W opowiadaniu pt. „Drzwi do ludzkiego serca”, Bruno Ferrero pisze tak: „Istnieje słynny obraz, który przedstawia Jezusa znajdującego się w ciemnym ogrodzie. W lewej ręce dźwiga lampę, która rozjaśnia ciemność, prawą puka w potężne i mocne drzwi.  Kiedy obraz ten przedstawiany był po raz pierwszy na wystawie, jakiś zwiedzający zwrócił malarzowi uwagę na pewien dziwny szczegół. – W pana obrazie jest błąd. Drzwi nie mają klamki. – Nie ma żadnego błędu – odpowiedział malarz. – To są drzwi do ludzkiego serca. Otwierają się jedynie od wewnątrz”.

Jezus nie neguje Prawa ani faryzeuszy, którzy należeli do bardziej szanowanych stronnictw religijnych. Stawia jednak wobec swoich uczniów (i nas) większe wymagania. Nowa sprawiedliwość i doskonałość, którą głosi, musi przewyższać doskonałość faryzeuszy. Doskonałość faryzejska polegała przede wszystkim na nienagannym zachowaniu Prawa i nadmiernym koncentrowaniu się na formach zewnętrznych. Często gubiono przy tym wnętrze, serce, miłość[1]. Na czym polega postrzeganie prawa sercem?
W społecznościach pierwszych chrześcijan było kilka różnych tendencji. Niektórzy uważali, że przestrzeganie prawaStarego Testamentu nie jest konieczne, ponieważ zbawieni jesteśmy przez wiarę w Jezusa, a nie przez przestrzeganie Prawa (Rz 3, 21-26). Inni zaś przyjęli Jezusa, Mesjasza, ale nie zaakceptowali wolności ducha, z jaką niektóre społeczności żyły w obecności Jezusa. Myśleli, że będąc Żydami, muszą nadal przestrzegać praw Starego Testamentu (Dz 15,  1,5). Ale byli chrześcijanie, którzy żyli tak w pełni w wolności Ducha, którzy nie patrzyli już na życie Jezusa z Nazaretu, ani na Stary Testament, a nawet posunęli się tak daleko, że powiedzieli „Anathema Jesus!” (1 Kor 12, 3).

Obserwując te wszystkie społeczne napięcia, Ewangelista Mateusz próbuje znaleźć równowagę między tymi dwoma skrajnościami, a więc tymi, którzy wierzyli tylko w Prawo, i tymi, którzy ufali tylko Jezusowi lub wręcz go znienawidzili, wprowadzając jednocześnie niechęć do jakiegokolwiek stanowionego Prawa.  Społeczność powinna być przestrzenią, w której można osiągnąć równowagę i żyć w wolności, trwałości i uporządkowaniu. Dlatego odpowiedź udzielona przez Jezusa tym, którzy Go krytykowali, nadal była aktualna dla całej społeczności: „Nie przyszedłem znieść prawa, ale je wypełnić!” Społeczeństwo nie może żyć sprzecznie z Prawem, ani nie może się zamknąć tylko w przestrzeganiu Prawa. Podobnie jak Jezus, powinni czynić postępy i pokazywać w praktyce, jaki cel chciało osiągnąć prawo w życiu ludzi, to znaczy w doskonałym praktykowaniu miłości[2]. Co to dla nas oznacza?

Po długim okresie życia spędzonym na wspólnym studiowaniu oraz medytacji, trzech uczniów postanowiło opuścić swojego mistrza i rozpocząć swoją wędrówkę poprzez świat. Dziesięć lat później powrócili, aby złożyć wizytę swojemu mistrzowi. Stary mnich kazał im usiąść wokoło siebie, ponieważ wiek nie pozwalał mu już na podniesienie się z miejsca. Każdy z nich rozpoczął opowiadanie swojej historii.«Ja», rozpoczął pierwszy, głosem pełnym dumy, «napisałem trzy książki i przyczyniłem się do sprzedania milionów ich kopii». «To znaczy, że zapełniłeś świat papierem», powiedział mistrz. «Ja», powiedział z radością drugi, «wygłaszałem kazania w tysiącach miejsc». «To znaczy, że wypełniłeś świat słowami», powiedział mistrz. W końcu przemówił trzeci.«Ja przyniosłem ci tylko tę poduszkę, abyś mógł na niej kłaść swoje obolałe nogi», powiedział. «Tylko ty», powiedział mistrz, «odszukałeś Boga».

Jezus jako wzór doskonałości ukazuje nam Ojca: Bądźcie więc wy do­s­ko­nali, jako doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5, 48). Świętość, doskonałość, sprawiedliwość ucznia w Królestwie Niebieskim zależy od jego wnętrza. Jeśli moje wnętrze będzie napełnione miłością do Ojca; jeśli będę naśladował Boga Ojca, wtedy moje czyny zewnętrzne będą płynąć z głębokości serca[3].

