowe bariery czasowe oraz przestrzenne, dając ludziom ogromną możliwość komunikowania się na skalę masową. Po tych kilkudziesięciu latach wiemy już, że McLuhan miał rację. Szybkość przekazu informacji nie jest obecnie problemem, istotny jest natomiast fakt kto je zdobędzie i opisze pierwszy. Sieć przekazu i odbioru informacji dosięga niemalże każdego zakątka ziemi, zmieniając tym samym jej oblicze. W tej nowej rzeczywistości medialnej, również Kościół ma wiele do zaoferowania, ale sam też musi uczyć się nowych form przekazu, aby głosić jeszcze skuteczniej Ewangelię Chrystusa.

Kościół, który ewangelizuje dziś na całym świecie, powinien być nadal „z człowiem i dla człowieka”. Dlatego musi sprostać nowym wymaganiom szeroko pojętego świata mediów elektronicznych i technologii, aby zaadaptować te środki do przekazu Ewangelii. Potrzebuje również wewnętrzyncyh potrzeb i działalności dla dobra człowieka poprzez ewangelizację, formację i refleksję w głoszeniu Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem.

Ewangelizacja w „nowym świecie”

Wpływ nowoczesnych mediów w mniejszym lub większym stopniu zwiększa swoje oddziaływanie na myślenie i funkcjonowanie wielu ludzi. Min. serwisy społecznościowe mają dziś ogromny zasięg. I tak np. Facebook, który obecnie „zrzesza” ponad miliard ludzi, tworzy ogromną przestrzeń komunikacyjną, w której podmioty będące dla siebie w znakomitej większości anonimowe przesyłają między sobą informacje. Osoby funkcjonujące w tego typu serwisach decydują się na wirtualną egzystencję w „niezidentyfikowanej gromadzie”, której nie jest w stanie uporządkować żaden ludzki umysł. Natomiast system informatyczny zarządzający tymi przedsięwzięciami robi to w sposób sprawny i relatywnie szybki. W efekcie granica pomiędzy sztuczną i naturalną inteligencją przestaje być dostrzegalna. Żyjemy w świecie tzw. „Second Life” (nazwa pochodzi od strony internetowej secondlife.com), gdzie świat wirtualny zastępuje ten realny.

Gry komputerowe zastępują zabawy na podwórku, czy sali gimnastycznej. Dzięki nowoczesnej i szybkiej technologii oraz prostym w obsłudze programom, wielu ludzi „biega po korytarzach śmierci”, identyfikując się z prowadzonym przez nich np. żołnierzem. Wierzą mocno, że mają władzę nad ludzkim życiem i śmiercią.

W wirtualnym świecie, na stronach internetowych wielu z nas uczy się i zdobywa teoretyczną wiedzę w jaki sposób żyć. Przeglądając witryny internetowe, szukamy porad jak radzić sobie z własnym kryzysem, depresją i słabością. Tam szukamy rozwiązań nieszczęścia w rodzinie oraz w relacji z małżonkiem, przyjacielem i kimś bliskim. Szukamy tam leku na chorobę własną i kogoś z rodziny. To tam zdobywamy też wiedzę o relacjach ludzkich, ale uczymy się i naśladujemy często anonimowych dla nas ludzi. Dzisiaj już nie rodzice, nie nauczyciele czy przyjaciele, czy nawet dobra książka-poradnik są dla nas autorytetem i wychowawcą, ale często anonimowi ludzie, którzy kształtują nasze postawy życiowe i nasz charakter. W ten sposób wirtualny świat w osobliwy dla siebie sposób przestaje być odrealniony i staje się obszarem osadzonym w przestrzeni informatycznej silnie połączonej z rzeczywistością.

Media i ludzie młodzi

Wpływ mediów jest dziś bardzo mocny szczególnie w oddziaływaniu na ludzi młodych, którzy często lepiej rozumieją jak działają i funkcjonują nowe technologie. Różnica pokoleń jest widoczna. Rodzice, szczególnie ci starsi, często pogubieni z techniką, która zmienia dotychczasowey styl życia i funkcjonowania w społeczeństwie nie wiedzą jak pomóc sobie, a co dopiero dziecku. Ludzie młodzi w tej sytuacji tracą kontakt z rodzicami, twierdząc, że są nierozumiani. Ale mimo, że „panują” nad nowymi technologiami często są wręcz zagubieni między sobą i nie umieją radzić sobie w zwykłych relacjach międzyludzkich.

