Radość musi być każdego dnia…

Radość Apostoła

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają.

Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.

W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

Opowiadanie pt. „O weselu i wodzie”

W Chinach opowiadają następującą historię: Młodzi, szlachetni ludzie pobierając się chcieli wyprawić wesele dla jak największej liczby gości: byli bowiem zdania, że radość dzielona z innymi jest radością podwójną. Ponieważ byli biedni, poprosili zaproszonych, aby każdy przyniósł ze sobą butelkę wina i wlał ją do beczki stojącej przy wejściu. W ten sposób dar każdego z nich stanie się darem wszystkich, i wszyscy wspólnie będą mogli w radości z niego korzystać.

Idea była słuszna i wspaniała. Jakież jednak było zdziwienie i osłupienie, gdy przy pierwszym zaraz toaście okazało się, iż w beczce nie ma ani kropli wina. Jednomyślność gości była w tym wypadku całkowita: – Jedna butelczyna wody; cóż to jest? Nikt jej przecież nie wyczuje? Niestety, każdy tak to sobie wykalkulował licząc, że inni postąpią inaczej.

Gdy potem zagrały flety do pląsów, wszyscy ze wstydem, w milczeniu rozeszli się do domów: Każdy wiedział: tej nocy nie mogło już być wesela.

Refleksja

Czy to nie wspaniałe, że każdy dzień został nam dany po to, abyśmy się ucieszyli sobą nawzajem. Warto zatem dostrzec własne życie i właśnie nim dzielić się z innymi ludźmi. Od nas bowiem za zależy nastawienie do tego, co dzieje się wokół nas. I wiemy, że życie płata nam często „figle”, ale od nas zależy jak na te „figle” reagujemy. Nasza nerwowość nie służy nikomu, szczególnie nam samym, bo często idzie nam na „tzw. zdrowie” zarówno psychiczne, fizyczne, czy duchowe…

Mamy prorokować, czyli być świadkami działającego w nas Boga. Aby tak się stało musimy z Nim przebywać, aby potem dzielić się własnym doświadczeniem z innym ludźmi. Ta współpraca z innymi jest pracochłonna, ale jednocześnie możliwa. Jest tylko jeden warunek, aby została zrealizowana: musi być co najmniej chęć wzajemnej współpracy. Każda życzliwość potęguje dobro w nas, ale także w innych ludziach. Tylko uczciwość i otwartość daje perspektywę, że nasze dobre chęci nie zostaną zmarnowane przez nas samych, ale też i innych ludzi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy cieszysz się każdym dniem danym Ci przez Boga?
2. Czy nerwowość pojawia się w Twoim życiu?
3. Czy chętnie współpracujesz z Bogiem i ludźmi?

I tak na koniec…

Nie ma nic cięższego od żalu. Żal jest straszliwą otchłanią w najczarniejszym oceanie, bezdenną głębią. Zżera człowieka. Dusi. Paraliżuje skuteczniej od przeciętych nerwów (Harlan Coben)