Królowa Wiktoria zwiedzała pewnego razu papiernię. Majster oprowadzał ją, nie wiedząc, kim jest dostojny gość. Królowa weszła do sortowni, gdzie pracownicy wybierali szmaty z miejskich odpadów. Na pytanie, co się później dzieje z tymi brudnymi gałganami, odpowiedziano jej, że powstaje z nich najdelikatniejszy biały papier listowy. Po jej wyjściu majster dowiedział się, kogo u siebie gościł.

Jakiś czas potem Jej Wysokość otrzymała paczkę cieniutkiej, śnieżnobiałej papeterii z własną podobizną na znaku wodnym. Dołączono do niej liścik, mówiący, że papier powstał z brudnych szmat, które królowa niedawno oglądała.

Ta historia może równie dobrze być ilustracją działania Chrystusa w nas. Bierze nas On z całym naszym brudem i przemienia w nowe istoty. Przyjąwszy Jezusa, stajemy się duchowo inni niż przedtem, podobnie jak śnieżnobiały papier różni się od brudnych szmat, z których powstał (Anonim, Nowe istoty w Chrystusie). Nasze serca pod wpływem działania Jezusa się zmieniają i patrzymy na świat nie tylko z perspektywy przestrzegania prawa, ale w to prawo wkładamy ludzkie serce: uczucia, emocje, ale przede wszystkim miłosierdzie. Znamy historie świata i wiemy, że tam, gdzie tego miłosierdzia nie było, tam wkradał się kolejny grzech i przede wszystkim śmierć. Pod płaszczykiem prawa i sprawiedliwości postrzeganej tylko z własnej perspektywy widzenia, robiono wiele krzywd, które pogłębiały tylko napięcia, nienawiść i zniszczenie. Tymczasem praktykując czyny miłosierdzia, wypływające z naszego dobrego i uformowanego przez Boga serca, możemy być otwarci na to, co przynosi nam codzienność. Wierzymy w to, że to Bóg jest tym, który tym światem zarządza i daje mu istnienie. Niestety człowiek, nawet ten bardzo wierzący chce zawsze po swojemu wprowadzać normy i zasady, które obracają się przeciw jemu samemu. Jeśli prawo nie bazuje na prawach natury, to potem wychodzą z tego mniejsze lub większe nieszczęścia. Jeśli człowiek chce układać świat bez Pana Boga, tylko tak na swoje rozumowanie i na własną rękę, wtedy kończy się to jego upadkiem i przy okazji poranieniem wielu ludzi wokół niego.

Bruno Ferrero bardzo dobrze to wyraził w opowiadaniu pt. „Na Jego miejscu”, gdzie pisze: „Pewien stary pustelnik Sebastian zwykł modlić się w maleńkim sanktuarium ukrytym w cieniu doliny. Czczono tam krucyfiks, który nosił nazwę „Chrystus miłosierny”. Przybywała tam ludność z całej okolicy, by wypraszać przez niego miłosierdzie i pomoc. Pewnego dnia również stary Sebastian postanowił zwrócić się o pewną łaskę i uklęknąwszy, modlił się: – Panie, pragnę cierpieć razem z Tobą. Pozwól mi zająć Twoje miejsce. Pragnę zawisnąć na krzyżu. I trwał tak w ciszy, wpatrzony w krzyż, oczekując odpowiedzi.

Aż nagle Chrystus poruszył ustami i powiedział: – Przyjacielu, zgadzam się na twoją prośbę, ale pod jednym warunkiem: cokolwiek by się zdarzyło, cokolwiek byś zobaczył, musisz zachować ciszę. – Obiecuję Ci, Panie. Nastąpiła zamiana. Nikt nie poznał, że od tej chwili Sebastian był przytwierdzony do krzyża, podczas gdy Chrystus zajął jego miejsce. Wierni – jak zwykle – zanosili swe błagania, wyrażali dziękczynienia, a on dotrzymując swej obietnicy milczał. Aż pewnego dnia… przybył bogacz, modlił się długo, a zakończywszy modlitwę, gdy odchodził, zapomniał zabrać z klęcznika worek pełen złotych monet. Sebastian spostrzegł to, lecz zachował milczenie. Nie odezwał się nawet w godzinę potem, kiedy przybył pewien biedak, zabrał ze sobą worek i wyszedł nie dowierzając swemu wielkiemu szczęściu. Nie otworzył też ust, kiedy uklęknął przed nim pewien młody człowiek, prosząc o opiekę podczas długiej podróży przez morze. Nie wytrzymał jednak, kiedy ujrzał wbiegającego bogacza, który myśląc, że młodzieniec ukradł jego worek ze złotymi monetami, wrzeszczał na całe gardło, by zawezwano straże. Wtedy Sebastian nie wytrzymał i wydał z siebie straszny krzyk: – Stójcie! Wszyscy z lękiem spojrzeli w górę i zobaczyli, że przemawia do nich krucyfiks. Sebastian opowiedział im całe zdarzenie. Bogacz ruszył, co sił w nogach, aby szukać biedaka. Młodzieniec oddalił się w pośpiechu, by nie spóźnić się na statek.