Nie wiedzą do końca jaki konkretnie wpływ mają media na ich relacje. Komputer i strony internetowe, zastępują dziś często rodziców, bo to z nimi właśnie, a nie przyjaciółmi, rodziną, czy nauczycielami, młody człowiek spędza większość swojego czasu w ciągu każdego dnia. Dzieci i młodzież w Ameryce spędzają średnio ok. jedenastu godzin dziennie, oglądając filmy, słuchając muzyki, grając w gry komputerowe, czy korzystając ze stron internetowych. Myślę, że w Polsce, jak i na całym świecie ta średnia jest porównywalna.

Ewangelizować również poprzez media

W nowej rzeczywistości pojawia się pytanie, czy można sobie wyobrazić dzisiaj ewangelizację bez obecności „ludzi Kościoła”. W jakim kierunku ewangelizacja w ogóle powinno pójść? Jakim językiem powinna być opowiedziana? Rodzi się też pytanie o miejsce Kościoła w wirtualnej przestrzeni i w świecie. Czy kościół musi nadążać za światem? Często się właśnie argumentuje, że przecież Kościół musi nadążać za światem? Tymczasem, czy faktycznie Kościół jest tym, który musi biec, czy nadążać? Jest przecież tym, który jest w świecie i go mniejszym lubi większym zakresie kształtuje. Nie musi zatem za nikim gonić, żeby się zbawić. Czy musi być na czasie? Co znaczy być na czasie? Przecież Kościół nie jest jakąś odrealnioną rzeczywistością i jest wciąż dla człowieka, który jest osadzony w konkretnej, a nie wirtualnej rzeczywistości. Tak więc jak ta współpraca między Kościołem a mediami ma wyglądać. Jak łczyć to co ma do zaoferowania Chrystus, poprzez dzialający dziś Kościół, z tym co mogą dać media?

Undset, pisarka szwedzka, noblistka, sama nawrócona na katolicyzm napisała tak: „Tęsknie do starego Kościoła na skale, który nigdy nie powiedział, że coś jest dobre dlatego, że jest nowe, albo dlatego, że jest stare; ale przeciwnie, tęsknię do tego Kościoła, który w sakramencie ma wino, które jest najlepsze, kiedy jest stare, I ma chleb, który jest najlepszy, kiedy jest świeży.”

Kościół powinien wykorzystywać środki medialne i technologię jakie daje świat, aby głosić Chrystusa, a nie tylko po to, aby zajmować się tymi środkami dla samych siebie. Ciągłe pytanie, które pojawiac się brzmi: „Jak posługiwać się nowymi technolgiami i mediami do ewangelizacji?” Pomocą niech będą dla nas słowa założyciela Jezuitów, św. Ignacego Loyoli, który jasno powiedział o celu dla którego zostaliśmy stworzeni oraz rzeczach wokół nas, które maja być pomocą dla osiągnięcia tego celu jakim jest zbawienie.

Parafrazując jego zdanie, należy środków społecznego przekazu (komunikowania) używać wtedy, gdy pomagają nam we wzroście duchowym i tym bardziej wtedy powinniśmy nimi się posługiwać. Jeśli są jednak narzędziem, które przeszkadza nam w osiągnięcia zbawienia, tym bardziej powinna pojawić się refleksja, jak prawidłowo wykorzystać je do głoszenia Ewangelii Chrystusa. W gruncie rzeczy chodzi przecież też o wartości absolutne, takie jak sprawiedliwość, piękno i prawda, i to one są też i powinny być wyznacznikiem tego czy Kościół powinien nadążać w dziedzinie wykorzystania mediów za światem czy nie. Kościół powinien głosić wciąż Ewangelię wykorzstując każdy “dar Boga” do głoszenia Ewangelii. Chrystusa gosimy przecież, a nie siebie, dlatego Kościół powinien to czynić dla większej chwały Boga, używając tych środków, które są wielce pomocne do gloszenia Ewangelii.

Dziś, w tym tzw. cywilizowanym świecie, nie da się już dziś żyć bez korzystania z mediów. Ale nie oznacza to, że media mają być dla nas celem samym w sobie. Współczesne media, elektronika, media mobilne, nowe technologie powinny być narzędziem i środkiem do zdobywania dusz, a nie celem nadrzędnym tylko ich posiadania, używania i posługiwania.

