Smutek wiele uczy…

Modlitwa i trwoga konania

Jezus z uczniami przyszedł posiadłości zwanej Getsemani, i rzekł do nich: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę”. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę.

Wtedy rzekł do nich: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”. I odszedłszy nieco dalej do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!”

Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: „Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Powtórnie odszedł i tak się modlił: „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”

Opowiadanie pt. „O królu i błaźnie”

Żył sobie kiedyś król mądry i szlachetny, który potrafił dbać o dobro swych poddanych. Król ten miał przy boku jak to wówczas w zwyczaju bywało – błazna. Ulubionym powiedzonkiem błazna było: – Postaw rzeczy na głowie, a zmieni się światli zanim skończył to zdanie, stał już na głowie, wywołując wkoło salwy śmiechu. I tak było stale: ilekroć króla ogarniał smutek, błazen swoją postawą rozweselał jego serce.

Ale pewnego razu w to bajeczne królestwo wkroczyła wielka tragedia: jakaś niewidzialna ręka zaczęła wyrównywać stań liczebny poddanych. I tak każcie nowe narodziny pociągały automatycznie czyjąś śmierć. Próbowano różnych środków zaradczych. Odprawiano posty i modlitwy – daremnie. Śmierć brała dalej swój okup za każde nowe życie. W kraju zapanowała ogólna żałoba. Niepocieszony król nie przyjmował nikogo.

W końcu zrozpaczony opuścił stolicę i zamieszkał w lesie, w lepiance zmarłego pustelnika. Tygodniami czekano bezskutecznie na powrót władcy. Wysyłano różne misje i ministrów, ale król nie dał się namówić na powrót do pałacu.W tej sytuacji błazen zaproponował swoją osobę:-Pozwólcie, panowie, że ja pójdę. Jestem przekonany, że powrócę z królem.Ministrowie machnęli ręką.

Po paru godzinach błazen rzeczywiście wrócił z królem. I znów zaczęła się kręcić skomplikowana maszyneria królestwa. Ministrowie byli jednak ciekawi, jak on to zrobił, że wpłynął na decyzję monarchy. Błazen powiedział, że użył swego starego chwytu, poradził królowi postawić rzeczy na głowie.

– No bo to może być przecież i tak – ciągnął błazen że gdy z tego świata odchodzi jakiś człowiek, w tym samym czasie rodzi się już nowy. Czyż to nie cudowne?

Refleksja

Każdy smutek przybliża nas do dotarcia do prawdy o sobie i innych ludziach. Każda prawda dociera do nas w momencie zamyślenia, a sztucznie wywołanej nie wesołości. Dziś świat promuje nam życie bez zastanowienia, bez stresu, bez przemyślenia tego, czym jest nasze życie. Tymczasem to od nas zależy ile czasu poświęcamy rzeczom, które są dla nas ważne…

Jezus wiedział, że różne słabości i grzechy są w stanie omotać człowieka tak, że nie będzie wiedział co ze sobą zrobić. Zmęczenie, znużenia, apatia, lenistwo to źli doradcy, którzy widzą nasze życie w ciemnych barwach. Tymczasem każdy z nas wezwany jest do tego, aby realnie widząc niebezpieczeństwa świata, kroczyć z odwagą i podniesioną głową,  głosząc Boga i Jego miłość tu na ziemi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. W jaki sposób sposób dotrzeć do prawdy?
2. Jak poukładać swoje życie i wprowadzać harmonię?
3. Jak nie dać się słabościom i grzechom?

I tak na koniec…

Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy (Haruki Murakami)