Ale kiedy w sanktuarium nie było już nikogo, Chrystus wrócił do Sebastiana z reprymendą. – Zejdź z krzyża. Nie jesteś godzien zajmować mojego miejsca. Nie umiesz milczeć. – Ależ Panie, protestował zawstydzony Sebastian. – Czy mógłbym zgodzić się na taką niesprawiedliwość? – Nie wiedziałeś o tym – odpowiedział Chrystus, że bogacz miał zgubić swój worek, bowiem pragnął użyć pieniędzy w złym celu. Biedny, natomiast, bardzo ich potrzebował. Gdyby młodzieniec został zatrzymany przez straże, nie zdążyłby na statek i ocaliłby swe życie, bowiem w tym momencie jego statek osuwa się na dno głębokiego morza”.

Każde prawo wymierzone przeciw człowiekowi, jeśli jest nieprzemyślane i wymierzone bez wiedzy, rozum i serca, stanie się osądem, który zniszczy każde ludzkie życie. Tymczasem, idąc za sentencją Dale’a Carnegie’go warto pamiętać, że „Szczęście nie zależy od warunków zewnętrznych. Zależy ono od warunków wewnętrznych”. A czym są te warunki wewnętrzne? W liście do Rzymian (13, 8-10) dostajemy wyjaśnienie relacji prawa do serca i serca do prawa: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”.

Obyśmy każdego dnia formowali nasze prawe serca na wzór prawego serca Jezusa. Oczywiście nie w znaczeniu umiejscowienia tego serca po prawej czy lewej stornie (zdecydowana większość ludzi ma je jednak po lewej stronie własnego ciała), ale przede wszystkim pod względem jego funkcjonowania w relacjach z ludźmi i w codziennym życiu społecznym, gdzie doświadczamy i sami wyrażamy nim nasze współczucie, miłość, serdeczność i empatię. Warto zatem pamiętać, że prawo bez serca niesie śmierć, zaś serce prawe niesie życie.

Prawo powinno służyć człowiekowi, gdy jest oparte na prawdzie. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam prawo służy do zniszczenia człowieka. Prawo staje się wtedy narzędziem służącym do zniszczenia człowieka. Warto pamiętać, że tak zmanipulowane prawo dziś obraca się przeciwko innym, ale kiedyś jak bumerang wróci i może być użyte przeciw nam samym. Manipulowanie prawem dla własnej korzyści jest mieczem, który ma dwa ostrza. Dzisiaj to ostrze dosięga wroga, ale jutro może być tym, które może zadać nam samym śmiertelny cios. Tylko prawo, uczciwie użyte z głębokości dobrego serca służy człowiekowi. To prawo, które jest narzędziem zniszczenia drugiej osoby zawsze zbierze śmiertelne żniwo.

Zakończmy cytatem Matki Teresy z Kalkuty: Żaden człowiek, żadna ustawa i żaden rząd nie mają prawa stać na przeszkodzie mnie – lub komukolwiek innemu – jeżeli wybiorę religię, która da mi pokój, radość i miłość. Nie czekaj na przywódców; zrób to sam, człowiek człowiekowi. Niech nikt, kto przychodzi do ciebie nie odchodzi bez poczucia, że stał się lepszy i szczęśliwszy, każdy powinien zobaczyć dobroć w twojej twarzy, w oczach i w uśmiechu. Do tego nie potrzebujemy żadnego nakazanego przez ustawy, zakazy czy nakazy prawa. Obowiązki wobec naszego życia nie są nakazem prawa, ale wynikają z naszego człowieczeństwa. Każde prawo, które służy człowiekowi powinno być szanowane i praktykowane. Jak pisał Jan Paweł II: „Każde prawo ustanowione przez ludzi o tyle ma moc prawa, o ile wypływa z prawa naturalnego. Jeśli natomiast pod jakimś względem sprzeciwia się prawu naturalnemu, nie jest już prawem, ale wypaczeniem prawa”.

—————–

Mt 5, 17-37

Wymagania Nowego Przymierza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.

Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

Wersja krótsza

Ewangelia (Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.

Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

——————

[1] https://jezuici.pl/2020/02/nowa-doskonalosc-6-niedziela-zwykla/
[2] https://ocarm.org/en/content/lectio/lectio-matthew-517-19
[3] https://jezuici.pl/2020/02/nowa-doskonalosc-6-niedziela-zwykla/