Media kształtują współczesnego człowieka

Media kształtują nas samych i rzeczywistość świata w którym żyjemy. Wszechobecne i wszędobylskie media takie jak prasa, fotografia, radio, telewizja, kino, teatr, reklama, czy przede wszystkim sieć internetowa, pozwoliły na „skurczenie” się świata. Poczucie przestrzeni i czasu stało się dziś relatywne. Ludzie potrzebują mediów, aby funkcjonować, a media potrzebują ludzi, żeby mogły po prostu istnieć.

Z jednej strony wolimy oglądać niż tworzyć; preferujemy raczej słuchać informacji, niż ją samemu wyprodukować; skłaniamy się do tego, aby grać niż tworzyć gry. Z drugiej, dzięki łatwym programom komputerowym, nie jesteśmy już dziś tylko odbiorcą i użytkownikiem, ale też często i producentem. Łatwy i w miarę tani dostęp do programów i urządzeń elektronicznych, za czasami małe pieniądze, ułatwiają nam tworzenia własnych galerii zdjęć, tworzenie własnych stron intenetowych czy filmów. Łatwa obsługa programów graficznych, czy tych do montażu filmu, pozwalają nam na realizowanie własnych projektów multimedialnych, które kiedyś były zarezerwowane tylko dla profesjonalnych wytwórni filmowych. Świat elektronicznych mediów zmianił nasz styl twórczego funckjonowania, bo z odbiorcy staliśmy się dziś twórcami i producentami.

Istnieje zatem w społeczeństwie rozwarstwienie, gdzie młode pokolenia żyje jakby w „innym świecie”. Tym elektronicznym świecie multimediów, takim Matrixie. Starsze pokolenia, przyjmuje te zmiany często z rezygnacją. Młodzi ludzie te zmiany przyjmują z często bezkrytycznym zafascynowaniem. Bez wewnętrznego strachu oswajają wszystko to, co nowe rezygnując tym samym z krytycznego myślenia wobec nowinek technologicznych. Starsza generacja zaś, z pewnym dystansem i obawą, a często i przerażeniem niemożliwości odnalezienia się w nowej, elektronicznej rzeczywistości. Sam znam wielu ludzi, którzy popadli w stan odizolowania się i lękowgo dystansu od nowej medialno-eletronicznej rzeczywistości.

I tu powstaje pewien paradoks, bo młodzież, która często ma kłopoty w szkole z matematyką, czy fizyką, bardzo dobrze potrafi obsługiwać i zarządzać skomplikowanymi systemami komputerowymi, gdzie właśnie ta wiedza jest wykorzystywana . Ci sami ludzie z łatwością posługują się programami i kodami komputerowymi, rachunkiem pradwopodobieństwa i wektorami, mając jednocześnie ogromne problemy z prostymi obliczeniami matematycznymi.

Świat liczb, to nie jest świat ducha. Życie sprowadzone tylko do komputerowych obliczeń, czy elektronicznych przekazów, wydaje się być pewnym niebezpieczeńswtwem dla rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i duchowego człowieka.

Brak krytycyzmu, przychodzącego wraz z doświadczeniem życiowym, nakazuje wierzyć młodym w to, co pokazują skomplikowane układy wektorów, a nie to co mówią rodzice, nauczyciele czy przyjaciele. Nie jest to na szczęście pewna norma, ale przykładów jest wiele, gdzie komputer zastępuje najbliższych. Tymczasem za mediami stoją tysiące, często anonimowych ludzi, których motorem działania nie jest rozwój człowieka, ale zarabianie konkretncyh pieniędzy. Młody człowiek bez formacji może być łatwym celem manipulacji i perswazji.

Coraz więcej osób traktuje dziś Internet jako skarbnicę i kopalnię nieomylnej wiedzy, jako kolejny środek przekazu informacyjnego. Pomimo wszelkich komplikacji i niejasności związanych z rozwojem sieci, większość ludzi podchodzi do niej bardzo entuzjastycznie i optymistycznie, ale przy okazji też i bezkrytycznie. Już dziś Internet dla wielu ludzi jest nieodłącznym elementem ich życia. Dla wielu młodych ludzi nie ma już świata bez Internetu, bo on zawsze był, jest i będzie. W całym tym pędzie infomacyjnym, warto jednak zadać sobie pytanie, czy możliwości, jakie niesie ze sobą rozwój Internetu, zostaną wykorzystywane są w prawidłowy sposób? Do dziś bowiem, wszelkie przemiany z nim związane odbywają się bez jakiejkolwiek zcentralizowanej kontroli.

