Czas na przemianę…

Przemienienie Jezusa

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim.

Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!

Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Opowiadanie pt. „Życie na gorąco”

Czwartek? Nie wiem nawet, jaki dzień, a właściwie który dzisiaj jest. Jestem nieprzytomny po rozmowie z mamą. Wie ksiądz – jestem w ponurym nastroju. Nie wiem, czemu to przypisać. Okazuje się, że ciężko jest żyć kobiecie samej. Nieprawda, nie samej.Tylko ciężko żyć z dziećmi i mamą. Ja mogę zjeść byle co, ale patrzeć, że dzieci nikną w oczach i wieczne narzekania od mamy wysłuchiwać – to ponad moje siły.

Z moim zdrowiem, proszę księdza, jest już lepiej, tzn. nie mam stanów podgorączkowych, ale zupełnie nie mogę myśleć i ledwie łażę. Czuję, że wkrótce wykończę się na dobre. Ale jest mi już wszystko obojętne. I ten stan mnie najwięcej martwi. Właśnie apatia. Tego bałam się najwięcej i niestety nadeszło. Jeśli tak będzie, to my dłużej żyć nie będziemy, bo nie widzę celu w życiu.

Oburzy się ksiądz na mnie i powie: a dzieci? Więc odpowiadam jeszcze raz – nie ma celu. Po pierwsze: dzieci chcą się uczyć angielskiego, młodszy syn marzy o lekcjach gry na gitarze. To wszystko są marzenia ściętej głowy.

Chować ich po to, żeby tylko przetrwali – nie oczekując na nic, bo zmian żadnych nie będzie. To nie okupacja, żeby żyć nadzieją wyzwolenia, to życie, które idzie naprzód. Jeśli nie włoży się – to się i nie wyjmie i będą jakimiś matołkami z pretensją do matki, że im tego czy tamtego nie zrobiła. Czy więc warto?

Sądzę, że gra nie warta świeczki. Wszyscy tam wcześniej czy później pójdziemy, po co więc męczyć się na tym padole rozpaczy. Tym bardziej, że podobno mnie nic się w życiu nie należy. Myśleć mam jedynie o obowiązkach, a to na dłuższą metę jest ponad siły. Człowiek musi mieć towarzystwo czy inną radość w życiu, żeby go to trzymało. Może ksiądz mnie trochę zrozumie, a może…? Beczę w tej chwili, ale może to i dobrze. Wszak oczy są na mokrym miejscu. Pocieszyć czy rozweselić nie mam czym, więc kończę.

Refleksja

Każdy czas jest dobry na naszą przemianę. Nasze życie warte jest tego, aby powiększać jakość przeżywanych dni. Warci jesteśmy tego, aby ucieszyć się każdym dniem, który daje nam Bóg. Warunkiem jest jednak to, że musimy chcieć zmieniać jego wartość poprzez intensywną pracę nad sobą samym. Kształtowanie swojego charakteru jest naszym obowiązkiem…

Jezus przemieniał ludzi swoim życiem. Swoją obecnością wpływał na ich życie, zmieniając je na lepsze i to każdego dnia, realizując misję Ojca. Ta przemiana potem wpływała także na innych ludzi, którzy swoją wiarą przemieniali świat. Ta misja, która jest misją Kościoła, trwa do dziś i będzie trwała do ponownego przyjścia Chrystusa…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak przeżyć dobrze swoje dni na ziemi?
2. Dlaczego warto pracować nad sobą?
3. Jak zmieniać życie na lepsze innych ludzi?

I tak na koniec…

Ci, co w nic się nie przemieniają, nie stają się sobą (Antoine de Saint-Exupéry)