Mała wieś. Drogą przejeżdża rowerzysta. To młody chłopak, który mieszka tu w okolicy, od dłuższego czasu trenuje kolarstwo. Jest bardzo lubiany, ma wiele kolegów i koleżanek. Wszyscy oni wierzą w to, że Michał zostanie kiedyś sławnym kolarzem. 

Czas szybko mijał. Minęły trzy lata, w czasie których chłopak ciężko i wytrwale trenował. Zaczął wreszcie osiągać sukcesy. Wygrał kilka wyścigów, które dały mu pewność siebie. Coraz więcej czasu poświęcał na treningi, jednocześnie coraz rzadziej spotykał się ze swoimi starymi znajomymi.

Poznawał wciąż nowych, wpływowych ludzi i zapominał o tych, którzy w niego wierzyli, gdy rozpoczynał karierę. Z czasem zaczął na nich patrzeć z góry, stał się zadufany w sobie. Nie dzwonił do nich, nie odwiedzał. Minęły jeszcze dwa lata i Michał zapomniał o swoich korzeniach. Miał piękną willę, sportowy samochód. Niestety, im bardziej był sławny i bogaty, tym bardziej czuł się samotny. Zapomniał o jednej, ważnej rzeczy, że pycha jest największym złem tego świata.

Czy pamiętam o swoich bliskich, ludziach, którzy byli mi życzliwi? Może gdzieś wśród codziennych spraw, w ciągłej pogoni za gotówką, zapomniałem o ojcu, matce; może nie odwiedzam nawet ich grobu. Jacy byli ci ludzie, którzy we mnie wierzyli? Co się teraz z nimi dzieje? Przyjaciele z podwórka. Razem bawiliśmy się w berka. A dziś niektórzy mają własne rodziny, inni wyjechali do wielkiego miasta w poszukiwaniu pracy, a są i tacy, którzy tragicznie zginęli w wypadku. Pamiętajmy o nich, gdy staniemy u szczytu kariery.

Marcin Melon

źródło: adonai.pl