Nie ma jasnych regół, według których korzystano by ze zgromadzonych w sieci informacji. Co więcej, jest ona często porównywana do pogrążonej w chaosie biblioteki, gdzie książki leżą porozrzucane na podłodze i znalezienie tej jednej jedynej, jest okupione przedzieraniem się przez stertę niepotrzebnych i brudnych zapisanych papierków i gazet. W każdym śmietniku – jak to powiedział mój przyjaciel – zawsze można coś ciekawego znaleźć, ale pytanie zawsze pozostaje, czy potrzeba spędzać godziny w „brudzie informacji”, aby znaleźć tę jedną przydatną. Podobno uczymy się na błędach, ale czy trzeba je samemu popełnić, aby stać się lepszym człowiekiem? Świadewctwo wielu ludzi, dobra lektura, dobry przyjaciel, mogą nam bardziej pomóc w rowoju osobistym, niż eksperymentowanie na bombie z opóźnionym zapłonem.

Nikt jednak nie podważy stwierdzenia, iż Internet to środek tworzenia i komunikowania wiedzy. Sieć nie jest tylko medium przekazu i gromadzenia danych – zwykle zwracamy uwagę na jej techniczną stronę, podczas gdy dzięki niej tworzona jest wiedza oraz wciąż pogłębiane są w niej i poprzez nią, aspekty kulturowe, polityczne, prawne, ale też i religijne.

Zadanie Kościoła i jezuitów w świecie mediów elektronicznych: tworzyć, informować i formować

Formacja w dziedzinie środków społecznego komunikowania jawi się dziś jako jedno z podstawowych zadań Kościoła. Ukształtowanie młodego człowieka, ukazanie mu wartości etycznych i moralnych, należy przede wszystkim do rodziny, jako najmniejszej komórki społecznej. Wychowawcą może być i często jest nauczyciel, podwórko, szkoła, środowisko oraz środki społecznego komunikowania. To one mogą i powinny kształtować postawę otwartą na świat i na drugiego człowieka.

Pozostaje jednak nadal potrzeba, by dobrze poznać sposób przekazu poszczególnych mediów oraz ich funkcjonowania. Stąd wymóg i konieczność formacji. Nie chodzi tu o postawę Kościoła na zasadzie wprowadzania kategorii nakazów i zakazów. Chodzi przede wszystkim o roztropne czuwanie i wypowiedzi, w imię dobra człowieka i jego integralnego rozwoju przez zaspokojenie elementarnych potrzeb, również zdrowych relacji z innymi ludźmi. Człowiek zamknięty w swoim egoizmie, samozadowoleniu, konsumpcjonizmie i hedonizmie, tą postawą izoluje się od innych ludzi. Żyje sam dla siebie, by w końcu później stracić nawet i ten sens.

Do głównych zatem zadań Kościoła oraz laikatu należy tworzenie kodeksów deontologicznych (etycznych) oraz wprowadzanie bieżących poprawek do już istniejących kodeksów. Zwłaszcza tam, gdzie zmieniająca się rzeczywistość, nowe rozwiązania i czas wymagają wprowadzenia takich zmian. Nie jest to łatwe zwłaszcza tam, gdzie kryterium prawdy jest subiektywne odczucie. Dla jednego coś jest kłamstwem, dla drugiego tylko zatajeniem prawdy, np. pornografia dla kogoś może być uważana za sztukę, itp. Dlatego potrzebne jest wyczulenie i obiektywna formacja w urobieniu wrażliwej opinii publicznej, pomocnej w jej tworzeniu.

Kościół powinien poprzez media informować swoje oficjalne stanowisko w kwestiach wyznawanych prawd wiary oraz norm moralnych. Milczenie w kwestii własnego stanowiska, w dobie wszechobecnych mediów, nie służy Kościołowi, bo sprawia to wrażnie ukrywania prawdy lub chęć jej zatajenia. Tymczasem media nie mogą też wymusić, aby reagować od razu publicznie na każdy niesprawdzony news, gdyż niekompetencja i nie pełna informacja mogą być bezwględnie wykorzystane. Stanowisko Kościoła powinno być jasne i wyczerpujące, a na to potrzeba czasu. Media dzisiejsze wprowdzają czasami wręcz chore wrażenie, że należy mówić byle co, dla samego mówienia. Poddanie się tej tendencji nieustannego pośpiechu w tworzeniu i przekazie szybkich i niesprawdzonych infomacji, nie służy ani temu co mówi, ani temu kto słucha.

Potrzeba zatem formacji w dziedzinie tworzenia, jak i odbioru współczesnych form przekazywania myśli. Formacja taka jawi się jako sprawa dziś priorytetowa. Jest to trudne zadanie, które Kościół powinien przyjąć, jako wyzwanie do znajdowania nowych form dotarcia do współczesnego człowieka. Przejawiać by się to miało przez formację sumień ludzkich.

Cele edukacji i formacji w dziedzinie środków społecznego komunikowania mają ważne znaczenie dla teraźniejszości jak i przyszłości. I nie chodzi tu tylko o cele społeczne czy kulturowe, ale także chrześcijańskie czy też duszpasterskie, dotyczące przecież wolności, a tym samym odpowiedzialności człowieka. Formacja, aby była skuteczna, powinna obejmować i rozgrywać się na trzech poziomach.

Umiejętność korzystania z mediów: konsumenta, użytkownika i profesjonalisty.

Pierwszym jest poziom konsumenta, czyli zwykłego «szarego» człowieka zasiadającego na co dzień do wchłaniania pewnej ilości dziennej dawki informacji. Na tym poziomie chodzi przede wszystkim o nauczenie postawy krytycznej względem oglądanych programów, czytanych gazet, słuchania radia, uczestnictwa w konferencji, spotkaniu. W zakres tej formacji wchodzi przede wszystkim nauka języka, którym posługują się współczesne środki społecznego komunikowania. Jest to język prosty, skonstruowany przez człowieka i dla człowieka, ale język o tyle niebezpieczny, że gdy się go nie pozna, może być użyty w każdej formie manipulacji.

Tak więc właściwe zrozumienie i odczytanie przesłania, które dociera do nas to podstawowe zadanie oraz obowiązek w kształtowaniu i formacji człowieka – konsumenta. Formacja ta powinna być dostępna dla wszystkich i przystosowana do poziomu odbiorców, organizując wykłady, spotkania, dyskusje, kursy specjalne, sympozja, sesje naukowe.

Drugim poziomem jest użytkownik, gdzie zakres formacji jest o wiele większy. Zakres nauczana wskazuje, opisuje, uczy, przekazuje sposoby i metody umiejętnego użytkowania środkami przekazu na wszystkich poziomach komunikacji i życia. Urabia on umiejętność wykorzystania tych środków w określonych celach, np. w czasie prowadzenia lekcji czy wykładu.

Trzeci poziom obejmuje ludzi zajmujących się współczesnymi środkami komunikowania w sposób profesjonalny, zawodowy. W ich zakres wchodzą różnego rodzaju specjaliści. Kunszt operowania tymi środkami obejmuje znawstwo, perfekcję, fachowość oraz rutynę nabytą w czasie wieloletniej praktyki. Poziom formacji polegałby tu na uświadamianiu człowiekowi, jak ważną rolę i siłę mają środki społecznego komunikowania oraz przedstawieniu obowiązków względem ludzi, którzy będą odbierać ukształtowaną przez nich informację.

A co na to Jezuici?

Święty Ignacy Loyola, założyciel jezuitów, który był człowiekiem „kontemplatywnym w działaniu”, ale jednocześnie bardzo otwartym i czującym potrzeby współczesnego mu Kościoła oraz świata, miał ogromny dar dostosowywania podjętych przez zakon prac apostolskich w świecie. Św. Ignacy w swoim czasie, bardzo mocno zaangażowany był w tworzenie formacji duchowej. To co chciał stworzyć wynikało przede wszystkim z potrzeby tamtych czasów, kiedy społeczeństwo potrzebowało odnowy moralnej społeczństwa, ale też i samego Kościoła. Tego wtedy potrzebowało społecństwo, aby jezuici będąc zanagażowanymi w działa apostolskie, mogli służyć skutecznie i z mocą Kościołowi powszechnemu i lokalnemu.

Myślę, że dziś, gdyby żył założyciel jezuitów, jednym z głównych nacisków w formacji młodych jezuitów, ale nie tylko ich, ale osób duchownych i świeckich, byłyby szeroko pojęta zachęta do formacji odbioru i tworzenia środków społecznego przekazu i komunikowania.

Jako jezuici Prowincji Polski Południowej, zajmujemy się dziś jakby trzema obszarami mediów, a są nimi 1. Wydawnictwo WAM (książki, czasopisma, i ogólnie to, co drukowane); 2. Audio-wizualne Studio „Inigo” (audiobooki, filmy i pomoce do katechezy, muzyka) oraz 3. DEON.pl – portal infromacyjno-społeczny. Jest to wiele, ale wciąż i tak za mało…

Nasze parafie, domy rekolekcyjne, prace duszpasterskie i organizacje z którymi współpracujmy momagają w formacji intelektualno-duchowej wielu ludzi w Polsce i za granicą. Ludzie dziś zdobywają tę wiedzę w dużej mierze dzięki środkom społecznego przekazu. Pomocne jest im to zwłaszcza wtedy, gdy wpadają w problemy dnia powszedniego. Poprzez media można i trzeba ewangelizować i pomagać ludziom odnaleźć się w codzienności. Poprzez media można zwiększyć zasięg tej szeroko pojętej ewangelizacji. Oczywiście media i urządzenia nie zastąpią żywego człowieka. Są one bowiem tylko nośnikiem i narzędziem przekazu informacji w jego rękach. Same z siebie są neutralne. Od tego jak zsotaną użyte zależy czy mają pozytwny, czy negatywny wpływ na człowieka.

Kontakt z tym człowiekiem poprzeza media, nigdy nie wyręczy relacji bezpośredniego duszpasterstwa, ale może być jedną z form dotarcia do człowieka wogóle. Przy zmieniającej się tendencji w relacjach między ludźmi, gdzie poprzez media są oni bardziej odizolowani i pasywni w relacjach bezpośrednich, jest to ogromna szansa dla kościoła, aby wykorzystał media do kontaktu z konkretnym człowiekiem. Dzięki mediom człowiek ten może zapoczątkować swoją przygodę z Bogiem i drugim człowiekem.

Wciąż nieustannie wraca zatem zastanowienie się nad edukacją medialną, jako przedmiot obowiązkowy w szkole. Bez tej edukacji każdy z nas jest łatwym celem manipulacj poprzez media. Warto podjąć tego typu inicjatywy przez samych jezuitów w kontekście kształotowania dzieci, młodzieży doroslych. Warto wciąż zadawać sobie pytania, w jaki sposób kształtować ludzi tak żeby media traktowali jako narzędzia pomocne im w ich życiu intelektualnym, emocjonalnym oraz duchowym. Do tego potrzebna jest edukacja medialana, która ukazuje mechanizmy działania każdego z mediów, takich jak radio, telewizja, czy internet, których język jest podobny, ale jednocześnie zupełnie nie ten sam.

I tak na koniec…

Nasz świat jest nieustannie bombardowany przez wiadomości i informacje z telewizji, telefonu komórkowego, gry wideo, komputera, Internetu, czy muzyki lub reklamy. Ten „szum medialny” – na dobre i na złe – jest integralną częścią współczesnego stylu życia wielu ludzi. Media są dziś integralną częścia naszego stylu funkcjonowania i życia. I od tego nie ma dziś już odwrotu.

Nawet jeśli nie można od tego stylu jakoś się odizolować, lub wręcz uciec, to umiejętności korzystania z mediów, powinny uczyć nas, jak wyjść z hałasu informacji ku refleksji nad własnym życiem. Powinniśmy być świadomi i wiedzieć, jak działają media i jak potrafią zmanipulować nas do tego stopnia, że „wchłaniamy”, świadomie lub co gorsza nieświadomie, wszystko co nam podane jest jak na tacy. Poprzez media dziś kszatłtujemy nasze ludzkie serca. Również przez i poprzez media można dziś zachęcać ludzi, aby odnajdywali w ciszy i milczeniu własnych serc, środowisko w którym będą mogli tworzyć rzeczy pięknie i wartościowe, a tkże rzeczy niezbędne do dalszego rozwoju intlektualnego, emocjonalego i duchowego. Media mogą i powinny pomagać nam być lepszymi ludźmi.